Rozdział 72

“Strata”


— Więc co z księżniczką Chen Tang? W jaki sposób on… stracił swój duchowy rdzeń?

Mo Xi był przez chwilę zaskoczony. Rozumiał, o co pytał Gu Mang, ale nie wiedział, co powiedzieć. 

— To z powodu Hua Poana — odpowiedział.

— Co zrobił Hua Poan? Gu Mang zadał kolejne pytanie.

— Po założeniu kraju Liao wykorzystał wolę demona jako podstawę i zastosował dziwne metody, aby wywołać Krwawą Plagę, która miała moc zniszczenia świata.

— Krwawa Plaga…

— Tak — powiedział Mo Xi. — Duch Krwawej Plagi był potężny. W bardzo krótkim czasie pożarł miliony ludzi w Chonghua.

Niebieskie oczy Gu Manga rozszerzyły się. 

— Więc co zrobiliśmy?

— Byliśmy bezradni — Mo Xi zrobił pauzę. — W tamtym czasie jedyną osobą w Chonghua, która rozumiała magię Hua Poana, był Chen Tang. Chen Tang żałował, że nauczył Hua Poana kultywacji i myślał, że Chonghua doświadczył takiej katastrofy z powodu jego złego osądu. Dlatego w ostatecznej bitwie z Hua Poanem zdecydował się poświęcić siebie. Użył swojego duchowego rdzenia i mocy swojej duszy, aby zapieczętować Krwawą Plagę.

Gu Mang słuchał oszołomiony. Niemal mógł sobie wyobrazić scenę zderzenia Mistrza Pałacowego Chena i Krwawej Plagi.

— Końcem Chen Tanga było zniszczenie jego duchowego rdzenia. Pomimo, że był Nieśmiertelnym, jego dusza zniknęła wraz z Krwawą Plagą. Nie mógł nawet reinkarnować.

Dlatego nie mogłeś widzieć samego Ji Hui. — Mo Xi napotkał niebieskie oczy Gu Manga. — Pewnie spotkałeś kogoś podobnego.

Gu Mang pochylił głowę. 

— Ale… — jednak po dłuższej chwili nic nie powiedział. Po chwili kontynuował niepewnie: — W takim razie prawdopodobnie…

Po wysłuchaniu tej historii Gu Mang przez kilka następnych dni był trochę roztargniony.

Zawsze widział w swoich snach fragmentaryczne odbicia. Czasem było to coś, o czym marzył już wcześniej, czasem była to nowa scena.

Kilka razy nawet śnił mu się Mistrz Pałacu Chen Tang. Nie widział wyraźnie jego twarzy, ale niejasno zrozumiał, że to on. Stał ubrany w śnieżnobiały płaszcz na tle deszczowego nieba. Jego głos był ostry, pełen urazym rozczarowania, smutku i nienawiści.

Zdrajca…czym sobie na to zasłużyłem? Czym Chonghua sobie na to zasłużyło? 


Zdrajca…


Zdrajca!


Z każdym wypowiedzianym słowem po jego policzkach spływały krwawe łzy.

Gu Mang był oszołomiony. Nie rozumiał, dlaczego śnił mu się Chen Tang i nie rozumiał, dlaczego Chen Tang tak do niego mówił, ale myślał: Tak, dlaczego go zdradziłem?

Walczył zawzięcie, jego myśli były splątane. Podczas przesłuchania przez Chen Tanga uklęknął we śnie i objął dłońmi swoją głowę…

Dlaczego go zdradziłem?

Potem scena nagle się rozpadła. Chen Tang i deszcz krwi zniknęły. Powoli podniósł głowę i zobaczył siebie klęczącego przed salą tronową i szlochającego, z brudem na całym ciele.

Twarz cesarza pozostawała obojętna.

Urzędnicy mieli szydercze miny.

A on był jak osoba pływająca w kałuży lawy w piekle, kłaniająca się nieustannie, uderzająca czołem o ziemię.

Błagam… pozwól mi ich pochować….


Błagam cię, zbyt wielu ludzi zginęło… naprawdę zbyt wielu ludzi zginęło…


Wasza Wysokość…


Błagam Cię…


Ten koszmar ciągnął się przez wiele dni.

Wieczorem czwartego dnia sytuacja się pogorszyła. Nawet jedzenie nie było w stanie podnieść Gu Manga na duchu. Usiadł na swoim małym stołku, w milczeniu gryząc pałeczki i patrzył przed siebie tępo.

A skoro już o tym mowa, odkąd przybyła księżniczka Meng Ze, Gu Mang nie miał już ochoty siedzieć naprzeciwko Mo Xi. Później Li Wei dał Gu Mangowi mały stołek, krzesło, a Gu Mang siadał na stołku i jadł.

Każdego dnia Mo Xi kazał komuś podać jedzenie z jego stołu, podając powód: „nie jest dobre, nie chcę tego jeść” lub „nie mogę więcej już zjeść”. Gu Mang był szczęśliwy, mogąc za niego dokończyć. Dzisiejszy dzień nie był wyjątkiem. Po kilku machnięciach pałeczkami porzucił pieczoną kaczkę, słodko-kwaśną chrupiącą wieprzowinę i gotowane na parze bułeczki. 

— Daj mu je — powiedział do Li Wei.

Nie trzeba dodawać, że „on” w naturalny sposób odnosiło się do Gu Manga, który siedział na stołku.

Gu Mang był bardzo posłuszny i nauczył się mówić „dziękuję” za każdym razem, gdy dostawał jedzenie. Jednakże dzisiaj Gu Mang nic nie powiedział. Patrzył tępo, jak służący stawiał przed nim pyszne jedzenie. Nie okazywał szczęścia.

Mo Xi poprosił służbę o opuszczenie jadalni. Wypił kilka łyków gorącej zupy i powiedział: 

— W przeszłości, gdy podawałem ci bułkę z mięsem, oczy ci się błyszczały. Teraz jest ryba i mięso, ale nawet nie wiesz, jak podziękować.

Gu Mang odwrócił się, trzymając w dłoni gotowaną na parze bułkę z mięsem.

— Myślę o czymś.

— O czym?

Gu Mang opuścił głowę i powiedział ponuro: 

— Myślałem o tym, dlaczego zdradziłem.

Mo Xi milczał przez chwilę. 

— Mówiłem ci już wcześniej, Lu Zhanxing był zapalnikiem, podobnie jak twoje ambicje. Cesarz pozbawił cię mocy, ale nie chciałeś poddać się innym.

— Ale… ale pamiętam, wydaje się, że zginęło wielu ludzi — powiedział cicho Gu Mang.

Mo Xi był zszokowany. Nagle podniósł wzrok, jego spojrzenie było nieco zimne.

— Pamiętam tylko trochę. Pamiętam, że klęczałem w głównym holu i klęczałem, błagając was wszystkich, abyście okazali łaskę… — powiedział cicho. — Nikt mnie nie słuchał.

Mo Xi milczał przez długi czas. Następnie zapytał cicho: 

— Kiedy przypomniałeś sobie tę scenę?

— Ostatniej nocy — powiedział Gu Mang. — Dlaczego pytasz?

Serce Mo Xi zabiło mocniej, a jego oczy zabłysły niezwykle skomplikowanym blaskiem.

Nie spodziewał się, że Gu Mang odzyska fragmenty tego wspomnienia. 

Należy wiedzieć, że największą przyczyną rozpaczy Gu Manga była debata na dworze cesarskim. Trudno było stwierdzić, kto miał rację, a kto nie. Jeśli Gu Mang pamiętał tylko fragmenty wspomnień, oczywiście łatwiej byłoby mu okazać wrogość wobec szlachty Chonghua.

— Mo Xi?

Po chwili ciszy Mo Xi zdecydował się mówić szczerze i wyraźnie. Po pierwsze, naprawdę nie był dobry w kłamaniu. Po drugie, im szybciej przemówi Gu Mangowi do rozsądku, tym lepiej.

Powiedział więc: 

— Słuchaj, Gu Mang. Ta sprawa nie jest tak prosta, jak myślisz. Bez względu na to, jakie będziesz mieć później wspomnienia z tym związane, najpierw musisz zapytać mnie o przyczynę. Nie wyciągaj wniosków samodzielnie.

Gu Mang skinął głową. 

— W takim razie chciałbym o coś zapytać.

— Więc pytaj.

— Czy kiedy klękałem w głównej sali, błagałem o litość dla Lu Zhanxinga?

— Niezupełnie — powiedział Mo Xi.

Tak naprawdę Mo Xi nie widział na własne oczy tej debaty na dworze cesarskim. Kiedy Gu Mang wrócił do miasta, aby złożyć raport, Mo Xi wciąż znajdował się na zachodnim polu bitwy. Później zobaczył wszystkie wydarzenia w lustrze historyka.

Wiedział tylko, że kiedy Lu Zhanxing, Gu Mang i Murong Lian opuścili obóz, Gu Mang i pozostała dwójka rozdzielili się. Gu Mang udał się prosto w głąb kraju Liao, podczas gdy Lu Zhanxing i Murong Lian pozostali w środku armii.

Był to bezbłędny atak, ale z powodu swojego gwałtownego temperamentu Lu Zhanxing impulsywnie zabił wysłannika trzeciego kraju, który wciąż wahał się z wybraniem strony. To spowodowało, że trzeci kraj zaatakował ich główne siły.

Armia Chonghua poniosła ciężkie straty.

W tym czasie Gu Mang toczył krwawą bitwę ze swoją armią na linii frontu. Ich pierwotny plan zakładał samotne wkroczenie w szeregi wroga i rozbicie potęgi Żelaznej Dywizji kraju Liao. Ale nie wytrzymałby zbyt długo. Zatem Dywizja Cesarska Murong Liana musiała przybyć w ciągu trzech dni, aby ich wesprzeć.

Jednak z powodu błędu Lu Zhanxinga armia Murong Liana została zaatakowana przez trzeci kraj i nie mogła pospieszyć z pomocą. Gu Mang czekał na posiłki na linii frontu, a pierwotny plan ataku okazał się ślepą uliczką. Kiedy Gu Mang był oblegany, wiedział, że powodem, dla którego trzeci kraj nagle zawarł sojusz z krajem Liao, było to, że Lu Zhanxing zabił wysłannika. Był niezwykle wściekły.

— Lu Zhanxing, czy ty, kurwa, próbujesz mnie zabić?! Dlaczego jesteś tak cholernie głupi?!?!

Ale jaki był pożytek z narzekania?

Sto tysięcy żołnierzy i Gu Mang przeszli razem przez ogień i wodę, od niczego do chwały, ale teraz groziło im zniszczenie. Kto wiedział, ilu z nich dane było wrócić.

Gu Mang niewiele wtedy myślał. Po wykrzyczeniu frustracji otarł łzy, zacisnął zęby i rozświetlił swoje złamane serce. Poszedł za swoimi stu tysiącami braci i wrócił do domu.

Gdyby mógł sprowadzić choć jednego z powrotem, sprowadziłby jednego z powrotem.

On, Gu Mang, stoczył tak wiele bitew, aby wygrać. Tylko ta bitwa nie polegała na wygraniu, ale na powrocie do domu.

W rzeczywistości Gu Mang pomyślał później, że to wszystko nie było winą Lu Zhanxinga, ale jego własną. Znał ognisty temperament Lu Zhanxinga, ale nadal wierzył, że jego brat może przejąć na siebie odpowiedzialność. To on się mylił, tak bardzo, że to aż śmieszne.

Gu Mang nie chciał wówczas uchylać się od odpowiedzialności. Był już gotowy umrzeć, aby odwdzięczyć się Lu Zhanxingowi.

Ale nie mógł pozwolić, aby jego sto tysięcy towarzyszy zostało ukaranych razem z nim.

Wina była wyłącznie jego. Te namiętne życia, przelana krew były niewinne, godne szacunku i nie powinny zostać zatarte. Był gotowy zrezygnować ze wszystkich swoich dotychczasowych zasług, w zamian za grób z imieniem swoich braci, którzy zginęli niesprawiedliwie.

To on ich skrzywdził. Kiedy zamykał oczy, mógł myśleć o tych skromnych imionach, tych brudnych, uśmiechniętych twarzach, świetle w ich oczach i bezgranicznym zaufaniu, jakim go obdarzono. Niektórzy kultywujący byli nawet bardzo młodzi, mieli zaledwie piętnaście lub szesnaście lat. Ich ubrania były podarte i z szacunkiem i nadzieją nazywali go “generałem Gu”.

Generał Gu…

Generał Gu.

Jego głos brzmiał echem, a każde słowo było wypełnione krwią.

Czy na to zasłużył? Nie zasłużył na to! Generał Gu, którego podziwiali, był nicponiem, któremu zależało tylko na lojalności swoich braci! 

Więc błagał. Klęczał w sali tronowej, cały pokryty krwią i błotem, błagając.

Aby nie pozostali bezimienni.

Całą winę poniesie sam.

Pochowa ich sam.

Klęska była skutkiem niekompetencji generała, a nie żołnierzy.

Błagam… błagam was wszystkich…

Ale cesarz się nie zgodził. Cała sala posłała mu tylko smutny uśmieszek. Ten pozbawiony środków do życia niewolnik w końcu osiągnął swój limit. 

Nie podobało im się, że nie mogli dać mu miecza. Ich oczy były czerwone i nie podobało im się, że nie mogli pozwolić mu natychmiast umrzeć!

Gdyby umarł, ich serca byłyby spokojne.

Tylko wtedy mogli być pewni, że przez następne sto lat nie będzie już niewolników, którzy mogliby obalić niebo i uciąć głowę starego pana [1].

Niektórzy ludzie byli nawet w tajemnicy zachwyceni i cieszyli się z błędu Lu Zhanxinga. Gdyby nie ta porażka, jak mieliby rozprawić się z Gu Mangiem i jego armią niewolników?

Ta porażka przyszła w odpowiednim momencie.

— Żadnego nagrobka ani pogrzebu państwowego. Wicemarszałek Lu Zhanxing zostanie stracony po jesieni, a stopień wojskowy generała Gu Manga zostanie usunięty. Resztki armii zostaną tymczasowo zatrzymane, aby zapobiec zamieszkom.

To był ostateczny wyrok i kara cesarza za tę bitwę.

Na polu bitwy nie było niepokonanego boga wojny. Ale Murong Lian, Yue Chenqing i Mo Xi mogli pozostać niepokonani. Ponieważ wszyscy oni byli ludźmi, którzy stali po tej samej stronie władzy królewskiej, a w ich kościach płynęła ta sama krew.

Tylko Gu Mang nie mógł.

Jeśli choć raz upadł, szlachta zaatakowałaby go i zdeptała.

Cesarz miał rację.

— Twoje życie zostało ci podarowane przez tego Władcę. To, co masz dzisiaj, jest już łaską poprzedniego cesarza. Czy myślisz, że twoje życie można wymienić na godny pochówek dla tej pokonanej armii? — zimny głos dopłynął z wysokiego siedzenia i stał się ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy. – Nie masz prawa o nic prosić.

Zatem ta debata sądowa, ostatnia walka Gu Manga i jego jedyna prośba, zostały bezdusznie odrzucone przez cesarz. Ostatecznie Gu Mang nie mógł spełnić swojej obietnicy. Nie pamiętano o jego poległych żołnierzach, żywych zatrzymano, a ciała jego braci rozczłonkowano i wystawiono na widok na Rynku Wschodnim przez trzy dni i trzy noce.

W jedną noc nie zostało już nic.

Mo Xi nie było wówczas w stolicy. Kiedy trzymał w ręku lustro historyczne, w końcu ujrzał przeszłość. Zobaczył Gu Manga kłaniającego się i uderzającego czołem o posadzkę, aż jego głowa pokryła się krwią. Zobaczył Gu Manga klęczącego i płaczącego. Widział, jak Gu Mang przechodzi od pełnego nadziei do rozpaczy, od zaciekłego zaprzeczania do roztargnienia i oniemiałości… kiedy zobaczył przeszłość, było już za późno. Wszystko było z góry przesądzone.

Może dlatego, że jego obsesja była zbyt głęboka, przez wiele lat Mo Xi śnił o tej scenie. Śnił o Gu Mangu wyjącym z żalu, walącym głową o ziemię, o szyderczych twarzach wszystkich urzędników cywilnych i wojskowych obecnych w sądzie oraz o bezlitosnym wyroku cesarza.

Ale w tych snach Mo Xi często przebywał na dworze. Może dlatego, że zawsze zastanawiał się, czy wszystko byłoby inaczej, gdyby był tam w tym czasie.

A może, gdyby wrócił do miasta i na czas odkrył zamiary Gu Manga, czy wszystko dałoby się jeszcze uratować?

Był wtedy zbyt głupi. Kiedy wrócił z linii frontu, wyraźnie widział upadek Gu Manga, widział jego smutek. Ale Gu Mang był w tym czasie bezczynny i wyglądał, jakby spędzał dni w rozpaczy. Dlatego zawsze martwił się, że Gu Mang nie będzie w stanie podnieść się po niepowodzeniu, ale nigdy nie myślał, że Gu Mang się zbuntuje.

Nigdy nie sądził, że Gu Mang zdradzi.

Gu Mang był jego bogiem przez cały czas, a był wtedy jeszcze bardzo młody. Nie wiedział, że pewnego dnia bogowie również mogą upaść. Stało się tak dlatego, że miał zbyt wysokie mniemanie o Gu Mangu i nie odważył się zwątpić w tego swojego prawego, pełnego pasji i pogodnego starszego brata. Ten Gu Mang, który wydawał się niezniszczalny, zdolny pokonać wszelkie trudności, tym razem naprawdę upadł.

Rozbity na kawałki, rozdrobniony na proszek, miał już nigdy nie powrócić.

— Właściwie nie miałem nic do powiedzenia, kiedy opuszczałeś Chonghua – powiedział Mo Xi – ale dlaczego spośród dwudziestu ośmiu krajów w Jiuzhou zdecydowałeś się udać do tego miejsca?

Gu Mang nie odpowiedział od razu. Po dłuższej chwili wymamrotał cicho: 

— Nie wiem.

Słuchał opowieści Mo Xi, ale nie potrafił wczuć się w swoje własne uczucia związane z tą historią. Jego umysł był w chaosie. Mniej więcej rozumiał swoją desperację i motywację, ale tak jak powiedział Mo Xi, nie rozumiał, dlaczego musiał udać się akurat do Liao.

Co mógłby robić w Kraju Liao? Nawet gdyby musiał sam zgadywać, mógł tylko sądzić, że chodziło o zemstę.

Tylko kraj Liao mógł mu pomóc w zemście. Tylko wyróżniając się w kraju Liao, mógł zemścić się na cesarzu, który kiedyś go upokorzył i zignorował.

Ale w tym przypadku byłby naprawdę taki, jak powiedział Mo Xi, osobą, która wolałaby zobaczyć więcej krwi, niż walczyć o swoje ideały i zemstę.

Gu Mang prawie schował głowę w dłoniach, zdezorientowany. Pociągnął za swoje włosy i wymamrotał: 

— Nie wiem… nie przychodzi mi do głowy żaden inny powód…

— Nie przychodzi ci do głowy żaden inny powód. Gu Mang, ty masz swój kodeks braterstwa, a ja mam swój — powiedział Mo Xi. — Skoro wybrałeś zemstę, to ty i ja, ty i Chonghua, byliśmy skazani na taki koniec.

Gu Mang nic nie powiedział. Siedział na stołku w oszołomieniu i przez szpary między palcami patrzył na ceglaną podłogę przed sobą.

— Weź dziś jeszcze dwie dawki leku. — W końcu Mo Xi wstał — Cesarz nie chciałby, abyś pamiętał zbyt wiele szczegółów buntu. Jeśli chcesz żyć dłużej, nie myśl już o tym.


--------------------

Przypisy:
[1] Fragment o obaleniu nieba odnosi się do obalenia cesarza, który w Starożytnych Chinach był uznawany za ucieleśnienia boga.

--------------------

Niektórzy pytali, czy w końcu Meatbun uraczy nas mniejszą ilością cierpienia...ehehehe...


Komentarze