Rozdział 62

 

“Księżniczka Mengze”


Po tym dniu Gu Mang na nowo pojął Mo Xi.

Mo Xi zawsze emanował zimną i potężną aurą i wydawało się, że zawsze zachowywał spokój w obliczu ważnych wydarzeń. Jednak w miarę jak coraz częściej wchodzili w interakcje, Gu Mang przypominał sobie przeszłość i niejasno czuł, że wcale tak nie było.

Mo Xi tłumił wiele emocji. Wszystkie te emocje były pod jego kontrolą, ale nie mógł się ich pozbyć. W rezultacie temperament Mo Xi był zawsze bardzo niespokojny. Kiedy stał samotnie pod werandą i w oszołomieniu patrzył na śnieg, wyraz jego oczu był przerażająco skomplikowany.

Nie wspominając o tym, jak od czasu do czasu zmieniał się jego ton, gdy rozmawiał z Gu Mangiem. Sprzeczność pomiędzy wyrazem jego twarzy i oczu przypominała nieuleczalnie chorego szaleńca, którego własne serce miało zamęczyć na śmierć, ale mimo to nosił zimną maskę.

Gu Mang miał wrażenie, że twarz ukryta za tą maską jest w rzeczywistości bardzo delikatna.

Dzięki tej intuicji nie mógł nawet nienawidzić Mo Xi za to, że go wcześniej uderzył i pogardzał nim. Wydawało się, że Gu Mang ma w sobie pewien zmysł. Ten zmysł pozwolił mu z łatwością uchwycić subtelny ból w oczach Mo Xi. To sprawiało, że instynktownie chciał go chronić.

To było naprawdę dziwne.

Mo Xi był bez wątpienia człowiekiem tak silnym, że nie można było sobie wyobrazić, że poniesie porażkę. Był wyższy od niego, silniejszy od niego, szlachetniejszy od niego i mądrzejszy od niego.

Jak bardzo był arogancki, mając tę śmieszną chęć chronienia go?

Z powodu tych skomplikowanych myśli Gu Mang, któremu trochę wróciła pamięć, wydawał się czuć znacznie gorzej niż wcześniej.

Często siadał na stosie drewna opałowego i w oszołomieniu patrzył na swoje dłonie. Każdego dnia i każdej nocy myślał o odrobinie przeszłości, którą odzyskał. Myślał o tym, co powtarzał mu Mo Xi w kółko.

Mo Xi ostrzegł go, aby nikomu nie mówił o tamtej nocy, więc nic nie powiedział. Miał nadzieję, że będzie mógł polegać na sobie i uporać się z przeszłością, ale miał za mało wspomnień. Nie potrafił połączyć przeszłości w jedną całość. Ostatecznie mógł tylko czekać.

Próbował także zapytać Li Wei, jaką osobą był Lu Zhanxing, kim był kiedyś i jakie były relacje między nim a Mo Xi — Li Wei jednak trzymał to w tajemnicy.

Powiedział tylko: „Nie pytaj o to, o co nie powinieneś pytać. Czasami wiedzieć za dużo nie jest dobrze. Spójrz na siebie. Wcześniej byłeś taki głupi. Czy to nie było lepsze?”

I tak oto koniec roku nastał w takim stanie zamętu.

Tego dnia rezydencja Xihe została udekorowana latarniami i kolorowymi sztandarami. Służba była zajęta przygotowaniami. Od rana do wieczora w kuchni unosiła się para. Gu Mang także był zajęty. Siekał farsz, robił kluski i smażył z sajgonki. Przez cały dzień panowało tu ożywienie.

Gu Mang był zaplątany we własne wspomnienia, dał w tym świecie początkową naiwność. Przykucnął przy piecu i wrzucił do garnka ryż. Następnie pomachał małym wachlarzem, aby podtrzymać ogień.

Widok gotującego się ryżu sprawił, że jego oczy zabłysły. Aby zobaczyć to jeszcze kilka razy, wielokrotnie dorzucał drewna do ognia.

Jednak nie było to konieczne.

Kucharka odwróciła się i krzyknęła ze strachu: 

— Siedemset dziewięćdziesiąt! Co ty robisz?!

Siedemset dziewięćdziesiąt to numer niewolnika wiszący na szyi Gu Manga. Słudzy nie byli przyzwyczajeni do nazywania go jego dawnym imieniem, więc nazwali go “siedemset dziewięćdziesiąt”.

Gu Mang wystawił głowę znad pieca. Jego twarz była pokryta popiołem i kichał jak kot.

Przez nieostrożne dodawanie drewna na opał, garnek z sajgonkami został zniszczony. Kobieta z dużą talią ze złością zaciągnęła go do Li We.

— Gospodarzu Li, czy możesz zmienić mu miejsce? Jeśli zostanie przy piecu, zjemy tylko kilka dużych talerzy zwęglonego drewna na kolację!

Kiedy ta kobieta była zła, zachowywała się jak tygrys. Gospodarz Li natychmiast się skulił. Po dłuższym czasie przepraszania jej, zaprowadził na podwórko Gu Manga, którego twarz była pokryta popiołem. 

— Tutaj. Możesz zamiatać podłogę — powiedział, podając mu miotłę.

Zamiatanie podłogi było najmniej skomplikowaną pracą, ale tym razem Gu Mang nie wykonał jej dobrze.

Zgodnie ze zwyczajem Chonghua, w Nowy Rok każda rodzina rzucała na ziemię suszone owoce, aby zapewnić sobie bogactwo i szczęście. Li Wei był tak zajęty, że zapomniał o tym powiedzieć Gu Mangowi. Kiedy wrócił, Gu Mang zmiótł wszystkie owoce, jakie rozrzucono w ogrodzie.

Nie tylko je zmiótł, ale także wyrzucił.

Twarz Li Wei'a zrobiła się zielona. 

To…to złowieszczy znak — pomyślał.

Obawiał się, że Gu Mang znowu wpadnie w kłopoty z powodu nieznajomości zasad, więc po prostu dał mu egzemplarz “Klasyku trzech postaci”. Kupił go na ulicy, żeby nauczyć Gu Manga czytać.

Li Wei zaciągnął go do gabinetu i poprosił, aby posłusznie usiadł przy biurku. 

— Błagam cię. Nigdzie nie odchodź. Nic nie rób. Po prostu zostań tutaj i czytaj. Poczekaj tylko na kolację.

Gu Mang był bardzo posłuszny.

— Ale muszę pracować.

Li Wei nie wiedział, co robić. Dał mu plik papieru.

— Przepisywanie książek. Kopiowanie książek jest w porządku, prawda? Możesz to zrobić. Gdy skończysz kopiować sto stron, wróć na jedzenie.

Gu Mang skinął głową. 

— Dobrze.

Po uspokojeniu tego awanturnika Li Wei odetchnął z ulgą i wyszedł, aby kontynuować swoją pracę. Dania dzisiejszego wieczoru były wystawne i wszystkie były przeznaczone dla służby. Xihe-Jun udawał się dziś wieczorem do pałacu na bankiet noworoczny, więc nie będzie go z nimi. Kiedy tygrysa nie było, królem była małpa. Li Wei był oczywiście bardzo szczęśliwy.

Kiedy nucił melodię, wpadł za rogiem na mężczyznę w czarnej szacie.

Li Wei poczuł się jak duszona kaczka. Zdusił melodię w gardle i szybko przybrał na twarz pochlebny uśmiech. 

— Mój panie, czy jesteś gotowy do wyjścia?

— Już prawie czas. Powinniśmy iść do pałacu. — Mo Xi nie przestawał iść. Idąc, poprawiał fałdy rękawów. — Przygotuj powóz.

— Oczywiście. — odpowiedział li Wei. Kiedy już miał odejść, Mo Xi go zatrzymał.

— Czekaj.

— Panie, czy masz jeszcze jakieś rozkazy?


— Zawołaj Gu Manga i pozwól mu iść ze mną.

Kiedy Li Wei to usłyszał, początkowo był lekko zaskoczony, ale potem bardzo się ucieszył.

Był nieco zaskoczony, ponieważ chociaż każda rodzina szlachecka przyprowadzała jednego lub dwóch osobistych strażników, nie spodziewał się, że Mo Xi będzie skłonny wybrać Gu Manga. To dobrze, bo Gu Mang dużo jadł. Gdyby został w posiadłości, walczyłby z nimi o jedzenie. 

Jednakże takie samolubne myśli to jedno. W końcu gospodarz Li był kompetentnym sługą. Nie zapomniał lojalnie zapytać: 

— Panie, nadchodzi Nowy Rok. Jeśli sprowadzisz takiego… zdrajcę, czy inne rodziny nie będą niezadowolone?

Brwi Mo Xi zmarszczyły się. 

— Jego Wysokość poprosił mnie wczoraj, abym go przyprowadził.. Myślisz, że zabrałbym go z innego powodu?

— Och, och, rozumiem.

— Gdzie on jest? Powiedz mu, żeby przyszedł do mnie do głównego holu, kiedy się ubierze.

— Tak! — odpowiedział pospiesznie Li Wei.

Tak więc, zanim Gu Mang zdążył przepisać więcej niż kilka zdań, Li Wei odciągnął go, aby uczesał włosy i zmienił ubranie. Następnie wepchnięto go do powozu Xihe-Juna. Ruchy gospodarza Li były płynne i zwinne.

Był taki szczęśliwy! Zarówno pan, jak i nicpoń wychodzili!

Serce Li Wei pękało ze szczęścia, ale na jego twarzy malował się szacunek. Spokojnie powiedział do odjeżdżającego powozu: 

— Udanego przyjęcia, mój panie.

Wspaniale! Każdy może cieszyć się kolacją noworoczną do syta!

Kolacja noworoczna Chonghua nie miała wielu zasad. Na kuchennym stole były już przygotowane dania. Nie miało znaczenia, czy szlachta przybyła wcześnie, czy późno.

Kiedy przybył Mo Xi, w głównej sali nie było wielu ludzi, ale służba pałacowa już udekorowała salę tronową, nadając jej niezwykle wspaniały wygląd. Tysiące latarni oświetlało długą noc, a podłogę pokrywał gruby czerwony dywan haftowany w piwonie. Kolorowe motyle i wróble utworzone przez duchową moc trzepotały w powietrzu, rozpraszając kawałki światła na swoich skrzydłach.

Chociaż Mo Xi zachowywał się powściągliwie, miał szerokie ramiona, wąską talię i długie nogi. Obok niego stał zdrajca Gu Mang, który naturalnie przyciągał wiele uwagi. Wszyscy szlachcice w głównej sali podeszli, jeden po drugim, aby go zobaczyć.

— Xihe-Jun, przyszedłeś dziś wcześnie.

— Xihe-Jun, szczęśliwego Nowego Roku.

Chociaż przestrzegali etykiety, dziewięć na dziesięć par oczu patrzyło na Gu Manga.

Te oczy wyrażały ciekawość, nienawiść lub obrzydzenie, co sprawiało, że Gu Mang czuł się nieswojo. Gdy Mo Xi witał się z nimi jeden po drugim, przybył także Yue Chenqing. Kiedy się odwrócił i zobaczył Mo Xi, doskoczył do niego…

Wyglądał dzisiaj dobrze. Nosił złotą spinkę do włosów, a jego śnieżnobiała szata klanu Yue była starannie wyprasowana. Dzięki temu młodzieniec wyglądał bohatersko i energicznie.

— Przystojniaku Mo! Jesteś tutaj! Szczęśliwego Nowego Roku, Szczęśliwego Nowego Roku!

Kiedy Mo Xi zobaczył jego podekscytowany i pełen energii wyraz twarzy, już wiedział, że jego czwarty wujek również musiał tu przyjść. W przeciwnym razie Yue Chenqing, ten leniwy facet, nie byłby tak szczęśliwy, biegając jak poparzony. Tak jak się spodziewał, kiedy spojrzał za Yue Chenqinga, niedaleko zobaczył Murong Chuyi. Miał na sobie białą szatę ze srebrnymi brzegami i srebrny pas. Stał przy stole z napojami, trzymając dzbanek wina osmantusowego i oceniając go.

Kiedy poczuł wzrok Mo Xi, lekko odwrócił głowę i skinął mu. Uznał to za wystarczające powitanie, więc poszedł wybrać własne wino.

Murong Chuyi był zimny i niesforny. Naprawdę zasłużył na swoją reputację.

Kiedy o tym myślał, nagle usłyszał, jak Yue Chenqing mówi: 

— Och, racja! Siostra Mengze też tu jest!

Kiedy to imię — Mengze — dotarło do jego uszu, poczuł, jak mały cierń wbija się w jego serce.  Był zaskoczony.

— …Wróciła?

— Wróciła. Kilka dni temu. — Yue Chenqing zamrugał i zapytała dziwnie: — Ech? Nie powiedziała ci?

Ten małycierń wbijał się coraz głębiej w jego serce.

Księżniczka Mengze była dla Mo Xi bardzo szczególna.

Nie potrafił powiedzieć, co to było, ale prawdopodobnie była to mieszanina poczucia winy i sentymentalizmu. Kiedy owa mieszanka osiągnęła szczyt, stała się rodzajem przyjaźni, która trwała dłużej niż miłość.

Na tym świecie były dwie osoby, za które Mo Xi oddałby życie, gdyby powiedziały choć słowo.

Jednym z nich był jego starszy brat Gu.

Drugim była Murong Mengze.

Starszy brat Gu był osobą, którą bardzo kochał, ale która ostatecznie go zawiodła. Murong Mengze była osobą, która go głęboko kochała, ale to on ją zawiódł. Teraz, gdy Mo Xi nie miał już starszego brata Gu, pozostała mu tylko jedna słabość: najstarsza księżniczka Mengze.

Mengze lubiła Mo Xi już dawno temu, ale wtedy Mo Xi był młody i niepoważny. Nie rozumiał jej uczuć i stanowczo ją odrzucił. Jego słowa były ostre. W ogóle nie dał jej ciepła. Na szczęście Mengze była dobrze wykształconą kobietą. Była bardzo silna i kiedy została zraniona, nie skarżyła się ani nie dręczyła go. Wycofała się tylko do kąta, gdzie nie będzie mu przeszkadzać i w milczeniu traktowała go dobrze przez kolejnych dziesięć lat.

Osobowość Mo Xi była zimna, ale jego serce nie było z żelaza.

Widział wszystkie uczucia, jakie do niego żywiła przez te wszystkie lata.

Dawniej, gdy była zdrowa, chciała iść z nim na pole bitwy, choć była złotą gałęzią i liściem jadeitu. Nie chciała powiedzieć, że stało się tak dlatego, że nie mogła go puścić samego. Powiedziała tylko, że chciała zdobyć doświadczenie.

Opatrzyła jego obrażenia i zastosowała dla niego lekarstwa. W przyćmionym świetle zawsze chciała powiedzieć kilka ciepłych słów. Wtedy Mo Xi spojrzał na nią z zimnym wyrazem twarzy.

Widziała to i nie powiedziała nic więcej.

Murong Mengze była zbyt cierpliwa i powściągliwa. Dała wtedy nawet Mo Xi złudzenie, że już go nie lubi. To było tak, jakby jej miłość była bardzo płytka i po kilkukrotnym odrzuceniu zniknęła.

Ale w tym samym roku Mo Xi został poważnie zraniony przez Gu Manga. Gu Mang wbił mu sztylet w serce. Jego duchowy rdzeń został uszkodzony. To Murong Mengze poprowadziła medyków, aby go wesprzeć.

To właśnie ta dziewczyna, która, jak sądził, lubiła go bardzo płytko, mocno chwyciła go za rękę i przywróciła znad krawędzi śmierci.

Mo Xi zwykł sądzić, że on i Gu Mang bardzo się kochali, podczas gdy miłość Murong Mengze była bardzo płytka.

Ale tak nie było.

Oddał wszystko Gu Mangowi, ale Gu Mang nie zawrócił.

Ona nie chciała niczego. Oddała mu całą moc swojego duchowego rdzenia, mając tylko nadzieję, że będzie mógł żyć.

Wtedy, aby go ratować, sama doznała ciężkiej kontuzji. Aby zapobiec zatrzymaniu się jego serca i rozbiciu jego duchowego rdzenia, wykorzystała w zamian całą siłę swojego życia. Od tego momentu nie miała już zdrowego ciała. Nie mogła już rzucać żadnych potężnych zaklęć.

Kiedyś powiedziała z uśmiechem, że chce jako dziewczyna walczyć w dziewięciu stanach i podbić świat.

Takie marzenie już nigdy się nie spełni.

„Na tym świecie jest jeszcze wiele pięknych rzeczy i ludzi, z których można się cieszyć. Pewnego dnia ich spotkasz”. W tym samym roku, po tym, jak Mo Xi obudził się i dowiedział się, że Mengze użyła własnego rdzenia duchowego, aby chronić jego, przyszedł do jej kwatery. W tamtym momencie naprawdę się załamał. Został zdradzony przez osobę, którą głęboko kochał i nie potrafił sprostać jej głębokim uczuciom.

Naprawdę nie wiedział, co robić. Nie wiedział, dlaczego Gu Mang potrafi być tak bezwzględny i dlaczego Mengze może być tak głęboko zakochana.

Zapytał ją, dlaczego była taka głupia.

Jej usta były blade, ale nadal się uśmiechała. 

— Nie bądź tak impulsywny, bo nie cenisz swojego życia. Nie proszę, żebyś mnie lubił. — Podniosła rękę i poklepała Mo Xi po klatce piersiowej. — Proszę tylko, żebyś następnym razem, gdy zachowasz się impulsywnie, pomyślał o swoim sercu. To wystarczy.

Naprawdę zrobiła, co powiedziała. Od tamtej pory nigdy nie wspomniała, że praktycznie oddała Mo Xi swój duchowy rdzeń.

— Nie musisz czuć się winny. Wiem, że nadal mnie nie kochasz. Widzę to w twoich oczach.

Zatem po wyzdrowieniu z choroby nadal zachowywała się jak dawniej, ukrywając się w niepozornym miejscu, po cichu opiekując się nim na swój sposób i podążając za nim. Chociaż wszyscy w Chonghua uważali, że Mo Xi powinien zachować się taktownie i poślubić ją, sama Mengze zawsze zachowywał trzeźwy umysł. Nigdy nie niepokoiła jego i tak już zmartwionego serca.

Ale im bardziej to wszystko tolerowała, tym bardziej było mu jej żal.

Chociaż nie stała się osobą, którą kochał, ani nie została jego żoną, w ciągu tych dziesięciu lat pełnego miłości oddania stała się jedyną dziewczyną na świecie, którą cenił Xihe-Jun, jedyną dziewczyną, której współczuł.

W końcu była wyjątkowa.

Yue Chenqing zauważył, że jest rozczarowany.

— Xihe-Jun, co się stało?

Mo Xi wrócił do zmysłów.

— Nic. Gdzie ona jest?

— Poszła do pawilonu Feiyao. Powiedziała, że latarnie na scenie są piękne, więc idzie popatrzeć.

Mo Xi zmarszczył brwi. 

— To taki zimny dzień. Ona jest osobą o słabej mocy duchowej. Dlaczego… — Nie pozostał już dłużej na korytarzu. Poszedł prosto do pawilonu Feiyao. — Pójdę się z nią zobaczyć.


----------------------------


Autorka miał coś do powiedzenia:


Księżniczka Mengze: Myślę, że nadal mogę zostać ocalona. Chcę iść do grupy romantycznej, żeby zdobyć scenariusz głównej bohaterki.


Song Qiutong: Hehe, siostro, jestem tu z sąsiedniego zespołu produkcyjnego. Posłuchaj mnie, poza Supreme Female nikt inny nie może dostać scenariusza głównej bohaterki. Lepiej chodź ze mną i bądź żeńskim mięsem armatnim.


Księżniczka Mengze: Jestem szlachetną damą. Jak mogę być kojarzona z tak nikczemną osobą jak ty?


Song Qiutong: ??? Siostro, żartujesz sobie? Jestem cesarzową w zespole produkcyjnym obok! Jeśli chodzi o staż pracy, jesteś ode mnie niżej, ok?



Komentarze