Rozdział 47
“Ważna osoba”
Lepiej by było, gdyby nic nie mówił. Kiedy to zrobił, Yue Chenqing stał się zły i niespokojny. Poczuł się tak, jakby jego serce zostało dźgnięte.
— Nie! — krzyknął ze złością. — Mój czwarty wujek jest dla mnie bardzo dobry! Szanuję go bez względu na to, jakie ma nastawienie! To nie twoja sprawa!
— Nie to miałem na myśli… — Jiang Yexue zauważył, że twarz chłopaka jest czerwona. Nie wiedział, co robić. — Ja tylko…
— Tylko co?! Gdyby nie ty, mój czwarty wujek by nie wyszedł! Obiecał, że nauczy mnie dzisiaj zbierać duchowe kamienie! To wszystko twoja wina! Uciekł przez ciebie! — Yue Chenqing był oczywiście negatywnie nastawiony do Jiang Yexue. Odwrócił głowę i skrzyżował ramiona na piersi. Nie chciał już patrzeć na tę osobę.
Jiang Yexue był niewątpliwie zraniony jego postawą. Zmusił się do uśmiechu, ale nadal próbował złagodzić napięcie między nimi.
— Już zacząłeś uczyć się, jak zbierać duchowe kamienie?
— Hmph!
— To jest bardzo trudne. Naprawdę wymaga wiele wysiłku. Jeśli chcesz, mogę też…
Yue Chenqing nadąsał się.
— Nie możesz. Nie chcę, żebyś mnie uczył. Nie możesz się równać z moim czwartym wujem!
Jiang Yexue nic nie powiedział i tylko spuścił wzrok.
— Masz rację. Nie mogę się równać z Chuyi…
…
— Hmpf!
— Przepraszam — powiedział cicho Yexue.
Yue Chenqing nie był złą osobą. Po prostu chwili złości zbyt nieuważnie dobierał słowa. Po wyładowaniu złości trochę się uspokoił. Słysząc smutny głos Jiang Yexue, Yue Chenqing prawdopodobnie poczuł, że jego słowa były trochę szorstkie. Potajemnie zerknął na niego. , poczuł jednak niesmak i szybko odwrócił wzrok.
W tym niezręcznym momencie z wewnętrznego korytarza wyszedł sklepikarz z dwoma słojami sosnowego olejku. Klan Yue był największym klientem Hali Dóbr i Rozmaitości. Dlatego zamiast obsłużyć Jiang Yexue, podbiegł do Yue Chenqinga z pochlebnym uśmiechem.
— Och, młody mistrzu Yue. Szanowny gościu, szanowny gościu, chodź, proszę, usiądź. Zamówione rzeczy już dawno dotarły. Proszę chwilę poczekać, wyślę kogoś aby je dostarczył.
Yue Chenqing znalazł wyjście z tej kłopotliwej sytuacji. Nie musiał już zwracać uwagi na Jiang Yexue, więc podszedł do lady i wyjął kartkę papieru. Odchrząknął i powiedział: — Chcielibyśmy dodać jeszcze kilka rzeczy. To wszystko rzeczy potrzebne mojemu ojcu i czwartemu wujkowi. Czy możesz je również wysłać do mojego domu?
— Dobrze, dobrze. — Sklepikarz uwielbiał tego rodzaju klientów, którzy zamawiali dużo towaru. Natychmiast wziął listę i spojrzał na nią z uśmiechem. Jednak nagle jego uśmiech stał się nieco blady.
Yue Chenqing oparł ręce na blacie i znalazła wygodną pozycję.
— Co się stało? Czy znowu nie ma tego w magazynie?
— To…
— Dlaczego ostatnio zawsze brakuje ci zapasów? — Yue Chenqing był nieco niezadowolony. — Za każdym razem nie mogę mieć wszystkiego na raz. Czwarty wujek uważa, że jestem bezużyteczny. Już ostatnim razem był zły.
Na samą myśl o tym włosy stanęły mu dęba.
— Myślę, że lepiej pójdę do innego sklepu.
Sklepikarz natychmiast się zaniepokoił.
— Ach, nie! — powiedział pospiesznie. — Młody panicz źle zrozumiał. Mamy tylko kilka rzeczy do sprawdzenia. Proszę usiąść. Możemy przygotować wszystko, czego potrzebujesz. — Odwrócił głowę i powiedział: — A-Du, podejdź tu na chwilę.
Podbiegł do niego pomocnik. Sprzedawca zaciągnął go w ciemny kąt i szepnął mu coś do ucha. Kiedy wrócił, miał ciepły i miły uśmiech na twarzy.
— Paniczu Yue, proszę najpierw udać się na podwórko. Jeśli towar ci odpowiada, załaduję go i wyślę do twojej rezydencji tak szybko, jak to możliwe.
W ten sposób Yue Chenqing nie musiałby zostawać z Jiang Yexue. Nic nie powiedział i poszedł za sklepikarzem na podwórko.
To była sprawa rodzinna kogoś innego. Mo Xi nie chciał się wtrącać. Jiang Yexue opuścił rzęsy. Jego chude i słabe ciało stało niepozornie w kącie. Starał się wyglądać na spokojnego i opanowanego, ale zakłopotanie i ponurość na jego twarzy nie mogły zostać ukryte, bez względu na to, jak bardzo się starał.
Sklepikarz poszedł z Yue Chenqingiem. A-Du, wyszedł z wewnętrznego korytarza z dwoma garnkami oliwy i wręczył je Jiang Yexue. — Starszy Qingxu, naprawdę przepraszam, że kazałem ci czekać tak długo. Proszę, to twoje dwa garnki oleju tungowego.
Jiang Yexue był zaskoczony.
— Co?
— Dwa garnki oleju tungowego. Twój olej. Proszę, weź go.
— Ale ja chcę olejek sosnowy… — powiedział Jiang Yexue.
„Zdziwienie” na twarzy A-Du było wyjątkowo nieszczere. Prawdopodobnie nie był dobry w kłamaniu. Jego twarz zrobiła się czerwona.
— Naprawdę? Przed chwilą sklepikarz wyraźnie powiedział olej tungowy. Czy źle usłyszałem?
— W takim razie będę musiał sprawiać ci kłopot, żebyś znowu to zmienił.
A-Du wyglądał na zmartwionego.
— Ach… chcesz olejek sosnowy? Dziś wszystko jest wyprzedane. Dlaczego nie wrócisz po niego innego dnia…
— Z tymi nogami, ile razy chcesz, żeby biegł? — nagle przerwał mu głęboki i zimny głos. Mo Xi spojrzał na niego ze złością.
— Xihe-Jun, to…
Oczy Mo Xi były zimne.
— Źle usłyszałeś, czy też rezydencja Yue potrzebowała olejku sosnowego, więc zamiast tego sprzedałeś go im? — zapytał ze złością.
…
Pomocnik nie odważył się okłamać Mo Xi. Jego twarz stawała się coraz bardziej czerwona, a on nic nie mówił.
Jak Jiang Yexue mógł nie rozumieć? Westchnął i powiedział do Mo Xi:
— Zapomnij o tym. W każdym razie moja pracownia jest blisko… Dam go Chenqingowi, żeby nie biegał. Jest zimno. Nie jest mu łatwo przyjść tutaj. Poza tym znam temperament Chuyi…
Gu Mang rozejrzał się w lewo i w prawo. Dotknął niewolniczej obroży na szyi, jakby myślał, że Jiang Yexue był dobrą osobą, która pomogła mu dać „naszyjnik”. Potem nagle pobiegł na podwórko i wyciągnął Yue Chenqing, zanim ktokolwiek mógł go powstrzymać.
Twarz Yue Chenqinga zrobiła się czerwona, kiedy ciągnięto go za kołnierz futra.
— Khe, khe! — zakaszlał — Co ty robisz?! Ty mały żółwiku, puść mnie!
Gu Mang zaciągnął go do Jiang Yexue, zanim puścił.
Yue Chenqing potarł kark.
— Co ty robisz… — powtórzył z irytacją…
— Olejek sosnowy.
— Chcesz olejek sosnowy?
Gu Mang wskazał zawstydzonego Jianga Yexue.
— On tego chce. Ja nie chcę — powiedział.
Yue Chenqing nie mógł powstrzymać się od spojrzenia na Jiang Yexue. Ale po jednym spojrzeniu odwrócił wzrok.
— Nie, tego właśnie chce mój czwarty wujek… — wymamrotał.
— On był pierwszy — powiedział Gu Mang.
…
— Klienci, którzy przyszli pierwsi, mają pierwszeństwo.
Do środka wbiegł też sklepikarz. Kiedy zobaczył sytuację, nie wiedział, co robić.
Yue Chenqing w końcu zareagował. Nie był osobą nierozsądną. Od razu się odwrócił i spojrzał na sklepikarza.
— Sklepikarzu, czy to prawda? Obiecałeś mu już sprzedać olejek sosnowy, ale boisz się, że odejdę, jeśli będzie za mało, więc nie dotrzymałeś słowa?
— Nie, nie, po prostu źle usłyszałem… — powiedział pospiesznie sklepikarz.
Yue Chenqing zauważył, że jest zdenerwowany i zrozumiał.
— Wciąż kłamiesz! — powiedział ze złością — Jesteś wielkim złym psem!
Jiang Yexue nie lubił sprawiać kłopotów. Potrząsnął głową i powiedział:
— To nie ma znaczenia, nie spieszy mi się z użyciem tego. Pa…paniczu Yue, możesz go zatrzymać. Wrócę kiedy indziej.
Mówiąc to, podniósł laskę i powoli wyszedł ze spuszczoną głową.
Po tym, jak Jiang Yexue cierpiał tak wiele skarg, sumienie Yue Chenqing w końcu nie mogło już tego znieść. Stał tam przez chwilę w oszołomieniu. Jego mina nie wyglądała zbyt dobrze. Widząc, że Jiang Yexue miał zamiar otworzyć drzwi i wyjść, nie mógł powstrzymać się od krzyknięcia:
— Hej!
W chwili, gdy krzyknął, Yue Chenqing tego pożałował. Cholera, jego ojciec i wujowie nie lubili tej osoby. Jeśli dowiedzą się, że za dużo z nim rozmawia, obedrą go żywcem ze skóry.
Jednak Jiang Yexue już się zatrzymał.
Yue Chenqing mógł tylko zebrać się w sobie i odezwać.
— To… To… Po co ci ten olejek sosnowy?
— Aby zrobić talizmany.
— Och… — Yue Chenqing przechylił głowę. Po chwili nie mógł się powstrzymać i zapytał z zaciekawieniem: — To… Kiedy Li Qingqian sprawiał kłopoty, te talizmany w mieście, czy to ty wysłałeś je biednym…?
Jiang Yexue nic nie powiedział.
Yue Chenqing spojrzał na niego niezręcznie.
Jiang Yexue westchnął.
— Robi się zimno. Nie biegaj już. Powinieneś wrócić wcześniej. Nie denerwuj czwartego wujka.
Po tych słowach podniósł zasłonę i wyszedł ze sklepu. Yue Chenqing był oszołomiony.
Kiedy napotkał spojrzenie Mo Xi, Yue Chenqing poczuł się winny.
— Xihe-Jun, ja… — wymamrotał.
Mo Xi nie było wygodnie angażować się w sprawy rodziny Yue, więc nie mówił zbyt wiele. Potrząsnął tylko głową i wyszedł za Jiang Yexue.
Towarzyszyli Jiang Yexue w drodze do huty. Kiedy się żegnali, był już prawie wieczór. W drodze powrotnej Gu Mang nagle zapytał:
— Mo Xi, ten Jiang Yexue, dlaczego dał olejek sosnowy białemu ptakowi?
— Biały ptak?
— Ten, który nazwał mnie małym żółwikiem.
Mo Xi zdał sobie sprawę, że Gu Mang mówił o Yue Chenqingu. Yue Chenqing nosił grube białe futro z puchowym kołem wokół kołnierza. Dlatego Gu Mang nazwał go białym ptakiem.
— Ponieważ Jiang Yexue jest jego starszym bratem — wyjaśnił Mo Xi.
— Więc dał olej komuś innemu, ponieważ jest jego starszym bratem?
Mo Xi milczał przez chwilę.
— Nie. To dlatego, że jeśli ktoś jest dla ciebie ważny, jesteś gotów oddać tej osobie olej.
— Tak jak senior, który dał ci pieczoną gęś?
Serce Mo Xi zamarło.
— …Myślisz, że ten senior uważa cię za kogoś ważnego?
Gu Mang pomyślał przez chwilę.
— Pieczona gęś jest pyszna. Dałeś mi ją. Jestem ważny.
Mo Xi spojrzał na niego dziwnie i nic nie powiedział.
— Więc osoba, która dała ci saszetkę, myślisz, że jesteś dla niej ważny? — zapytał po chwili.
— Jestem ważny — powiedział bez wahania Gu Mang.
Twarz Mo Xi pociemniała. Zacisnął zęby.
— Myślisz, że jesteś ważny, ale to nie znaczy, że jest tobą zainteresowany. Jesteś u mnie od tak dawna, ale nikt w Pawilonie Luo Mei się tobą nie przejmuje.
Gu Mang spuścił głowę i nic nie powiedział.
Mo Xi został dźgnięty w czuły punkt, więc zemścił się, gryząc osobę, która go dźgnęła.
— Masz o sobie zbyt wysokie mniemanie. Saszetka wystarczy, by cię omotać.. Jeśli ta osoba naprawdę myśli, że jesteś ważny, powinna przyjść cię znaleźć. Byłeś w tarapatach kilka razy, powinna była przyjść, by cię uratować. Przyszła?
— Nie — powiedział sucho Gu Mang.
— Jeśli nie przyszedł, to nadal uważasz, że jesteś dla niego ważny?
— Tak… jestem dla niego ważny.
— Ciekawe. Który to bohater? Może mi go przedstawisz? — Mo Xi szydził z urazy.
Tym razem Gu Mang pokręcił głową z przygnębieniem. Spuścił wzrok i już się nie kłócił. Wyglądał na zranionego.
Żaden więcej się nie odezwał. Przez chwilę szli obok siebie. Kiedy mieli już dotrzeć do centrum miasta, Mo Xi w końcu znów do niego przemówił.
— Jest tu zbyt wielu ludzi. Załóż płaszcz — powiedział.
Gu Mang zrobił, jak mu kazano.
Kiedy szli, Mo Xi wciąż myślał o słowach Gu Manga. Był niespokojny. Kiedy mijali stragan z herbatą, poszedł kupić miskę herbaty ziołowej i stał tam, żeby się napić.
Stopniowo wokół nich było słychać coraz więcej szeptów.
— Ayia, spójrz, to Xihe-Jun…
— Mój mąż, uwuwuwu!
— Bzdura! To oczywiście mój mąż!
Dziewczyny, które przechodziły obok, nie mogły się powstrzymać od spojrzenia na niego.
Mo Xi urodził się przystojny, a jednym z największych atutów były jego usta. Chociaż były wąskie, kształt ich kształt był bardzo seksowny. To był ten rodzaj idealnego kroju oraz koloru, który sprawiał, że ludzie chcieli je całować.
Niestety, chociaż miał tak atrakcyjne usta, miał też zimne oczy, które wyglądały, jakby były pokryte śniegiem. Wyglądał na zniecierpliwionego, a jego twarz wyrażała wstrzemięźliwość.
Ale nawet wtedy nie mogło to ugasić pożądania dziewcząt do niego. W Chonghua było takie powiedzenie, że Xihe-Jun wyglądał na zimnego i aroganckiego, ale spójrz na jego szerokie ramiona, wąską talię i długie nogi, a potem spójrz na ten rodzaj bezwzględności, która pojawiała się, kiedy ukazywał swój temperament…
Tsk, tsk, tsk. Po prostu ludzie wiedzieli, że był zdolny sprawić, że ludzie umierali w łóżku.
Na przykład w tym momencie na drugim piętrze burdelu na ulicy zebrała się grupa ładnych kobiet. Przyjmowały gości tylko nocą, a w ciągu dnia były leniwe. W tej chwili jadły przekąski i rozmawiały pod werandą. Kiedy zobaczyły Mo Xi, nie mogły powstrzymać się od szeptania do siebie.
— Mogę powiedzieć, że kiedy ten mężczyzna pójdzie do łóżka, nie będzie grzeczną osobą — zgadywała właścicielka, jedząc pestki melona i machając wachlarzem.
Dziewczyny wokół niej chichotały. Jedna z dziewcząt powiedziała:
— Matko, opowiadasz bzdury. Xihe-Jun utrzymuje się w czystości i nigdy nie wchodzi do burdelu. Skąd możesz wiedzieć, jaki jest w łóżku?
— Tsk, jesteś za młoda i niewiele wiesz o ludziach. Nie jestem dobra w innych rzeczach, ale mam bystre oko do mężczyzn. — Wskazała na dziewczyny wokół siebie i zażartowała: — Jeśli będziesz miała szansę się z nim przespać, obawiam się, że przez niego stracisz połowę życia.
Kiedy dziewczyny usłyszały to, spojrzały na siebie i roześmiały się jeszcze radośniej.
— Matko, nie mogę się doczekać, aż stracę przez niego duszę.
— Tylko wiesz, jak się popisywać. — Właścicielka przewróciła oczami i wskazała swoim wachlarzem na postać Mo Xi. — Spójrz na jego nogi, ramiona, plecy, talię — myślisz, że to chorowity lord Wangshu-Jun? Jeśli naprawdę pójdziesz z nim do łóżka, zerżnie cię tak, że nie będziesz mogła nawet płakać!
— He, he, to i tak lepsze niż krewetka o miękkich stopach, która dochodzi w dwóch ruchach.
Im więcej mówiły, tym bardziej było to nie do zniesienia dla uszu. W porównaniu z tymi pięknymi twarzami było to nieopisanie smutne i żałosne.
Wszyscy wiedzieli, że dobrzy ludzie nie spaliby w ich łóżkach.
I bez względu na to, ile czułości i szczerości miały w swoich sercach, mogły ją ofiarować tylko tym starcom oraz brzydkim i rozwiązłym mężczyznom, którzy chcieli je wykorzystać. W końcu były znienawidzone przez żony tych mężczyzn i pogardzanei przez dziewczęta z dobrych rodzin.
Kiedy śmiały się i śmiały, czuły się trochę samotne.
Dziewczyna spojrzała z daleka na plecy Mo Xi i westchnęła cicho.
— Niestety.
Nic nie powiedziała, ale dziewczęta wokół niej stopniowo ucichły.
W tym świecie uprzejmy przystojny mężczyzna nie był wystarczająco kuszący, a zimny przystojny mężczyzna nie był wystarczająco dostępny. A człowiek taki jak Mo Xi, który był najwyraźniej gorącokrwisty i miał temperament, nadal był poważny i zimny. To właśnie sprawiało, że serce każdej dziewczyny było spragnione.
Ale do kogo należało jego serce?
— Naprawdę zazdroszczę księżniczce Mengze — szepnęła nagle jedna z kobiet, zakrywając usta wachlarzem.
— W całym Chonghua, kto nie zazdrości księżniczce Mengze? — Inna dziewczyna obok niej wykrzywiła usta i powiedziała: — Wspaniale jest urodzić się z dobrym wyglądem. W porządku, jeśli inni ją lubią, ale słyszałam, że Xihe-Jun nie poślubi nikogo poza nią. Poślubi ją, gdy tylko wróci do zdrowia. Aiyo, tak bardzo jej zazdroszczę.
— Hej, hej, hej, kto jeszcze ją lubi? Posłuchajmy tego.
— Wszyscy ci młodzi mistrzowie ją lubią, Jin Yun-Jun, Feng Ya-Jun, Wangshu-Jun…
— Pfft, jak Wangshu-Jun mógłby ją lubić, on kocha tylko siebie.
— Słyszałam, że Gu Mang też ją lubił.
…
— To musi być nonsens. Gu Mang lubi wszystkich, nie ma specjalnych preferencji.
Jednak te dziewczyny wciąż były trochę podekscytowane wzmianką o Gu Mangu.
— A propos, matko, słyszałam od innych, że kiedy pracowałaś w koszarach, Gu Mang lubił do ciebie przychodzić.
Wszystkie dziewczyny znów się roześmiały.
Ich szefowa była kiedyś jedną z największych piękności w Chonghua. Była perwersyjna i namiętna, a ludzie nazywali ją Habanero. Teraz, kiedy przekroczyła trzydzieści kilka lat, nadal miała w sobie urok małej papryczki.
— Znowu się ze mnie nabijasz, po co o tym wspominasz?
— Jestem po prostu ciekawa. Matko, czy możesz nauczyć mnie kilku umiejętności?
— Tak, to wszystko dlatego, że matka jest tak kokieteryjna, generał Gu ją lubił.
Właścicielka przewróciła oczami.
— Gu Mang? Nie mówmy o nim. Co tu mówić o playboyu, który zmienia dziewczyny co trzy dni? — Przerwała, po czym po zastanowieniu kontynuowała: — Jeśli nie pokłóciby się z cesarzem, jeśli nie zostałby zdrajcą , gdyby nadal był słynnym generałem Gu, gwarantuję, że mógłby zabawić się z wami wszystkimi na raz. On naprawdę jest Casanovą.
Nie wiedziały, że „Casanova”, o którym mówiła ich matka, to zakapturzony mężczyzna stojący posłusznie obok Mo Xi.
Gu Mang patrzył, jak Mo Xi pije trzeci kubek herbaty ziołowej,
— Czy nadal jesteś spragniony?
Mo Xi spojrzał na niego chłodno.
— Co?
— Jest wieczór, czas na obiad — powiedział Gu Mang.
Ewidentnie nie miał pojęcia o tym, jak powinno się o coś prosić.
Mo Xi nadal był sfrustrowany.
— Idź i znajdź swojego dobroczyńcę.
— Ty nim jesteś — powiedział uparcie Gu Mang.
Mo Xi był zły.
— Nie jestem na twoje zawołanie. Myślisz, że jestem twoim niewolnikiem?
Nieoczekiwanie Gu Mang wskazał na siebie.
— Ja jestem niewolnikiem, ty jesteś panem.
…
— Jesteś moim panem.— Wyglądał na trochę zmieszanego. — Jiang Yexue kazał wyryć imię Pana na odwrocie. Powiedziałeś, że nie ma potrzeby. Dlaczego?
Mo Xi zacisnął zęby.
— Bo cię nie chcę.
Gu Mang znów był oszołomiony. Jego oczy były zdezorientowane.
— Nie chcesz mnie. Nikt inny też mnie nie chce. Nikt nie chce Gu Manga… nikt nie chce Gu Manga?
— Dokładnie. — Mo Xi determinacją dźgał i poniżał drugą stronę, ale nie wiedział, dlaczego to on czuł się coraz bardziej nieswojo. Zwrócił filiżankę właścicielowi straganu. — Nikt cię nie chce. Chodźmy.
— Gdzie idziemy?
— Nie jesteś głodny? Zabiorę cię na obiad.
—-------------------------
Od dzisiaj rezygnujemy z Gargamela. Teraz Murong Lian otrzymuje miano Lorda Krewetki!
Also, czy Mo Xi może być jeszcze bardziej obvious? X’D Jak wiele idiotów jest w tej noweli?
Komentarze
Prześlij komentarz