Rozdział 71

 “Chen Tang”


— …

Mo Xi skrzyżował ramiona na piersi i oparł się o filar za Gu Mangiem. 

— Myślisz, że “Ji Hui” brzmi znajomo?

— Tak, wydaje mi się, że już go widziałem, ale zapomniałem o nim.

Mo Xi lekko uniósł brwi. 

— Ji Hui zmarł wiele lat temu. Obawiam się, że pomyliłeś go z kimś.

Gu Mang nie chciał się poddać. Wpatrywał się w portret i obracał go raz po raz. W końcu powiedział z całą pewnością: 

— Jestem pewien, że widziałem kogoś, kto wygląda jak on. Czy myślisz, że on nadal żyje, ponieważ wstąpił do nieba i stał się nieśmiertelny?

— Niemożliwe.

— Dlaczego?

— Ji Hui zmarł, ponieważ jego duchowe jądro zostało uszkodzone. To była także jego walka o bycie nieśmiertelnym — powiedział Mo Xi. — Od tego czasu Chonghua nie miało drugiego „Hui”.

Oboje doświadczyli bólu spowodowanego zniszczeniem ich duchowego jądra. Gu Mang podświadomie wzdrygnął się.

— Dlaczego jego duchowe jądro zostało zniszczone? Czy stało się tak dlatego, że zrobił coś złego?

— Ji Hui zawsze był człowiekiem honoru. Jeśli chcesz porozmawiać o tym, co zrobił źle… prawdopodobnie zrobił wyjątek i przyjął ucznia ze szkoły — Mo Xi zrobił pauzę. – Zaufał niewłaściwej osobie.

Spojrzenie mężczyzny z portretu było bardzo spokojne. Wydawało się współczujące, ale także delikatne.

— Zaufał niewłaściwej osobie… — mruknął Gu Mang — ale nie jest to napisane w tych księgach?

Stara historia Chonghua to tylko krótka książka historyczna. Nie opisuje jego życia, a jedynie zaklęcia, które stworzył i jego osiągnięcia. Naturalnie nie będzie można znaleźć tutaj niczego specjalnego.

— W takim razie możesz mi opowiedzieć o tych rzeczach? — zapytał Gu Mang. Skrzyżował swoje długie nogi na ławce i spojrzał wyczekująco na Mo Xi.

— Usiądź prawidłowo — powiedział Mo Xi. — Nie zachowuj się jak chuligan.
Gu Mang niechętnie opuścił swoje długie nogi.

Ponieważ nie było nic innego do roboty, Mo Xi zastanowił się przez chwilę i uporządkował myśli. Następnie opowiedział Gu Mangowi o przeszłości.

— Ji Hui miał tak naprawdę na imię Chen Tang. Była niegdyś Mistrzem Wielkiego Pałacu i stanowym nauczycielem Akademii Kultywacji. W okresie, gdy był odpowiedzialny za akademię, Chonghua wydał na świat niezliczoną liczbę utalentowanych generałów i arcymistrzów, a także stworzył wiele specjalnych techniki i metod kultywacji umysłu. W tamtym czasie istniała legenda, że niezależnie od tego, jak bardzo nieutalentowany był uczeń, jeśli otrzymał wskazówki od Mistrza Pałacowego Chen Tanga, odrodził się i osiągnął wielkie rzeczy. Dlatego ludzie go nazywają „mądry człowiek, który potrafi zamienić kamień w złoto.

— Czy to nie znaczy, że wszyscy błagali go, aby ich uczył? — zapytał Gu Mang.

— Nie było potrzeby błagać. Chen Tang nauczał wszystkich bez dyskryminacji. On sam był mistrzem akademii. Zwracał szczególną uwagę na każdego ucznia, który wchodził do akademii. — Mo Xi zrobił pauzę. – Nawet niewolników.

— W tamtym czasie w Akademii Kultywacji służył mały niewolnik. Nie chciał przez resztę swojego życia pochylać głowy przed innymi. Chciał być jak nieśmiertelni i mieć zdolność przywoływania wiatru i deszczu. Dlatego za każdym razem, gdy Chen Tang wygłaszał wykład, pod pretekstem czyszczenia siedzeń kręcił się wokół morelowego ołtarza i słuchał.

— Ach… był taki bezczelny. Czy go nie przegonił?

— Inni starsi mogliby to zrobić, ale Chen Tang by tego nie zrobił — powiedział Mo Xi. — Ten niewolnik wiedział, że Mistrz Pałacowy Chen Tang jest dobry dla innych, więc wsłuchiwał się w jego wykład. Co więcej, był bardzo inteligentny. Pamiętał prawie każde słowo, które wypowiadał Cheng Tang.

Gu Mang podniósł rękę. 

— Wiem! Potem mały niewolnik w tajemnicy sam kultywował i stał się bardzo potężną osobą. Ponadto walczył z księżniczką Haitang…

Mo Xi był zaskoczony. Na jego zwykle zimnej twarzy pojawił się rzadki wyraz zmieszania. 

— Z kim?

— Ta niesamowita księżniczka, która jest jak Mengze, księżniczka Haitang.

— To Mistrz Pałacu Chen Tang, a nie Haitang.

— W porządku — powiedział Gu Mang. — Ponieważ brzmią tak samo, to jest to księżniczka Chen Tang.

Usta Mo Xi drgnęły. W przeszłości, gdy dokuczał mu starszy brat Gu, lubił zwracać się do niego „Wasza Wysokość”. Hobby tego faceta, jakim było nazywanie innych mężczyzn „księżniczkami”, nie zmieniło się nawet teraz.

Mo Xi podniósł rękę i potarł czoło smukłymi palcami. Nie chciał rozmawiać o księżniczce z Gu Mangiem, więc uspokoił się i powiedział: 

— Pierwsza część twoich przypuszczeń była słuszna. Ten niewolnik rzeczywiście potajemnie kultywował, ale nie było to takie łatwe. Tworzenie duchowego jądra to niebezpieczny proces. Im silniejsze jądro duchowe, tym trudniej będzie kultywującemu. Ten niewolnik nie spodziewał się, że jego potencjał będzie aż tak szokujący. Wpadł w szał na początku formowania się rdzenia duchowego, powodując, że szkoła eksplodowała. Fakt, że potajemnie udoskonalał magię, został ujawniony i został wysłany do Mistrza Pałacowego Chen Tanga.

Gu Mang słuchał z wielką uwagą. Widząc, jak Mo Xi się tam zatrzymał, nie mógł powstrzymać się od pytania:

— Co stało się potem? Czy księżniczka Chen Tang zniszczyła duchowe jądro tego niewolnika?

— Nie. Duchowe jądro tego niewolnika jeszcze się nie uformowało. Było w fazie kondensacji i odczuwał ogromny ból. Chen Tang wiedział, że jeśli nikt mu nie pomoże, ta osoba na pewno eksploduje i umrze. Poczuł więc współczucie, i w końcu naruszył zasadę, że „niewolnicy nie mogą kultywować” i pomógł tej osobie przejść przez ucisk.

Trawa i drzewa na dziedzińcu zakołysały się. Mo Xi spojrzał na wodę w  jeziorze i kontynuował.

— Kiedy Chen Tang pomógł tej osobie przejść przez cierpienie, osoba ta wielokrotnie uklękła i dziękowała jej, mówiąc, że nie może odwdzięczyć się jej za uratowanie życia. Chen Tang dostrzegł, że ma duchowe korzenie i był osobą, która wiedziała, jak się odwdzięczyć za dobroć. Jej serce zmiękło i, robiąc wyjątek, przyjął go jako ucznia szkoły. 

Gu Mang westchnął.

— Ten niewolnik ma naprawdę szczęście. Prawda, jak on się nazywa?

— Nie miał rodziców, którzy nadaliby mu imię. Zwykle niewolnicy otrzymywali numer, który odpowiadał kolejności przyjęcia do danego domu, więc nazwano go Shisan-Er [1]. Po tym, jak Chen Tang go zaakceptował, zmienił jego imię. — Mo Xi zrobił pauzę, po czym powiedział: — Od tamtej pory nazywał się Hua Poan.

Jakby zaskoczyło je to imię, wiele ptaków na dziedzińcu wzleciało nad okapem wysokiego dachu i poleciało ku niebu.

Mo Xi spojrzał na Gu Manga.

To była naprawdę bardzo interesująca sytuacja. Imie Hua Poan było jak tabu, którego nie można było wspominać. To było tak, jakby nawet wypowiedzenie tych dwóch słów spowodowało, że uraza zamieniła się w przekleństwo. Do tej pory nikt w Chonghua nie odważył się wspomnieć o tej osobie. Ale kiedy Gu Mang usłyszał imię tego wielkiego diabła, miał wrażenie, że usłyszał imię kota lub psa. Żadnej reakcji.

— Czy Hua Poan jest osobą, której księżniczka Chen Tang niesłusznie zaufała? — zapytał tylko.

— Zgadza się. To osoba, której Chen Tang niewłaściwie zaufała. W tamtym czasie Chen Tang nie wiedział, jakiego rodzaju złą bestię zaakceptował. Nie wiedział też, że osobiście nadał imię diabłu, który nękał Jiuzhou przez prawie sto lat. Myślał tylko, że robi to samo co wcześniej, robi trywialną rzecz, która nie ma wielkiego znaczenia.

Mówiąc o tym, Mo Xi spojrzał na portret Chen Tanga zalany słońcem. Jego narysowane tuszem brwi były delikatne, jakby patrzył na przyszłe pokolenia za rzeką czasu.

— Z roku na rok Hua Poan naprawdę nie zawiódł wysiłków Chen Tanga. Stawał się coraz potężniejszy. Wielokrotnie wnosił wielki wkład w świetność Chonghua i był ceniony i nagradzany przez cesarza. Cesarz zniósł nawet zakaz, wobec którego niewolnicy mieli zakaz kultywowania, mając nadzieję, że zdobędzie więcej talentów takich jak on.

Im dłużej Gu Mang słuchał, tym bardziej był zaskoczony. Okazało się, że Chonghua już wtedy wpadł na pomysł wykorzystania dużej liczby niewolników? Nie mógł powstrzymać się od pytania:

— Czy abolicja się powiodła?[2]

— Nie. Zniesienie zakazu nie jest czymś, co można zrobić tak pochopnie. Cesarz zdecydował, że najpierw pozwoli Hua Poan udać się do zwykłych ludzi, aby wybrał grupę niewolników z korzeniami mądrości i nauczył ich kultywacji.

Gu Mang wydawał się trochę zawiedziony.

— To też jest bardzo dobre. Przynajmniej mieli szansę się wykazać…

Jednak wydawało się, że Mo Xi usłyszał największy żart na świecie. „

— Wykazać? Tak, wykazali coś, ale nie swoje umiejętności, ale dzikie ambicje.

Kiedy mówił, jego wzrok spotkał się z parą niebieskich oczu przypominających morze. 

— Gu Mang, czy wiesz, dlaczego arystokraci Chonghua tak bardzo boją się kultywujących niewolników?

Gu Mang potrząsnął głową.

— Ponieważ Hua Poan zrobił to już wcześniej. Cesarz dał mu moc zbudowania armii, ale ostatecznie użył tego ostrego noża, aby dźgnąć nim królestwo. — Wyraz twarzy Mo Xi pociemniał. — Kultywujący, których sprowadził Hua Poan, nie chcieli służyć państwu, ale chcieli zmienić świat i wywrócić całe Chonghua do góry nogami. Zbuntowali się.

Gu Mang milczał przez chwilę, powoli dochodząc do wniosku:

— Wiięc armia, którą miałem, była bardzo podobna do armii Hua Poana, prawda?

— Tak. — Mo Xi milczał przez chwilę, po czym powiedział powoli: — Wiele osób widziało w tobie cień Hua Poana. Wtedy, kiedy Hua Poan spiskował, nawet Mistrz Pałacu Chen Tang wkroczył, aby go powstrzymać. Jeśli zrobisz to jeszcze raz, Chonghua będzie musiało stawić czoła kolejnej wielkiej katastrofie i tym razem nikt nie będzie w stanie jej powstrzymać.

Wyraz twarzy Gu Manga zmienił się nieznacznie, a jego kostki zbielały, gdy zacisnął palce w pięści. 

— Więc jesteśmy tacy sami? — zapytał cicho. — Hua Poan i ja?

Widząc niepokój Gu Manga, ton Mo Xi złagodniał:

— Różnisz się od niego. Chociaż rzeczywiście dopuściłeś się zdrady stanu, Hua Poan był zwyczajnym szaleńcem. Aby szybko wzmocnić niewolniczych kultywatorów w swoich rękach, schwytał wiele Die Gu Meiren Xi i zatrzymał je dla swojej armii.

— Czym są Die Gu Meiren Xi?

— Wyjątkowa rasa ludzi. — Mo Xi wydawał się być tym zniesmaczony i nie chciał mówić nic więcej. Powiedział po prostu: — Mogą być używane do podwójnej kultywacji lub jako pokarm wzmacniający duchowy rdzeń. W ten sposób nawet najbardziej przeciętni kultywatorzy są znacznie zwiększyć swoją moc. Hua Poan polegał na tej okrutnej metodzie zjadania ludzi, aby szybko wyhodować grupę niewolników, którzy byli mu lojalni aż do śmierci. Założył nawet państwo i ogłosił się królem północnego terytorium Chonghua. 

Kiedy Mo Xi mówił, podniósł rękę, aby zakryć Starą Historię Chonghua, która była rozłożona na kolanach Gu Manga. Opuścił głowę i powiedział: 

— Teraz, kiedy wiesz już to wszystko, pozwól, że cię zapytam. Czy wiesz już, którego kraju założycielem był Hua Poan?

Gu Mang był oszołomiony i zawahał się. 

— …To było…Liao…

— Zgadza się. — Wyraz twarzy Mo Xi powoli stał się poważny. — Założyciel Kraju Liao, Hua Poan. Był konsekwencją tego, że Chonghua po raz pierwszy zaufało niewolnikom.

Mo Xi początkowo chciał tylko porozmawiać z nim o historii Chonghua i kraju Liao. Nie miał zamiaru czegokolwiek mu insynuować. Chociaż mówiący nie miał niczego szczególnego na myśli, słuchacz już tak. Gu Mang nagle znalazł się w niezręcznej i zawstydzającej sytuacji. Miał wrażenie, że ktoś go dusił i przez chwilę nie mógł nic powiedzieć.

W tym czasie im więcej się uczył, tym bardziej czuł, że postępował nierozsądnie, zanim stracił pamięć. Chociaż Chonghua miało wiele niezadowalających aspektów, przynajmniej raz próbowało się zreformować i ulepszyć — na przykład zaufało Hua Poanowi, ale Hua Poan zdradził.

Czy gdyby to był on, byłby w stanie ponownie zaufać niewolnikowi?

Nikt nie był w stanie powiedzieć, czy nie będzie kolejnym Hua Poanem, który stworzy kolejny kraj Liao.

W tych okolicznościach Chonghua nadal dał im drugą szansę. Niezależnie od tego, czy chodziło o kontrolę i równowagę, wyzysk, czy z innego powodu, Chonghua po raz drugi oddał władzę niewolnikowi. To był on i jego armia.

Ale ostatecznie Gu Mang nadal stał się gorszym Hua Poanem. Choć nie dowodził armią w powstaniu, zdezerterował, a nawet uciekł do kraju założonego przez Hua Poana.

Nadal szedł tą samą ścieżką co Hua Poan.

Gu Mangowi odebrało mowę. Po długim milczeniu odłożył bambusowy.

— Przepraszam… — powiedział.

“Przepraszam”, było najbardziej bezsilnym słowem na świecie. Gu Mang powtarzał to już tysiące razy przed nagrobkami bohaterów.

Mo Xi był zaskoczony. Rozumiał, co miał na myśli Gu Mang, ale nie wiedział, co powiedzieć. W tym momencie usłyszał ciche pytanie Gu Manga: 

— Więc co z księżniczką Chen Tang? W jaki sposób on… stracił swoje duchowe jądro?


----------------------------


Przypisy: [1] 十三 ("shisan") - trzynaście.

[2] Abolicja bezwarunkowa - powoduje natychmiastowe zniesienie danego prawa od momentu wejścia w życie aktu abolicyjnego.


Komentarze