Rozdział 57
“Wyjątkowa noc”
Mo Xi nie wiedział, jak gotować, więc poprosił cesarskiego kucharza, aby ugotował dla Gu Manga posiłek.
Miejsce ich stacjonowania znajdowało się blisko rzeki, więc było dużo świeżego karpia. Szef kuchni nie śmiał dopuścić się zaniedbania. Ostrożnie przygotował dla Xihe-Juna miskę owsianki rybnej i ugotował na parze kosz ikry krabowej. Kiedy miał już dodać więcej potraw, Mo Xi go powstrzymał.
— Nie ma potrzeby, nie mogę jeść za dużo.
Kiedy wrócił, trzymał drewnianą tacę. Odsunął grubą zasłonę namiotu i za pomocą szczypiec dorzucił węgla do paleniska. Potem podszedł, żeby obudzić Gu Manga.
Gu Mang powoli otworzył oczy i zobaczył zimną twarz Mo Xi. Próbował coś powiedzieć, ale ten go powstrzymał.
— Wystarczy. Nie mów o byciu brudnym.
Potem nie chciał czekać na odpowiedź Gu Manga i położył tacę na łóżku.
— Jedz.
Jego ton nie był łagodny, ale w porównaniu z wściekłym mężczyzną w gorącym źródle tamtego dnia, był znacznie lepszy.
Gu Mang nie chciał sobie utrudniać sprawy. Poczuł zapach jedzenia, więc usiadł i sięgnął po miskę. Schował głowę w niej głowę i zaczął jeść bez słowa.
Owsianka była miękka i lekka, a przezroczyste plastry białej ryby rozpływały się w ustach. Gu Mang dokończył jedzenie w kilka minut i odzyskał trochę sił, więc sięgnął po zupę.
Mo Xi zatrzymał go.
— Jedz pałeczkami.
…
Gu Mang nie lubił używać pałeczek. Nie potrafił ich dobrze wykorzystać. Ale skoro Pan już to powiedział, nie miał innego wyjścia, jak tylko niezdarnie chwycić pałeczki i mozolnie dźgać pierożki w zupie. Dzięki temu szturchnięciu cienkie ciasto pękło i cały farsz wyciekł do zupy. Długo się męczył, robiąc bałagan we wnętrzu miski, ale nadal nie mógł do końca podnieść zepsutego pierożka. Zebrał tylko kawałek ciasta, a farsz mięsny odsunął się na bok.
Mo Xi nie mógł już tego znieść. Z ponurą miną wyjął jadeitowe pałeczki z dłoni Gu Manga i sam zjadł zniszczonego pierożka. Potem wziął kolejnego i przyłożył go do ust Gu Manga.
Gu Mang pewnie pomyślał, że ta osoba jest chora. Traktując go tak źle, karmił go także jedzeniem. Mózg Gu Manga nie był w stanie zrozumieć tej sytuacji. Patrzył na niego pustym wzrokiem.
— Otwórz usta — powiedział niecierpliwie Mo Xi.
Gu Mang był naprawdę głodny. Po chwili wahania rozchylił lekko usta i ugryzł pierożek, który dał mu Mo Xi. Z dźwiękiem pu rozprysnął się gorący olej. Mo Xi nie zdążyła zrobić uniku i zawartość rozlała się prosto na jego twarz. Jeśli chodzi o samego Gu Manga, nie był wcale lepszy. Jego usta były poparzone i wypluł kluskę i z trudem łapał powietrze.
A jednak, Mo Xi nienawidził go i chciał go skrzywdzić…
Zanim Gu Mang zdążył dokończyć swoje myśli, ktoś uniósł jego twarz, trzymając go za podbródek. Przez chwilę wydawało mu się, że Mo Xi znów się rozzłościł i znów miał ochotę go spoliczkować. Jego niebieskie oczy poruszały się niespokojnie z boku na bok.
Jednak oczekiwany ból nie nadszedł. Gu Mang zmrużył oczy, a jego rzęsy zadrżały, gdy patrzył na twarz Mo Xi. Ale odkrył, że Mo Xi tylko wpatrywał się w jego usta.
Wzrok Mo Xi był nieczytelny. Po chwili Gu Mang usłyszał, jak zgrzyta zębami i mamrocze:
— Ty, dlaczego zawsze jesteś…
Zawsze co?
Nie powiedział nic więcej.
Ale Gu Mang nagle poczuł ból w głowie. Kilka niewyraźnych obrazów zamigotało sporadycznie i szybko.
Wydawało się, że w pewnym momencie w przeszłości wydarzyło się to samo. Zjadł za szybko i poparzył sobie język — co się wtedy stało?
Wtedy ktoś również chwycił go za podbródek i uniósł twarz, aby uważniej się przyjrzeć. Patrząc, skarcił za jego nieostrożność.
“Nie możesz ugryźć małego kęsa? Nikt ci tego nie wyrwie.”
“Zobaczę, czy poparzyłeś sobie skórę.”
Później z jakiegoś powodu ta osoba nagle pochyliła się i bez ostrzeżenia pocałowała go w usta. Jej chłodne wargi owinęły się wokół jego gorącego i wrażliwego języka.
Ta scena sprawiła, że serce Gu Manga zabiło mocniej i podświadomie oblizał wargi. Wydawało się, że ten ruch rozpalił ogień w sercu Mo Xi. Ogień palił się jasno w jego piersi, a jego oczy pociemniały.
Milczał przez chwilę, po czym powoli rozluźnił uścisk na podbródku Gu Manga.
Odwrócił swoją jasną i przystojną twarz.
Po jedzeniu popatrzył na Gu Manga i kazał mu wypić lekarstwo. Gu Mang wiedział, że nie może temu zapobiec, więc szybko wypił lekarstwo. Myślał, że to już koniec, ale nie spodziewał się, że Mo Xi da mu kolejną buteleczkę.
Oczy Gu Manga rozszerzyły się.
— Środek przeciwgorączkowy — powiedział obojętnie Mo Xi. — Właśnie poprosiłem towarzyszącego mi medyka, aby to przygotował. Wypij.
Gu Mang nie miał innego wyjścia, jak wypić całą butelkę leku. Wyraz jego twarzy był bardzo brzydki. Mo Xi uporządkował rzeczy i ponownie na niego spojrzał.
— Idź spać.
— To jest twoje łóżko — powiedział powoli Gu Mang. — Wczoraj powiedziałeś, że ja…
— Nie chcę rozmawiać o tym, co wydarzyło się wczoraj — przerwał mu Mo Xi. — Nie opiekuję się tobą, bo czuję się winny. Jeśli zachorujesz, będę miał kłopoty. Nie chcę mieć kłopotów.
Gu Mang nie powiedział ani słowa.
— Czy rozumiesz?
Gu Mang skinął głową.
— Więc idź spać.
Mo Xi zwrócił naczynia do cesarskiej kuchni. Kiedy wrócił, Gu Mang rzeczywiście zasnął. Jednakże, prawdopodobnie dlatego, że przestraszył się go zeszłej nocy w gorącym źródle, Gu Mang nie odważył się być zbyt arogancki. Skulił się w małym kącie łóżka.
— …
Mo Xi przez chwilę patrzył na niego bez wyrazu. Następnie podniósł filcowy koc i rozłożył go, aby przykryć Gu Manga.
Prawdopodobnie dlatego, że spał w łóżku Mo Xi, Gu Mang czuł jego zapach za każdym razem, gdy się budził. Zmarszczył brwi. Nie spał dobrze. Niektóre sceny co jakiś czas pojawiały się w jego głowie.
Początkowo sceny te były bardzo niewyraźne i chaotyczne. Jednak w końcówce było to jak niespokojna rzeka, która wypłynęła z brzegów. Do płonącego mózgu Gu Manga powróciło żywe wspomnienie.
Miało to związek z dniem, w którym Mo Xi skończył dwadzieścia lat.
To wspomnienie było niekompletne. Zaczęło się od tego, że samotnie włóczył się po rynku. Potem sceny rozgrywające się w jego umyśle stopniowo stawały się bardziej przejrzyste. Gu Mang powoli przypomniał sobie…
Zaoszczędził trochę srebrnych kauri i poszedł na pobliski targ, aby kupić słoik białego wina z kwiatu gruszy oraz kilka potraw.
W nocy wiał zimny wiatr. Zaniósł słój z winem i skrzynkę z jedzeniem do namiotu Mo Xi.
— Shidi, Shidi!
W jego wspomnieniach młody Mo Xi był ubrany na biało i czytał książkę przy świeczniku. Spojrzał w górę i zobaczył go. Był wyraźnie zaskoczony.
— Jest już tak późno. Co tu robisz?
Gu Mang uśmiechnął się i odłożył rzeczy, po czym rozprostował obolałe kończyny.
— Jestem tu, aby dotrzymać ci towarzystwa. Za kilka godzin będziesz mieć dwadzieścia lat.
Na twarzy Mo Xi pojawiło się zdziwienie.
— Zapomniałem …
— Hahahaha! Nie interesuje cię nic poza inkantacjami i zaklęciami. Możesz nawet zapomnieć o czymś tak ważnym, jak swoje urodziny — mówiąc, przysunął mały stolik w jego stronę. — Ale to nie ma znaczenia — powiedział wesoło. — Nawet jeśli zapomnisz, twój Shidi będzie pamiętać za ciebie.
Mo Xi zamknął książkę i wstał.
— Dziękuję — powiedział cicho.
— Dlaczego mi dziękujesz? To tylko raz w roku. To takie żałosne, że jesteś sam. Chodź, niech twój shidi ci potowarzyszy. — Uśmiechnął się bezczelnie. — Będę Ci towarzyszyć od małego bachora do dorosłego.
Mówiąc, mrugnął i odchrząknął. Udawał, że mówi poważnie.
— Będę Ci towarzyszyć, gdy będziesz młody i niepoważny. Będę Ci towarzyszyć, gdy będziesz miał dwadzieścia lat.
— …
Wyjął pudełko z jedzeniem. Było wypełnione zwykłymi naczyniami. Gu Mang umieścił je jeden po drugim na stole. Podgrzał też na kuchence garnek dobrego wina. Obaj bracia rozmawiali przy jedzeniu. Zanim się obejrzeli, był już późny wieczór.
Gu Mang pamiętał, że w tamtym czasie traktował Mo Xi jedynie jako sympatycznego shidi. W ogóle się nim nie przejmował. Wypił za dużo i mocny alkohol uderzył mu do głowy. W ten sposób zaczął drażnić się z Mo Xi i żartował sobie z niego.
Z drugiej strony Mo Xi wydawał się całkiem trzeźwy i powściągliwy. Chociaż wypił dwa kubki, z pewnością nie był całkowicie pijany. W obliczu swojego shixionga, który coraz bardziej wymykał się spod kontroli, wydawał się czuć, że dalsze kontynuowanie tego było niewłaściwe. Powiedział, że odeśle Gu Manga z powrotem do jego namiotu.
Gu Mang dobrze się bawił i nie miał ochoty wychodzić. Uśmiechnął się i objął ramieniem Mo Xi. Pochylił się i powiedział:
— Nie, nie, nie. Shidi, dlaczego miałbym wrócić tak wcześnie?
— Za dużo wypiłeś — powiedział Mo Xi. Mówiąc, wyrwał się spod ramienia Gu Manga i próbował pomóc mu wstać.
Gu Mang współpracował i wstał. Nie miał jednak zamiaru wychodzić. Dwukrotnie okrążył stół. Nagle roześmiał się i rzucił się w ramiona Mo Xi. Zaczął klepać Mo Xi po plecach.
— Shidi, jesteśmy dobrymi braćmi. Dobrzy bracia. Haha, hahaha… — Kiedy się śmiał, jego różowy policzek otarł się o szyję Mo Xi. — Kiedy pierwszy raz zobaczyłem cię w Akademii, nie byłeś nawet tak wysoki jak ja. Miałeś kamienną twarz. — Gu Mang zachichotał. Nie zauważył zaczerwienienia na policzkach Mo Xi. — W mgnieniu oka stałeś się mężczyzną silniejszym i wyższym od swojego starszego brata.
Mówiąc, z trudem wstał i przytrzymał twarz Mo Xi.
— Tak, ale rysy twojej twarzy się nie zmieniły — powiedział z uśmiechem. — Kiedy nie jesteś gwałtowny, jesteś bardzo delikatny i ładny.
Na szczęście był tak pijany, że nie zauważył, jakie uczucia pojawiały się na twarzy Mo Xi. Wydawało się, że jest to silne pożądanie, chęć posiadania, najgłębsze pragnienie miłości… Wszystko to pojawiało się jedno po drugim, ale zostało skutecznie stłumione przez powściągliwość.
Mo Xi odwrócił wzrok. Nie chciał patrzeć na twarz Gu Manga.
— Shixiong, czas spać. Odprowadzę cię.
— Och, och, śpij, śpij, śpij… — Gu Mang uśmiechnął się. Bardzo starał się wyprostować, ale zanim Mo Xi mógł go złapać, znów na niego upadł.
Oboje zachwiali się, a Mo Xi został zepchnięty na kanapę. Gu Mang mocno przycisnął się do jego piersi.
— Jestem zbyt leniwy, żeby chodzić — powiedział niewyraźnie. — Mój namiot jest tak daleko stąd…
— …
— Będę tu spać.
Gu Mang był przyzwyczajony do beztroski w stosunku do Lu Zhanxinga i pozostałych. Jednakże młodszy brat Mo Xi był piękny i szlachetnie urodzony. Zawsze miał lodowatą postawę, więc kiedy Gu Mang wchodził z nim w interakcję w przeszłości, sam starał się trzymać w ryzach, Bał się, że urazi szlachetnego mistrza, młodszego od niego o trzy lata.
Gdyby był trzeźwy, na pewno nie byłby taki psotny. Nawet gdyby był zbyt leniwy, żeby się ruszyć i chciał tu spać, z pewnością najpierw zapytałby grzecznie: “Starszy bracie, czy mogę tu dzisiaj spać?”
Ale wtedy był pijany i nie miał tak wielu skrupułów. Nawet nie musiał pytać. Ziewnął głośno i ułożył się na Mo Xi, który miał dziwny wyraz twarzy. Tak po prostu zamknął oczy i zasnął.
Twarz Mo Xi pozieleniała. Zacisnął zęby i spojrzał na głowę na swojej piersi.
— Wstań…
Gu Mang naprawdę podniósł głowę znad piersi. Nagle stał się trzeźwy.
— Nie, nie! Teraz pamiętam! Jeszcze nie mogę spać!
Kiedy Gu Mang mówił, nagle zsunął się z ciała Mo Xi i zaczął grzebać w swojej szacie.
— Prawie zapomniałem — wymamrotał. — Kupiłem ci prezent… Hej, gdzie to jest?
Leżał na łóżku Mo Xi i długo szperał. W końcu wyjął ze swojej szaty pomarszczoną książkę. Trzymał ją w dłoni i patrzył na nią z satysfakcją. Następnie przyciągnął Mo Xi do siebie. Wyglądał jak typowy starszy brat, który sprowadził swojego młodszego brata na manowce.
— Hej, hej, jesteś już dorosły. Twój brat Gu Mang wie, że lubisz czytać. Nie stać mnie na dawanie ci drogich książek. Kupiłem tę na starym stoisku z kaligrafią i malarstwem. Chociaż jest tania, to absolutnie zapiera dech w piersiach… — chwalił się. Gdy skończył, z entuzjazmem wepchnął mu książkę w ręce. — Spójrz, spójrz!
Mo Xi nie rozumiał znaczenia jego słów i nie rozumiał wyrazu jego oczu. Naprawdę myślał, że kupił mu bardzo interesującą książkę. Wziął ją i otworzył.
Na pierwszy rzut oka tego nie zrozumiał.
Spojrzał na nią jeszcze raz. Książka zawierała wiele misternych linii, układających się w rysunki, ale on wciąż nie pojął, co przedstawiają.
Gu Mang leżał obok niego na łóżku. W tym momencie pochylił się i uśmiechnął.
— Co o tym myślisz? Nieźle, prawda?
Po chwili odczekania nie usłyszał żadnych słów Mo Xi. Zamiast tego zobaczył, że przystojna twarz młodego mężczyzny pokryta jest warstwą zmieszania. Gu Mang był trochę zaskoczony.
— Nie ma mowy. Nie podoba ci się coś tak ekscytującego? Długo wybierałem. — Kiedy mówił, podążał za wzrokiem Mo Xi.
…
— Shidi.
— Tak?
Gu Mang westchnął. Położył jedną rękę na ramieniu Mo Xi, a drugą uniósł.
— Trzymasz to do góry nogami. — Gdy skończył mówić, wyjął książkę ze smukłej dłoni Mo Xi i odwrócił ją. Odchrząknął i powiedział niskim, magnetycznym głosem: — Pozwól, że ci pokażę. To jest właściwa droga — powiedział z przesadą w głosie. — Wow, spójrz…
Wystarczyło jedno spojrzenie, aby jasna i przystojna twarz Mo Xi natychmiast zrobiła się czerwona
To była pieprzona książka erotyczna!
------------------
Autorka ma coś do powiedzenia:
„Wyjątkowa noc”
Gu Mang: Dam ci słoik wina gruszkowego!
Mo Xi: Nie lubię pić.
Gu Mang: Dam ci książkę z rysunkami erotycznymi!
Mo Xi: Złożę raport.
Gu Mang: ??? Czy nie jesteś już dorosły?
Mo Xi: Będziesz wiedział, czy jestem dorosły, jeśli zrobisz ze mną coś, co robią dorośli.
Komentarze
Prześlij komentarz