Rozdział 40
“Niezrównany mistrz Jiang”
Yue Chenqing roześmiał się.
— Pytasz właściwą osobę! Chonghua co robi różnego rodzaju listy rankingowe, a ja bardzo lubię je czytać! Tak dziewczyna sprzed dekady, to musi być Su Yoru.
Mo Xi zawsze ignorował kobiety i nie interesował się sławnymi pięknościami. Dlatego imię Su Yoru było tylko mglistym wspomnieniem i nie mógł sobie przypomnieć, kim jest.
— Widziałeś ją? Czy jest podobna do dziewczyn w czerwieni?
Yue Chenqing potrząsnął głową.
— Su zawsze zakrywa swoją twarz. Niewiele osób zna jej wygląd. Jestem juniorem i rzecz jasna ja tym bardziej nie miałem szansy jej widzieć — powiedział, wzdychając z żalem.
— Czy poślubiła człowieka o zimnym usposobieniu, jak powiedział Guoshi? — zapytał Mo Xi.
— O tak. — Yue Chenqing zastanawiał się przez chwilę. — Jej mąż z pewnością odpowiada temu opisowi. Czyli to ona jest…?!
Mo Xi i Murong Chuyi spojrzeli na siebie.
Kobieta, którą nawet Yue Chenqing znał… znalezienie jej nie będzie trudne. Li Qingqian już pewnie o niej słyszał. Ale dlaczego nie próbował jej złapać?
— Kogo poślubiła?
Yue Chenqing poklepał go po czole.
— Naprawdę się nie domyślasz? Xihe-Jun, nigdy nie oglądałeś “Niesamowitego piękna”?
— …
— A co z “Historią bogatych i bogatych”? — zapytał Yue Chenqing.
— Kogo, do cholery, ona poślubiła? — zapytał niecierpliwie Mo Xi.
Yue Chenqing zaniemówił.
— Jian Yaoshi, Jiang Fuli! Naprawdę nie znacie żony najbogatszego biznesmena Chonghua?
Oczy Mo Xi lekko pociemniały.
W granicach Chonghua są dwa miejsca, do których cesarz nie ma wstępu. Pierwsza warsztat Murong Chuyi. Druga — to rafineria Yaoshi, należąca do mistrza Jiang Fuli.
Mo Xi nie wiedział nic o “pannie Su”, ale nawet on słyszał co nieco o “pani Jiang”. Na przykład, że jej zdrowie jest bardzo kruche. Przez cały rok przebywała na rekonwalescencji w rafinerii. Była zupełnie odcięta od zewnętrznego świata.
Li Qingqian był wcześniej ostrożny i nie odważył się zaatakować rodziny Jiang. Ale teraz, gdy jego miecz został uszkodzony i pozostała tylko jego brutalna demoniczna aura, z pewnością spróbuje włamać się do rodziny Jiang.
Myśląc o tym, Mo Xi natychmiast wstał. Zerkając na Gu Manga, który spał wśród bambusowych wojowników na korytarzu, powiedział:
— Idę do domu Jianga. Murong, będę musiał cię niepokoić, żebyś…
Zanim zdążył dokończyć, nagle usłyszeli ogłuszający wybuch. Cała trójka spojrzała w tym samym czasie i zobaczyła, że Wschodni Targ płonie. Gęsty dym i płomienie uniosły się w niebo.
— C-Co się dzieje?! — Yue Chenqing był w szoku.
— Chodźmy i sprawdźmy — powiedział Mo Xi.
Yue Chenqing skinął głową i wyszłedł za Mo Xi. Ale kiedy się odwrócił, zobaczył, że Murong Chuyi się nie poruszył. Wciąż siedział przy kamiennym stole, przywołał bambusowego wojownika i wydawał mu instrukcje. Yue Chenqing zawahał się.
— Czwarty wujku, ty nie idziesz?
Murong Chuyi zerknął na Gu Manga.
— Nie słyszałeś, że pan Xi poprosił mnie, abym zajął się przestępcą? Nie mogę odejść — powiedział lekko.
Yue Chenqing przemyślał to i zgodził się z nim. Gdy tylko opuścili rezydencję Yue, Mo Xi i Yue Chenqing napotkali dużą liczbę uciekających w panice ludzi. Były kobiety, dzieci, starcy i słabi. Gwardia Cesarska prowadziła ich po obu stronach drogi.
— Idźcie do Agencji Bezpieczeństwa! Zabierzcie ich wszystkich do Agencji Bezpieczeństwa!
Ogień na wschodzie płonął coraz gwałtowniej. Oświetlił już dużą powierzchnię domów. Gwardia Cesarska jechała na wietrze i na swoich mieczach. Byli jak spadające gwiazdy na nocnym niebie, krążące tam i z powrotem, by ratować ludzi z morza ognia.
Chociaż byli daleko, wciąż słyszeli krzyki Gwardii Cesarskiej.
— Łapać go!
— Wezwij posiłki! Musimy schwytać tego diabła!
Nie trzeba dodawać, że „tym diabłem” musiał być Li Qingqian, demon miecza.
Yue Chenqing był w szoku.
Dlaczego Li Qingqian nie poszedł do posiadłości Jiang? Dlaczego zabija ludzi w innych miejscach?
Mo Xi pomyślał, że to nie tak, że Li Qingqian nie poszedł do rezydencji Jiang, ale że nie znalazł osoby, którą chciał zobaczyć.
— Chodźmy najpierw na Wschodni Targ.
Kiedy dotarli na miejsce, okazało się, że sytuacja jest gorsza niż można się było spodziewać. Cały rynek stanął w płomieniach demonicznego ognia. Szkarłatne płomienie były jak piwonie, które pokrywały niebo i słońce. Gęsty dym uniósł się w niebo. Od czasu do czasu kilku gwardzistów cesarskich wylatywało z morza ognia na swoich mieczach. Nieśli ciężko rannych ludzi, którzy nie mogli się swobodnie poruszać.
— Ogień staje się coraz większy. Pospiesz się i ugaś ogień!
— Jeśli tak dalej pójdzie, zaklęcie ochronne nie będzie w stanie się utrzymać…
W tłumie panował chaos. Armia stacjonująca w stolicy już pospieszyła z pomocą. Było tam również wielu żołnierzy Armii Pogranicza Północnego. Kiedy zobaczyli Mo Xi, ci ludzie, którzy pierwotnie należeli do Armii Wangba, zobaczyli go, radośnie zakrzyknęli:
— Dowódca Mo!
— On jest tutaj, on jest tutaj. Ojczym jest tutaj — ktoś szepnął.
Nawet po tylu latach byli podwładni Armii Wangba wciąż lubili nazywać Mo Xi „Ojczymem” na osobności. Jednak z początkowej niechęci stał się teraz nieszkodliwym przezwiskiem.
Ich „ojczym” ubrany był w czarną szatę powiewającą na wietrze. Jego długie nogi ruszyły w stronę miejsca, gdzie pojawił się dym. W jego ciemnych oczach odbijały się płomienie Wschodniego Rynku.
— Ojczy… O nie, dowódco Mo, tu jest zły duch, który sprawia kłopoty…
Mo Xi skinął głową.
— Ocalcie ludzi. Zajmę się resztą.
Wszyscy byli lekko zaskoczeni. Nie wiedzieli, co zamierza zrobić ich dowódca. Mo Xi był kultywatorem żywiołu ognia. Czy mógłby ugasić pożar?
Gdy byli w strasznej sytuacji, nagle usłyszeli, jak Mo Xi mówi niskim głosem:
— Bestio Połykającą Niebo, przyjdź!
Jakby krzyk wieloryba przeszył powietrze z morskiej otchłani, a w dłoni Mo Xi pojawiło się czyste białe berło. Czubek berła był zdobiony złotem i srebrem oraz inkrustowany olśniewającym Kamieniem Duszy Wieloryba.
Yue Chenqing zaniemówił — broń Bestii Połykającej Niebo?!
Bestia Połykająca Niebo była najpotężniejszą boską bronią Mo Xi. Zwykle za pomocą jednego rozkazu mógł stworzyć siłę, która mogłaby przenosić góry i wypełnić morza.
Ponieważ Bestia Połykająca Niebo była zbyt dominująca, Mo Xi zwykle przywoływał barierę jako obronę. Rzadko zdarzało mu się przyzywać berło. Powód był bardzo prosty — tak długo, jak Tarcza Olbrzymiego Wieloryba była używana jako obrona, był bezpieczny. Ale żeby przywołać berło, trzeba było przygotować się do rzucenia zaklęcia.
Smukłe i zimne palce Mo Xi trzymały berło. Wskazał na szalejące morze ognia i powiedział: — Zamień się w deszcz.
Niektórzy żołnierze byli zszokowani.
— Co jest, kurwa…
Jak kultywator typu ognistego mógłby ugasić ogień?
Promień niebieskiego światła wystrzelił z berła i poszybował w niebo. W jednej chwili zamienił się w gigantycznego wieloryba, który dosięgnął nieba i ziemi. Zamiatał płetwami ogonowymi i otwierał ogromne usta, by rzucić się na ogień!
W jednej chwili zerwał się silny wiatr i wzbił się w powietrze piasek i kamyki. Wielu kultywujących nie było w stanie wytrzymać tego silnego prądu duchowego i uklękli na ziemi z twarzami pełnymi bólu. Nawet Yue Chenqing wielokrotnie się krztusił i kaszlał.
Ciało niebieskiego, gigantycznego wieloryba i smocze morze ognia zderzyły się, tworząc fale energii. Woda i płomienie rozpryskiwały się nawet setki kilometrów dalej. Długa noc natychmiast zamieniła się w dzień,a ulewny deszcz w jednej chwili przetoczył się przez całe królestwo Chonghua.
W ulewnym deszczu twarz Mo Xi była zimna jak jadeit. W jego oczach odbijało się niebieskie światło wody i ostre czerwone światło ognia. Jego czarny skórzany płaszcz Armii Cesarskiej powiewał na wietrze.
W mgnieniu oka Feng Yi uspokoił fale, a języki ognia uklękły przed nim jak armia tysięcy ludzi i koni. Morze płomieni zamieniło się w dymiącą ruinę, nie mogącą już wzbudzać fal. Kultywujący, którzy mieli szczęście być świadkami tej sceny, spojrzeli na jego plecy i byli w takim szoku, że nie mogli powiedzieć ani słowa. Mogli tylko wzdychać z różnymi emocjami w sercach.
Pewien kultywator pomyślał: „To koniec. Każda kobieta z Chonghua oszaleje na jego punkcie.”
Kultywująca kobieta pomyślała: “Ahhhhhhhh!!!”
Żołnierze Armii Wangba pomyśleli: „Nasz ojczym jest taki tyrański i przerażający, kiedy się złości!”
Ruiny się zawaliły. W kłębiącym się dymie czarna postać powoli się odwróciła.
Li Qingqian rzeczywiście wzniecał zamieszanie w samym środku pożaru!
W tym momencie zła aura już pełzała po jego twarzy. Jego oczy były czerwone, jakby pełzały po nich setki czerwonych pająków. Wyraz jego twarzy wyglądał na jeszcze bardziej pokręcony i szalony niż wcześniej. Mo Xi nie mógł już widzieć na tej twarzy starego wizerunku Mistrza Li, „Dobrotliwego Miecza Rozdzielającego Wody”.
Duchy mieczy często asymilowały się ze swoimi mistrzami miecza. Li Qingqian był całkowicie pokryty aurą Guoshi kraju Liao.
Kiedy Li Qingqian zobaczył Mo Xi, obnażył zęby.
— Mo Xi! Możesz ochronić Chonghua raz, ale czy możesz chronić je za każdym razem? Czy możesz nie spać dzień i noc i strzec tego miasta przez cały czas? ! Oddaj tę sukę z przydomkiem Su! W przeciwnym razie sprawię, że twoje Chonghua nigdy nie zazna ani dnia pokoju!
— Więc to dlatego, że nie masz możliwości włamania się do rezydencji Jiang, robisz tutaj scenę, krzywdząc niewinnych! Jesteś taki bezwstydny! — krzyknął Yue Chenqing.
Li Qingqian podniósł głowę i roześmiał się.
— Jestem bezwstydny? Czy ta suka z przydomkiem Su nie jest tą bezwstydną? Jest femme fatale, która kiedyś spowodowała śmierć tak wielu dziewczyn w górach. Teraz jest jak tchórz, ukrywa się w posiadłości Jiang i odmawia pokazania się, mimo, że miasto płonie! Hahaha… Hongshao… Hongshao umarła na próżno, bo tak wygląda! Ta suka — tchórz —!
Wśród obecnych kultywujących byli również kultywujący z rezydencji Jiang. Kiedy usłyszeli, co powiedział, nie mogli się powstrzymać i powiedzieli ze złością:
— Bzdura! Moja Pani kultywuje w odosobnieniu i nie wie, co dzieje się na zewnątrz. Ona nie jest taką osobą!
— Ona nie jest taką osobą? Więc jaka jest? — Li Qingqian dziko się zaśmiał. — Chciałbym to zobaczyć na własne oczy! Jakie wygląda?! Dlaczego Guoshi tak bardzo jej pragnie?!
— Nie zasługujesz na pojawienie się przed Panią! — powiedział ze złością jeden z medyków.
— “Pani”… Haha, co za “Pani”?! To tylko suka! — Li Qingqian wydawał się zwariować. Jego morderczy wzrok przypominał spojrzenie dzikiej bestii. — Chciałbym zobaczyć, jak wygląda ta kobieta. Chciałbym zniszczyć jej twarzi rzucić ją na pożarcie Guoshi kraju Liao…
Kiedy wspomniał o Guoshi, jego wykrzywiony i dziki wyraz twarzy przypominał szalejący ogień.
— Ta bestia… Hahaha, chciałbym ją rozerwać na strzępy na oczach tej osoby. Chciałbym rozerwać jej piękną twarz na kawałki! Zabił moją Hongshao, więc chciałbym, żeby jego ukochaną kobietę spotkał los gorszy niż śmierć!
Jego gniewny ryk przebił się przez chmury i słońce.
— Bądźcie ostrożni — przypomniał Mo Xi swoim ludziom.
Ciało Li Qingqiana było otoczone czarnym dymem. Widząc, że niedługo znowu wpadnie w szał, Mo Xi zrobił krok do przodu. Bestia Połykająca Niebo świeciła jasno. Reszta ludzi również była w stanie najwyższej gotowości, czekając na kulminacyjny moment.
Jednak w tym momencie z końca ulicy dobiegło ciche westchnienie.
— Stać.
…
To był niezwykle melodyjny głos. Słuchając tego głosu, nawet nie patrząc na wygląd właścicielki, można było stwierdzić, że jest piękną i elegancką kobietą.
Wszyscy odwrócili się w szoku i rozstąpili się na boki. W ten sposób powstała ścieżka. Na końcu ścieżki stała piękna postać. Twarz miała zasłoniętą lekkim welonem. Trzymała fioletowy, bambusowy parasol chroniąc się przed deszczem, który jeszcze się nie rozproszył. Unosiła się jak bóstwo wychodzące z wody.
Źrenice Li Qingqiana nagle się skurczyły.
Mieszkańcy rezydencji Jiang byli zszokowani.
— Pani? Dlaczego tu jesteś?
— Droga Pani, to niebezpieczne! Jeśli pani coś się stanie, jak wyjaśnimy to mistrzowi, kiedy wróci?
— Gdyby nie wiadomość od rezydencji Yue, nie wiedziałbym, że wydarzyło się coś tak wielkiego. Jak długo zamierzałeś to przede mną ukrywać? — zapytała kobieta.
Mówiąc, szła spokojnie w stronę Li Qingqiana.
Yue Chenqing był w szoku.
— Rezydencji Yue…?
Ach, to musiała być wiadomość od Czwartego Wujka.
Myśląc o tym, w jego sercu zapanowało nieopisane uczucie.
Wszyscy mówili, że jego Czwarty Wujek był bezlitosny i bez serca. Nie potrafił odróżnić dobra od zła i interesował go tylko czubek własnego nosa. Było w tym trochę prawdy. Jego Czwarty Wujek poprosił panią Jiang, aby wyszła, ponieważ chciał, aby powstrzymała Li Qingqian przed wpadnięciem w szał.
Chociaż był to najskuteczniejszy sposób, niewątpliwie wpychał Panią Jiang w środek rozżarzonego paleniska.
„Aby osiągnąć swój cel, Ignorancja przejdzie nawet po trupach. Obawiam się, że nie będzie go obchodzić nawet życie jego krewnych”.
Taki była opinia wszystkich w Chonghua na temat Murong Chuyi.
Yue Chenqing nie lubił tego słuchać. Zawsze uważał, że jego Czwarty Wujek jest rozważną osobą i zawsze ma swoje powody, by robić różne rzeczy.
Ale tego rodzaju trzeźwe rozważania były w rzeczywistości okrutne.
Pani Jiang zatrzymała się przed Li Qingqianem i spojrzała na niego spokojnie.
— Jesteś… — Oczy Li Qingqian rozbłysły. - Ty jesteś Su Yoru?!
— Tak, to ja — powiedziała pani Jiang. — Przyszedłeś do mnie, aby zemścić się na Guoshi Liao. Mam rację?
Li Qingqian zacisnął zęby.
— Tak! Chcę zobaczyć… jak wyglądasz. Przez ciebie tak wiele dziewcząt pogrzebano żywcem!
Wszyscy myśleli, że pani Jiang odmówi. Nieoczekiwanie milczała przez chwilę, po czym powiedziała:
— Skoro chcesz zobaczyć moją twarz, to ci ją pokażę. Ale…
— Ale co?
— Chcę ci coś najpierw powiedzieć. Tylko tobie. Nie chcę mówić nikomu innemu. To nie ma z nimi nic wspólnego — powiedziała pani Jiang.
Li Qingqian przewrócił oczami i spojrzał na nią od góry do dołu. Wyglądało na to, że chciał zobaczyć, czy ma przy sobie jakąś magiczną broń.
— Nie próbuj mnie oszukać. Jeśli to zrobisz, wyrwę ci serce, rozerwę na pół i zjem.
— Nie mam nic oprócz tego parasola — powiedziała pani Jiang. — Ale jeśli to usłyszysz, obawiam się, że twój umysł się załamie i nie będziesz w stanie wytrzymać. Zastanów się, czy chcesz to usłyszeć, czy nie.
Li Qingqian był zaskoczony. Nagle roześmiał się głośno.
— Nie musisz mnie prowokować! Po prostu to powiedz!
— Więc podejdź bliżej.
W ten sposób wszyscy widzieli, jak Li Qingqian przechyla głowę i pochyla się w stronę pani Jiang. Pod powiewającym welonem poruszyła tylko nieznacznie ustami i zębami i powiedziała kilka słów. Szalona i dzika twarz Li Qingqiana nagle zamarła. Pani Jiang odsunęła się i spojrzała na niego spokojnie, a zimne światło, które wystrzeliło z oczu ducha, wprawiło otaczających go ludzi w szok.
— Co ona mu powiedziała? — zapytał ktoś cicho.
— Nie wiem…
Li Qingqian spojrzał na panią Jiang, jakby zobaczył ducha. Po chwili zrobił krok do tyłu z bladą twarzą.
— Nie… nie… jak to możliwe?
— Nie kłamię — powiedziała pani Jiang.
Po chwili ciszy Li Qingqian nagle wrzasnął na całe gardło.
— Kłamiesz! Ty suko! Kłamiesz! Jesteś pełna kłamstw! Ty—... ty —...
— Nie chciałeś zobaczyć mojej twarzy? Po tym, jak ją zobaczysz, będziesz wiedział, czy kłamię, czy nie.
Pani Jiang stanęła przed Li Qingqianem. Z tej perspektywy, poza samym Li Qingqianem, nikt nie mógł zobaczyć jej twarzy. Uniosła swoją miękką, białą dłoń i delikatnie odchyliła welon zakrywający jej twarz…
Nastała martwa cisza.
Było tak cicho, jakby znajdowali się w morskich głębinach.
W pewnym momencie wydawało się, jakby struny cytry zostały naciągnięte do granic możliwości.
— Ty… ty naprawdę…”
— Czy teraz mi wierzysz? Twoja nienawiść była pomyłką od samego początku.
Li Qingqian nagle cofnął się o dwa kroki i roześmiał się głośno.
— Hahaha… śmieszne! — ryknął szaleńczo — Jestem taki śmieszny! Zawsze… właściwie… właściwie myślałem…
Li Qingqian nagle opuścił głowę i wypluł usta pełne czarnej krwi. Krew poplamiła jego wargi i zęby, kiedy upadł na ziemię. Wyglądało to tak, jakby cała jego istota została roztrzaskana. Śmiał się i płakał jednocześnie. Wskazując na panią Jiang, jego klatka piersiowa falowała gwałtownie, a jego oczy były przekrwione.
— Więc… to tak! Hahaha! Hahaha!
…
— Wiem… Guoshi tak naprawdę robi to, ponieważ… ponieważ… — Li Qingqian nie dokończył zdania. Jego źrenice zwęziły się gwałtownie, a usta ociekały czarną krwią. Nagle odrzucił głowę do tyłu i zaśmiał się głośno. — Śmieszne! To śmieszne! Hahahaha! To naprawdę zabawne…!
— Nienawidziłem tak długo, ale to wszystko było pomyłką! Pomyłką!
Demon miecza ukląkł na ziemi i spojrzał w niebo. Płakał i krzyczał bez przerwy. Każdy krzyk był głośniejszy od poprzedniego. W końcu upadł na ziemię. Cały drżał, a z jego ciała wydobywał się czarny dym.
W końcu zakrył oczy dłońmi i wymamrotał:
— To wszystko nie tak…
Jego obsesja zniknęła, a maniakalny śmiech stopniowo ucichł, jak szydercze echo starej wrony krążącej wokół drzewa przed śmiercią. Powoli zrobiło się cicho. W końcu zwinął się w kłębek na ziemi.
Nikt by nie pomyślał, że demon miecza, który był pełen morderczej aury, straci swoją trwającą całe życie obsesję i zamieni się w kałużę brudnej krwi za sprawą pani Jiang…
Li Qingqian odszedł tak po prostu.
— Jak, jak to możliwe…
— Co do cholery…
Wszyscy milczeli. Wszyscy wpatrywali się w panią Jiang w szoku i zdumieniu. Zupełnie, jakby chcieli zerwać welon i odkryć jej sekret.
Jaką historię szepnęła ta kobieta do uszu Li Qingqiana? Zaledwie kilka słów było bardziej okrutne niż niezrównana boska broń, z łatwością pozbawiając go życia.
Co pani Jiang powiedziała do demona miecza?!
Pod tymi zszokowanymi i zdumionymi spojrzeniami pani Jiang była bardzo spokojna. Spokojnie spojrzała na rozkładające się ciało Li Qingqiana. Poprawiła welon i powoli się odwróciła.
— Szanowna Pani…
— Stracił swoją obsesję i nie może już przybierać ludzkiej postaci. Dzisiaj wplątałam w to was wszystkich. Czuję się winna — mówiąc to, skłoniła się obecnym kultywującym. — Kiedy mój mąż wróci, opowiem mu szczegółowo o zniszczeniach na Wschodnim Rynku i naprawię to. A teraz udam się na odpoczynek… — przerwała, spojrzała na służących w swojej posiadłości i dodała: — Wszyscy, wróćcie ze mną.
…
— Chodźmy. Nic się nie stanie.
— Ale Pani...
— Chodźmy.
Odeszła tak lekkim krokiem, jakby latała. Pod zafascynowanym i zdumionym spojrzeniem tłumu jej sylwetka stopniowo się rozmyła.
W mokrych i zrujnowanych ruinach Wschodniego Targu niektórzy ludzie wpatrywali się tępo w plecy pani Jiang, inni gorzko płakali nad spalonymi domami, a jeszcze inni wpatrywali się tępo w plamy krwi, które zostały po Li Qingqianie…
— Jak piękna jest jej twarz? — mruknął Yue Chenqing. — Dlaczego Li Qingqian stał się taki, kiedy ją zobaczył? Dlaczego jego obsesja zniknęła? Czy pani Jiang jest naprawdę dużo piękniejsza niż panna Hongshao?
Mo Xi nic nie powiedział. Zmarszczył brwi i spojrzał na plamy krwi na ziemi.
Wiedział, że sprawa nie jest taka prosta. Powodem, dla którego pani Jiang była w stanie w jednej chwili rozproszyć wewnętrznego demona Li Qingqian, zdecydowanie nie było to, że była „piękna”. Musiał istnieć jakiś inny powód.
W przeciwnym razie nie krzyczałby, że jego nienawiść była “pomyłką”
Yue Chenqing zauważył, że jego twarz wyrażała zmartwienie.
— Xihe-Jun…
Mo Xi potrząsnął głową.
— Każdy ma swoje sekrety. Jeśli nie jest to konieczne, nie zaglądaj do nich.
— Oh, dobrze…
— Możesz wrócić do rezydencji Yue. Złożę raport Jego Wysokości.
Yue Chenqing zgodził się. Już miał odejść, gdy kątem oka dostrzegła coś. Nagle zatrzymał się w miejscu.
Stanął przed małym domem, z którego wydobywał się dym. Ten mały dom był nędzny i zniszczony. Widać było, że nie była to rezydencja bogatej rodziny. Jednak na jego drzwiach i oknie widniał złoty talizman.
To był talizman Niezwyciężonej Wadżry[1] klanu Yue.
Po bliższym przyjrzeniu się okazało się, że nie tylko ten dom miał ten talizman. Wiele domów w okolicy miało naklejony ten sam znak. Być może to z powodu ochrony talizmanu domy te przetrwały pożar. Udało się również uratować znajdujących się w środku mieszkańców.
Jednakże…
Yue Chenqing uniósł dwa palce i dotknął złotego talizmanu, który wyczerpał już swoją duchową moc. Zmarszczyła lekko brwi.
Jak dziwnie. Talizman Niezwyciężonej Wadżry był najdroższym talizmanem, stworzonym przez jego rodzinę. Każdy chciał go kupić, gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, ale nie każdego było na to stać. Z tego powodu jego wujek przepędził błagających go ludzi. Jego Czwarty Wujek też był zbyt leniwy, żeby się tym przejmować.
Kto im dał te talizmany?
Po chwili zastanowienia Yue Chenqing pomyślał o pewnej osobie.
Chorowita i delikatna biała postać, która siedziała na drewnianym wózku inwalidzkim z miękkim kocem zakrywającym kolana.
— Jiang Yexue.
Zgadza się. Jiang Yexue zawsze taki był. Miał tak miękkie serce. Te talizmany Niezwyciężonej Wadżry musiały być wykonane przez niego.
Ta myśl sprawiła, że Yue Chenqing poczuł się trochę nieswojo. Z jednej strony czuł, że sposób, w jaki zachowywali się jego Czwarty Wujek i ojciec — jakby nie mieli z nimi nic wspólnego — był trochę okrutny. Jednak z drugiej strony słyszał, jak ludzie w rezydencji gardzili Jiang Yexue, odkąd był młody. Powiedzieli, że Jiang Yexue nie miał żadnych wielkich zdolności i wiedział tylko, jak sprzedać tajemne techniki klanu Yue, aby zdobyć ludzkie serca i zyskać prestiż.
Gdyby jednak Jiang Yexue łaskawie nie obdarował tych zwykłych ludzi talizmanami, któż wiedział, ilu niewinnych ludzi we Wschodnim Mieście straciłoby życie w dzisiejszej katastrofie…
W obliczu tych dwóch sprzeczności Yue Chenqing przez chwilę nie wiedział, jak się czuć. Jednak hałas wokół niego nie ustał, powodując, że jego myśli stały się jeszcze bardziej chaotyczne.
Miał niejasne poczucie, że w tym całym konflikcie między jego rodziną, a Jiang Yexue… czy to możliwe, że ten jeden raz jego Czwarty Wujek się mylił?
Komentarze
Prześlij komentarz