Rozdział 61
“Czym ja jestem?”
Jego głos nie był donośny, ale był ponury i pełen napięcia.
— Lu Zhanxing… — wymamrotał Gu Mang. — Zhanxing…
Ten zbyt intymny sposób, w jaki wymawiał to imię, wywołał ogień w sercu Mo Xi. Jego brwi uniosły się w górę w złości. Zacisnął zęby.
— Gu Mang, w twoim sercu on jest rzeczywiście o wiele ważniejszy niż ja.
Gu Mang przeszukał swoje żałosne wspomnienia i powiedział:
— To mój brat.
Mo Xi poczuł nagłe ukłucie bólu.
— Tak. On jest twoim bratem.
Kiedy to mówił, jego głos był bardzo niski, jakby powstrzymywał obrzydzenie. To wywołało u niego mdłości. Westchnął cicho i podniósł rękę, żeby podeprzeć czoło.
— Masz całkowitą rację. Lu Zhanxing, ta impulsywna, głupia świnia to twój brat.
Gu Mang czuł się nieswojo. Zmarszczył brwi.
— Nie obrażaj go. Nie jest głupią świnią.
Mo Xi nic nie powiedział. Przestał pocierać swoje czoło, lecz dłoń wciąż je podtrzymywała,
przez co trudno było dostrzec emocje na jego twarzy.
— Twój mózg jest uszkodzony, ale nadal pamiętasz o tym, żeby go bronić? — zapytał po chwili.
Nie wiedział dlaczego, ale choć nie mówił głośno i nie miał skrzywionej ani wściekłej twarzy, Gu Mang słysząc jego głos poczuł dreszcz przebiegający po plecach.
— Generale Gu, jesteś naprawdę prawy i lojalny. Jesteś taki troskliwy.
Mo Xi puścił rękę i spojrzał w górę. Jego oczy były ciemne i głębokie, migające jasnymi plamami. Wpatrywał się w Gu Manga przez długi czas. W jego niepewny wyraz twarzy.
— Opowiedz mi o tym — powiedział nagle. — O twoim dobrym bracie, co o nim pamiętasz?
Spojrzenie Mo Xi było zbyt ciężkie. Gu Mang opuścił głowę i spojrzał na swoje kolana. Pomyślał chwilę i powiedział:
— Po raz pierwszy spotkałem wielu ludzi i wszyscy obwiniali mnie.
— …
— Obwiniali mnie, że nie zrobiłem tego, co obiecałem i że zapomniałem ich imiona. — Gu Mang był oszołomiony. — Potem zobaczyłem Zhanxinga.
Serce Mo Xi ścisnęło się, ale jego twarz pozostała spokojna.
— Co robił?
— On… on uśmiechał się do mnie. Odwrócił się i uśmiechnął się do mnie. Potem… potem odwrócił się i wyszedł. Chciałem pobiec za nim, ale nie mogłem. Zniknął w cieniu – powiedział Gu Mang. — Potem przypomniałem sobie, że kiedyś miałem takiego brata.
Mo Xi milczał.
Gu Mang podniósł głowę i zapytał z wahaniem:
— Czy ja miałem armię taką jak ty w przeszłości?
…
— Tak.
— Ten Zhanxing też jest z wojska…
— Tak — powiedział bez wyrazu Mo Xi. — On był twoim oficerem.
Oczy Gu Manga błysnęły.
— Gdzie on jest? Czy on też jest w Chonghua?
Mo Xi odwrócił twarz, aby spojrzeć w okno. Sroki skrzeczały za oknem.
— Nigdy więcej go nie zobaczysz. Nie myśl o nim.
— Dlaczego? — Gu Mang był oszołomiony.
Wyraz twarzy Mo Xi był zimny i surowy.
— On jest martwy — powiedział lekko.
Po chwili ciszy Gu Mang zapytał tępo:
— Co?
— On nie żyje. Został stracony we Wschodniej Dzielnicy. Jego ciało wisiało tam przez trzy dni.
Gu Mang nie wiedział, jaki rodzaj nienawiści mógł wywołać człowiek, który zawsze był uczciwy. Jad wypłynął z głębi jego serca.
Mo Xi nie patrzył na twarz Gu Manga. Kontynuował patrzenie na widok za oknem.
— Przykro mi, ale ta osoba ma już dawno zniknęła ze świata. Myślisz na próżno. Marnujesz swoje uczucia i mózg.
Oczy Gu Manga rozszerzyły się.
Znał teraz wiele słów, więc rozumiał, co Mo Xi miał na myśli.
Ale w tej chwili nagle zapragnął być tamtym bezrozumnym niewolnikiem z Pawilonu Luo Mei. Nie chciał rozumieć, co Mo Xi w ogóle ma na myśli.
Wargi Gu Manga poruszyły się. Chciał coś powiedzieć, ale jego serce zostało rozdarte. Nie był zbyt zszokowany. Wydawało się, że wiedział podświadomie, że Lu Zhanxing nie żyje. Wydawało się, że doświadczył tego rodzaju rozłąki i bólu wiele, wiele lat temu. Ale nie spodziewał się, że ta stara rana zostanie bezlitośnie rozdrapana przez Mo Xi. Nagle
opuścił głowę. Jego wzrok był trochę zamglony.
Mo Xi nagle odwrócił twarz. Zacisnął zęby i zapytał:
— Dlaczego płaczesz?
— Nie wiem…
— Minęło tyle czasu. Dlaczego wciąż jest ci smutno z jego powodu? — Serce Mo Xi
krwawiło. Nadal się powstrzymywał, ale jego oczy były czerwone. — Gu Mang, jesteś naprawdę popieprzony.
Gu Mang tylko złapał się za głowę i wymamrotał:
— Nie musisz rozumieć. Nie zrozumiesz…
— Czego nie rozumiem?! — Instynktowna obrona Gu Manga nagle rozwścieczyła Mo Xi.
Zamiótł z łóżka wszystkie miski i filiżanki. Potłuczona porcelana rozsypała się po całej podłodze.
Mo Xi nagle wstał. Złapał Gu Manga za włosy i zmusił go do podniesienia głowy i spojrzenia na niego.
— Czy wiesz, jaką osobą był Lu Zhanxing? — Prawie zgrzytnął zębami. — Czy wiesz, jakiego rodzaju był śmieciem?!
— …
— Tak, to twój brat. — Wzrok Mo Xi sięgał w głąb piersi i przebił serce i płuca Gu Manga. Chciał w tej chwili zmiażdżyć go w dłoniach, żeby już nigdy nie było mu żal innych.
Był taki zły, taki spragniony i tak zagubiony. Do tego stopnia, że ręce mu się trzęsły. Mówił cichym i gniewnym głosem. — Ale ten twój dobry brat impulsywnie zabił posłów na polu bitwy. To on był tym, który który spowodował nieszczęście i rozpalił gniew jedynych dwóch neutralnych krajów. To on spowodował katastrofę w Chonghua. Przez niego zginęło wielu niewinnych ludzi! - warknął. — Nie pamiętasz tego wszystkiego, prawda? Dobra! Przypomnę ci! Twoi, moi, nasi towarzysze zginęli przez niego! Miliony ludzi Chonghua zginęło z powodu jego lekkomyślności! Twoje brata!To wszystko przez ciebie, bo go zepsułeś! Chroniłeś go!
Gniew Mo Xi, który był tłumiony przez tak wiele lat, zapalił się w ciągu jednej nocy.
— Co za brat… dla chwili przyjemności, on zlekceważył twoje rozkazy i zabił przybyłych posłów. Czy to brat?! Wepchnął cię do płonącego ogniska i spowodował, że zostałeś uwięziony. Czy to jest brat?! Twoje długo pielęgnowane życzenie, aby zostać słynnym wojownikiem zostało przez niego zniszczone! Pracowałeś tak ciężko przez tak długi czas, przez wiatr i deszcz, unoszący się pomiędzy życiem a śmiercią. Zniszczył wszystkie twoje wysiłki pod wpływem impulsu. Co to za brat?!
Kiedy Mo Xi mówił, żyły na jego rękach nabrzmiały. Jego twarz była czerwona, a żyły na jego szyi pulsowały.
Patrzył w oczy Gu Manga, przelewając całą swoją nienawiść i niechęć do niego.
— Gu Mang, lepiej dobrze to sobie zapamiętaj. Gdyby nie ten drań, to wszystko by się nie wydarzyło! Szlachta nie miałaby przeciwko tobie żadnych dowodów, a cesarz nie odebrałby ci mocy! Tak wielu niewinnych kultywujących…zwykłych ludzi… nie umarłoby! Nie miałbyś…ty… — Westchnął i nie mógł dalej mówić. Powoli rozluźnił uścisk na dłoni Gu Manga. Jego oczy były wypełnione nienawiścią i niekończącymi się łzami. Odwrócił twarz i szybko otarł łzy z oczu. Gorycz w gardle blokowała resztę słów.
Przez te lata było to zbyt trudne do zniesienia. To było zbyt trudne, by towytrzymać… to było naprawdę zbyt trudne.
Gdyby nie było Lu Zhanxinga…nie zostałbyś wepchnięty w kąt.
Nie poddałabyś się krajowi Liao.
Nie doszlibyśmy… nie doszlibyśmy do tego punktu.
— To wszystko… nadal nie możesz o nim zapomnieć. Nadal traktujesz go jak brata... — Twarz Mo Xi pokryta była cienką warstwą sarkazmu, tłumiąc cały swój smutek. — Jasne, rozumiem. —Mo Xi opuścił powieki i zadrwił cicho: — W przeszłości, teraz i w przyszłości, nieważne kiedy, bez względu na to, co zrobił źle lub dobrze, nieważne, czy jest żywy, czy martwy, ja… ja…
Nie mogę się z nim równać.
Jego usta drżały i nagle się zacisnęły. Zabrakło mu słów. Był taki arogancki, a był jedynie porzuconym strzępkiem uczuć. Stał się pionkiem w życiu Gu Manga. Jak mógłby zdobyć się na odwagę i wyznać wszystkie swoje uczucia do Gu Manga?
Mo Xi ze wszystkich sił starał się stłumić drżące emocje. Bał się, że jeśli będzie dalej mówił, to straci kontrolę. Jego jabłko Adama poruszyło się. Po chwili powoli i ochryple wypluł zdanie:
— Gu Mang. To twój brat, a co ze mną…
A co ze mną?
Kim jestem w twoim sercu?
Kiedyś porzuciłeś mnie dla swojego brata.
Porzuciłeś mnie dla swoich ideałów.
Dla twojego towarzysza zepchnąłeś mnie w otchłań piekła.
To już siedem lat.
Błąkałem się w tym piekle przez siedem lat. Czy ty…czy kiedykolwiek pomyślałeś o mnie, kiedy ryzykowałeś dla nich wszystko? Czy chcesz, żebym walczył z ludźmi, których kiedyś kochałeś? Czy też chcesz, żebym pojechał z tobą daleko i zostawił Chonghua, której rodzina Mo strzegła przez pokolenia?
Kiedy odszedłeś w gniewie z ich powodu, czy kiedykolwiek to zrobiłeś? Pomyślałeś, co ja mam zrobić?! Tylko dlatego, że mi na tobie zależy i cię kocham, ty nie wahałeś się krzywić mnie raz za razem.
Prawda?
Gu Mang spojrzał na mężczyznę, który starał się, jak mógł, by utrzymać swoje emocje na wodzy, ale powoli się łamał.
Nie wiedział, co czuć. Po prostu zrobiło mu się bardzo smutno. Był bardzo smutny, gdy usłyszał, że Lu Zhanxing nie żyje. Bardzo mu było smutno, gdy usłyszał, jak we śnie nazywa go “Generałem Gu”. Ale patrząc teraz na Mo Xi, odczuwał inny rodzaj bólu.
Ten rodzaj bólu sprawił, że w sposób niekontrolowany podniósł rękę. Zawahał się, ale w końcu dotknął twarz Mo Xi.
— Nie. Jesteś moim…
Moim co?
Wydawało się, że odpowiedź jest na jego ustach, ale nie mógł tego powiedzieć.
To było tak, jakby intymne wspomnienie wczorajszego dnia kryło się w jego sercu, ale nie mógł go wydobyć.
Mo Xi odwrócił twarz, jakby czekał, aż Gu Mang skończy to zdanie. Ale po długim czasie patrzenia na siebie, gardło Gu Manga było nadal zablokowane i nie powiedział nic.
W tego rodzaju ciszy i oczekiwaniu oczy Mo Xi powoli zaczerwienił się od łez. Odepchnął rękę Gu Manga.
— Nie musisz już tak intensywnie myśleć. Powiem to za ciebie. Jestem dla ciebie nikim. Kiedyś nie mieliśmy nic. Po prostu bawiłeś się mną, bo byłem młody i głupi — wypluł
słowo po słowie, wpatrując się czerwonymi oczami w twarz Gu Manga. Jego ton i wyraz twarzy były tak gwałtowne, ale każde słowo przebijało jego własne serce. — Lu Zhanxing jest twoim bratem, ja nie. Twoim marzeniem jest sława, nie ja. Tysiące towarzyszy to krew twojego serca, twoja obsesja, przeszłość, której nie możesz porzucić, nie ja.
Gu Mang lekko potrząsnął głową. Spojrzał na tego niezwykle potężnego, ale i niezwykle samotnego człowieka, a ból w jego sercu stał się głębszy i wyraźniejszy.
— To, co powiedziałeś, jest błędne… To nie tak…
Mo Xi nagle chwycił go za nadgarstek. Jego oczy drżały, kiedy wpatrywał się w jego twarz.
— W takim razie co jeszcze może być? — Mo Xi przycisnął dłoń Gu Manga do lewej strony klatki piersiowej, w pobliżu miejsca, w którym biło jego serce. — Wiesz? Mam tutaj bliznę. To ty ją zostawiłeś.
Gu Mang lekko rozszerzył oczy.
Mo Xi zachichotał niemal histerycznie.
— Gu Mang, zawsze chciałem cię zapytać, czy osobą, która wtedy próbowała cię powstrzymać, nie byłbym ja, ale Lu Zhanxing, czy nadal byłbyś w stanie ją dźgnąć?
— Czy cię zraniłam?
Mo Xi przysunął twarz dojego ucha i szepnął:
— Prawie odebrałeś mi życie. Tylko dlatego, że wtedy kochałem cię bez strachu przed śmiercią.
Gu Mang poczuł się, jakby się oparzył. Chciał zabrać swoją rękę, ale Mo Xi ścisnął ją tak mocno, że nie mógł tego zrobić.
Czuł jedynie bicie jego serca pod swoją dłonią.
Jak mógł chcieć go zabić…
W swoich wspomnieniach wyraźnie widział, jak bardzo intymna była ich relacja. Jak to mogło być kłamstwem? Chociaż było wiele rzeczy, których nie mógł zapamiętać, ale wciąż pamiętał radość i ciepło tamtej nocy. Jak to mogło być fałszywe?
— Jesteś bardzo zdezorientowany, prawda? — Mo Xi pochylił się blisko jego ucha, jego oddech był gorący i wilgotny. — Właściwie to całkiem zrozumiałe. Siedem lat temu wciągnąłeś mnie w to piekło. Myślałem o tym przez całe siedem lat, aż do dzisiaj. Ale nadal nie rozumiem, jak można być tak okrutnym. — Jego głos był tak niski, a nienawiść w jego oczach tak wielka. — Nie rozumiem cię, Gu Mang. Upokarzasz mnie, bo myślisz, że znowu ci wybaczę?. Albo dlatego, że… — Zatrzymał się, jego gardło poruszyło się. — Właściwie zupełnie nic dla ciebie nie znaczę. Jestem dla ciebie jak błoto pod swoimi stopami. Albo nie ma znaczenia, że jestem atakowany z obu stron, bo przez swoje rozterki nie jestem w stanie się zemścić?
Gu Mang został przyparty do muru przez te wszystkie okrutne pytania. Miał wrażenie, że jego biedny mózg wkrótce eksploduje. Miał tylko garść wspomnień, ale Mo Xi chciał wydobyć z niego morze uczuć.
— Nie wiem… — mruknął. — Naprawdę… naprawdę nie wiem…
— Wiesz, odpowiedź jest pochowana w twoim sercu — powiedział Mo Xi niskim głosem. — Zatrzymam cię aż do dnia, w którym sobie przypomnisz. Sprawię, że uklękniesz przede mną i będziesz błagał o wybaczenie.
Gdy skończył mówić, Mo Xi rozluźnił uścisk na włosach Gu Manga. Następnie poklepał
Gu Mang groźnie po policzku.
— Moja cierpliwość nie jest dużo większa niż u Murong Liana.
— …
— Więc. — Powoli odsunął się od Gu Manga. — „Seniorze, nie każ mi czekać na ciebie zbyt długo.
------------------------------------
Autorka ma coś do powiedzenia:
„Konkurs Drama-Queen”
Gu Mang: Witam wszystkich, nazywam się Gu Mang. Jestem człowiek, który idzie do więzienia w chwili, gdy się pojawię.
Murong Lian: Witam wszystkich, nazywam się Murong Lian. Jestem człowiekiem, który idzie do więzienia w chwili, gdy się pojawię.
Księżniczka Mo: Witam wszystkich, nazywam się Mo Xi. Jestem mężczyzną, którego żona ucieka w chwili, gdy się pojawiam.
Jiang Yexue: Witam wszystkich, nazywam się Jiang Yexue. Jestem mężczyzna, którego żona umiera w chwili, gdy się pojawiam.
Lu Zhanxing: Witam wszystkich, nazywam się Lu Zhanxing. Jestem człowiekiem, który umiera, zanim się pojawi.
Wszyscy: …Bracie Lu, nadal jesteś najbardziej żałosny. Brat Lu jest w torbie. Brat Lu wygrywa. Brat Lu wygrywa.
Lu Zhanxing: Ale zwycięstwo w konkursie nie sprawia, że czuję się szczęśliwy…
Komentarze
Prześlij komentarz