Rozdział 65

 

“Nie zasługujesz”


Mo Xi bolała głowa, ale zacisnął zęby i odepchnął go

— To nie twoja sprawa. Siadaj — powiedział cicho.

— Dlaczego podczas przyjęcia musicie wspominać o jego ojcu? — Gu Mang nie słuchał. Nie wiedział, czy to była wyobraźnia Mo Xi, ale te zwykle puste, niebieskie oczy były teraz wypełnione gniewem, którego nigdy wcześniej nie widział. Gu Mang chwycił mocno nadgarstek Mo Xi, nie zamierzając odpuścić.

— Czy nie wiecie, że jego ojciec zmarł dawno temu? Dlaczego… musicie go zasmucać?

Starcy nie mogli powstrzymać gniewu.

— Ty obrzydliwa bestio, jak śmiesz obrażać szlachcica w pałacu?!

— Czy myślisz, że możesz zachowywać się okropnie, jeśli twój mózg jest uszkodzony? Spadaj! Nie masz prawa mówić!

Gu Mang się nie ruszył. Spojrzał na nich, po czym nagle podniósł rękę i rozpiął kołnierz, odsłaniając niewolniczy łańcuch na bladej szyi. Nosił tak haniebny znak, ale stanął przed Mo Xi z tak waleczną postawą.

Patrząc na niego, goście byli oszołomieni.

To było tak, jakby dzika bestia na boskim ołtarzu, która w przeszłości połknęła góry i rzeki, rozbiła wreszcie swoją skorupę.

— Jestem sługą w rezydencji Xihe. On jest moim panem — powiedział Gu Mang.

Mo Xi miał takie zawroty głowy, że prawie upadł na ziemię. Ledwo utrzymywał się na nogach dzięki sile woli. Zamknął oczy i powiedział cicho: 

— Gu Mang, ty…

Zanim zdążył powiedzieć „odejdź”, Gu Mang mu przerwał.

— Wypiję za ciebie ten dzban wina.

Ale zanim zdążył się napić, wściekły stary szlachcic kopnął go w klatkę piersiową. 

— Nie nauczyłeś się zasad?!

Słój z winem upadł na ziemię, rozbijając się na kawałki.

Syn tego starego szlachcica zginął w konfrontacji z Gu Mangiem, więc był tak wściekły, że jego twarz była czerwona. Drżącą ręką wskazał na Gu Manga. 

— Ty, zdrajco! Dziesięć tysięcy zgonów nie wystarczyłoby, aby odpokutować za twoje grzechy! Jakie masz prawo tu stać i mówić?!

Sytuacja wymknęła się już spod kontroli, ale nikt nie wiedział, jak go uspokoić. Jeśli chodzi o cesarza, tego zboczeńca, który pragnął jedynie, aby na świecie zapanował chaos, prawdopodobnie uważał, że Nowy Rok to czas zwykłego jedzenia i picia i wręcz ekscytował się, gdy widział kłócących się ludzi. Nie powstrzymał ich od razu, a nawet z zainteresowaniem podniósł brodę, gdy się rozglądał.

Gu Mang był także osobą bezwzględną.

Kiedy był nieświadomy, nadal mógł to zignorować.

Ale teraz, gdy odzyskał część swoich wspomnień i wiedział, że co winien był Mo Xi w przeszłości, jego świadomość została zmieszana z instynktami, co pozwoliło mu dorównać Mo Xi pod względem aury, mimo że było to haniebne.

Gu Mang wskazał na Mo Xi.

— Myliłem się. Ale on się nie mylił

— Znęcaliście się nad nim. Jesteście bezwstydni.

Wzrok Mo Xi stawał się coraz bardziej niewyraźny. Przerwał mu cichym głosem:

— Gu Mang, nie…

Gu Mang odwrócił się i spojrzał na niego swoimi jasnoniebieskimi oczami. 

— Przepraszam. Wiem, dlaczego wcześniej powiedziałeś, że jestem brudny. Jesteś dobrą osobą. Nie pozwolę, żeby cię nękali.

Powiedziawszy to, odwrócił się i spojrzał wściekle na staruchów.

— No dalej, bando… — Zastanawiał się przez chwilę, ale nie mógł wymyślić odpowiedniego słowa. Dlatego od niechcenia powiedział: — Chlejusów!

— Pfft… — cesarz ledwo powstrzymał chichot.

Początkowo sytuacja była napięta, ale kiedy ludzie wokół usłyszeli, jak Gu Mang rzeczywiście wypowiedział takie słowo, nie mogli powstrzymać się od głośnego śmiechu. Yue Chenqing wypluł wino do ust, uderzył w stół i głośno się roześmiał. 

— Hahahaha!

Ale twarze tych starców stawały się coraz bardziej brzydkie. Już podnosili ręce, żeby go uderzyć. Ci ludzie byli naprawdę wściekli. Emocje i alkohol uderzyły im do głowy i  nie wiedzieli, jak zapanować nad swoimi kończynami.

Mo Xi usilnie potrząsnął głową.

W jego mózgu panował bałagan. Pomyślał o znaku lotosu na szyi Gu Manga, a potem zobaczył, w jaki sposób Gu Mang został pobity przez tych ludzi. Nagle poczuł silne poczucie niechęci i bólu.

Dlaczego?

Dlaczego każda osoba, którą lubił, kończyła w takim stanie? Jego ojciec zmarł wcześnie, Mengze była poważnie chora,  a Gu Mang nie był już taki sam jak wcześniej… 

— Nie bijcie go… — Oczy Mo Xi były przekrwione, a z jego gardła wydobył się stłumiony szept. Na szczęście był bardzo cichy i nikt go nie usłyszał.

Tak jak kiedyś błagał o wieczną miłość, nie mógł dotrzeć do niebios i nie mógł dotrzeć do ziemi. W jego szczerość nikt nie wierzył.

— Nie bijcie… go…

Prawie dławił się szlochem i chronił Gu Manga, który zasłaniał głowę i był prawie zmuszony do rozpaczliwej ucieczki. Jego ręce drżały, a głos się trząsł.

Był trochę pijany, a intencja jego działania też była bardzo niejasna. Chociaż podświadomie chciał chronić Gu Manga, pozostali nie widzieli niczego dziwnego. Myśleli tylko, że doszło tu do walki, w którą zaangażowany był także Xihe-Jun. Na chwilę ich wyraz twarzy się zmienił. Ale kiedy spojrzeli na cesarza, ten nadal się nie poruszył. Trzymał w dłoni jagodę, mrużąc oczy, patrząc na bałagan i zdawał się o czymś myśleć.

Pierwszymi, którzy stracili zimną krew, było kilku wysokich rangą oficerów Armii Pogranicza Północnego.

Co za żart, razem z Ojczymem przeszli przez życie i śmierć. Jak inni mogą mu utrudniać życie? Pospiesznie podbiegli, śmiejąc się i próbując przerwać walkę.

— Aiya, Yongle-Jun, uspokój się.

— Panie Xinghe, nie złość się, jest Nowy Rok.

Podczas namawiania solidnie pobili kilku starych szlachciców.

Jak ci starzy szlachcice mogli dorównać tym wojskowym zbirom? Zostali pokonani w zaledwie kilku ruchach. Ale pozostali nieliczni, którzy mieli krwawy spór z Gu Mangiem i w tym momencie całkowicie postradali zmysły. Nie przejmowali się swoim statusem ani sytuacją i pobili Gu Manga, krzycząc ze złością.

— Zasługujesz na śmierć! Dlaczego nie umrzesz?!

Księżniczka Mengze nie mogła już tego znieść. Martwiła się, że Mo Xi zostanie ranny w chaosie, więc zignorowała radę Yan Ping i podeszła, aby przerwać walkę. Ale jak ci starcy mogli chcieć słuchać?

Ból po stracie syna, krwawa waśń… Kiedy byli trzeźwi, starali się to stłumić, ale teraz nagle wszystko wybuchło. Nie dbali już o księżniczkę.

— Ty ścierwo, nikogo nie obchodzi twój bezużyteczny mózg, nawet jeśli o wszystkim zapomniałeś, to jesteś maniakiem-zabójcą! Zdrajca! Pójdziesz do piekła i nigdy się nie odrodzisz! Wszyscy ci martwi ludzie patrzą na ciebie! Wszyscy na ciebie patrzą — —!

Serce Gu Manga nagle zadrżało.

Wszyscy zmarli patrzyli na niego… tak jak wtedy, gdy przywoływał Otchłań Dusz, prawda?

Wszyscy na niego patrzyli, domagając się życia.

— Dlaczego nie umrzesz?! 

— Ty bezpański psie!

Wszyscy stracili panowanie nad sobą.

Pozbawiony statusu, luksusowych ubrań, honoru, zhańbiony.

Instynkty człowieka były takie same jak instynkty bestii.

Gu Mang został mocno popchnięty. Nagle upadł na ziemię, przewracając za sobą stół. Wino rozlało się po całej podłodze, a porcelanowe odłamki wbiły się w ciało na jego plecach.

Popłynęła krew, ale Gu Mang nie odczuwał wielkiego bólu. Patrzył na zaciekłą i płonącą nienawiść starych ludzi i nie mógł powiedzieć ani słowa.

Widząc, że dzban z winem został podniesiony i miał uderzyć go w głowę, ciężki przedmiot nagle rozbił dzban w powietrzu!

Odłamki rozsypały się po podłodze, a wino rozpryskało się wszędzie.

Gu Mang podniósł rękę, aby zakryć twarz, mrużąc oczy, aby uniknąć ulewnego deszczu mocnego wina. Kiedy otworzył oczy, zobaczył spadającą obok niego fajkę z opium. To ta fajka do opium właśnie rozbiła słój z winem.

Był zaskoczony i odwrócił głowę.

Tym, który pomógł mu zablokować cios, był Murong Lian?

Murong Lian odszedł od stołu i chwycił za nadgarstek starego arystokraty, który stracił kontrolę.

Był całkiem pijany, więc wyciągnął rękę, żeby potrząsnąć starcem i powiedział z leniwym uśmiechem: 

— Co się stało, słonko? Chcesz wykorzystać chaos, aby się zemścić? Za kogo się uważasz? Nawet ja jeszcze się nie zemściłem. Ustaw się, kurwa, w kolejce.

— Murong Lian! Ty—! Naprawdę ośmielasz się mnie tak nazywać! 

— Och, nie zadowala cię to, że nazywają cię słonkiem? — Murong Lian oblizał wargi i uśmiechnął się. — Naprawdę wiesz, jak udawać rozpieszczoną panienkę. W porządku, w porządku, a co z kochaniem?

— Ty—!

Teraz, gdy Xihe, Wangshu i Mengze zaangażowali się w sprawę, cesarz nie mógł dalej oglądać widowiska z założonymi rękami.

W końcu odchrząknął na tronie, jakby właśnie zauważył wstrząsające ziemią zamieszanie i powiedział dostojnym głosem: 

— Co robicie? Jest Nowy Rok a wy mimo to robicie tu scenę? Imperialni strażnicy!

— Tak jest!

— Posprzątajcie tu.

— Tak!

Gu Mang w końcu uwolnił się z chaosu. Został wyciągnięty przez gwardię cesarską i odciągnięty od starych arystokratów. Nagle zachłysnął się powietrzem i podświadomie spojrzał na Mo Xi, tylko po to, by zobaczyć, że Mengze pomogła już Mo Xi usiąść.

Mo Xi także doznał kontuzji. Ktoś rozciął mu ramię, a rana obficie krwawiła. W tym momencie, ponieważ walka się skończyła, nie musiał już się zmuszać. Kiedy przestał być taki uparty, wyglądał na bardzo zmęczonego z powodu mocnego alkoholu.

— Usiądź, pozwól mi przyjrzeć się twojej kontuzji — powiedziała Mengze.

Mo Xi zamknął oczy i powoli oparł się o kamienną kolumnę. Miękka dłoń Mengze poklepała go po ramieniu, a ona wymamrotała: 

— Dlaczego nie zrobiłeś uniku?

— Nic mi nie jest. — Długie rzęsy Mo Xi opadły. — Nie mogłem zrobić uniku”

— Dlaczego nie mogłeś zrobić uniku… — Mengze nie była głupia. — Widziałeś, jak chciał wypić za ciebie alkohol, więc znowu zachowałeś się impulsywnie… On jest zdrajcą! Dlaczego nie możesz ciągle dostrzec różnicy?! 

Rzęsy Mo Xi zatrzepotały.

— Nie zrobiłem tego dla niego — powiedział cicho.

Mengze nie powiedziała mu nic więcej. Znała jego osobowość. Był naprawdę uparty, nawet dziesięć wołów nie byłoby w stanie go odciągnąć. W ten sposób po prostu zakryła jego ranę dłonią.

— Zatamuję dla ciebie krwawienie.

Wszystko to widział Gu Mang, który znajdował się niedaleko. Podczas tego procesu Mengze nie patrzyła na nikogo innego, tylko na Mo Xi.

Nagle zrozumiał, dlaczego Mo Xi traktował go tak dobrze.

Wszyscy tęsknili za ciepłem i byli wdzięczni za czułość.

Zadał ranę i ból Mo Xi. A Mengze zapewniła mu opiekę i ochronę.

Początkowo chciał odpokutować za swoje grzechy. Pierwotnie chciał przeprosić Mo Xi za rzeczy, których nie pamiętał. Ale teraz poczuł gulę w gardle i nie mógł nic powiedzieć.

Tak zwany “zdrajca:. Czy na tym właśnie polegało bycie zdradzonym przez własnych ludzi?

Gu Mang nie patrzył już na Mo Xi i Mengze. Odwrócił twarz, podniósł rękę, aby wyciągnąć ostry kawałek potłuczonej porcelany, który tkwił głęboko w jego ramieniu, i rzucił go na ziemię.

Wcześniej rozpiął kołnierzyk i powiedział, że jest człowiekiem Mo Xi, więc może pomóc Mo Xi pić i dzielić się jego zmartwieniami. To była po prostu wielka bzdura. Zarumienił się gdy o tym pomyślał. Powoli, niemal żałośnie przykucnął w kącie i zwinął się w kłębek, mając nadzieję uniknąć ciekawskich i krytycznych spojrzeń ludzi na sali.

Ale nie mógł ich uniknąć. Przed chwilą pod wpływem impulsu stanął przed Mo Xi i głośno jak głupiec ogłosił swoje stanowisko. Wszyscy to słyszeli.

Teraz sprawił kłopoty Mo Xi. Nie odważył się stanąć u boku Mo Xi, a Mo Xi też go nie chciał.

Nikt mu nie przebaczył i nikt się już o niego nie troszczył.

Mógł tylko zebrać się w sobie i zwinąć w kłębek, opuszczając głowę i znosząc te przeszywające spojrzenia.

— Powiedział nawet, że Xihe-Jun jest jego panem…

— Haha, czy on nie zawsze był taki zarozumiały? Myślę, że dlatego kiedyś był tak dobry w walce, ale nadal jest skazany na porażkę. Osoba, która nie zna swojego miejsca, nie ma mózgu, ma złe pochodzenie i jest zbyt ambitna, jest całkowicie bezużyteczna. W przeszłości udało mu się zostać generałem dzięki swojemu duchowemu talentowi. Teraz, gdy jego duchowy rdzeń jest zniszczony, jeszcze bardziej oczywiste jest, jaki jest śmieszny. 

— On naprawdę nie zna swojego miejsca i sprawia kłopoty. Sprawił nawet, że Xihe-Jun został ranny.

— To jest oburzające…

Gu Mang stracił potężny cień, który na moment udało mu się odzyskać.

Znów się zgarbił.


—--------------------------------


Autorka ma coś do powiedzenia:


Gu Mang (*ciekawska twarz*): Dlaczego walczyłeś?


Mo Xi (*arogancka twarz*): Nie zrobiłem tego dla ciebie.


Gu Mang (*ciekawska twarz*): A co z tobą? Dlaczego pomogłeś?


Meng Ze (*uparta twarz*): Nie zrobiłam tego dla Xihe-Juna.


Gu Mang (*ciekawska twarz*): A co z tobą? Dlaczego wtrąciłeś się?


A-Lian (*chichocząca twarz*): Chciałem tylko zmniejszyć swoją nienawiść.


Yue Chenqing (*zmieszana twarz*): Czwarty wujku, dlaczego nie pomogłeś? Dlaczego nie pomogłeś, gdy widziałeś niesprawiedliwość?


Murong Chuyi (*zimna twarz*): …Co to ma wspólnego ze mną?


Jiang Yexue (*łagodna twarz*): Twój czwarty wujek wypił za dużo i był pijany. Inaczej by pomógł.


Komentarze