Rozdział 51
“Nie rób zamieszania”
W palenisku na węgiel strzelały leciały iskry, a jasnozielone zasłony w oknach były zaciągnięte.
Mo Xi siedział na skraju łóżka, wpatrując się w Gu Manga swoimi czarnymi oczami.
— Uklęknij — powiedział
Klęczenie było pozycją, której Gu Mang nauczył się w Pawilonie Luo Mei, ale nie lubił jej. Nie wynikało to z jego dumy, ale dlatego, że nie rozumiał, czego chcą od niego ludzie, którzy chcieli, żeby uklęknął. Dlaczego za każdym razem, gdy klękał, gdy go uczyli, zaciekłość na ich twarzach rosła?
Nie wiedział, czego nie zrobił wystarczająco dobrze w tej pozycji. Gu Mang zawahał się przez chwilę, spojrzał na Mo Xi i uklęknął. Uklęknął przy łóżku pana rezydencji Xi He, u stóp tego człowieka.
Nie przejmował się zbytnio tym, czy inni są z niego zadowoleni, ale osoba przed nim była jego miską ryżu, kurczakiem, kaczką i rybą na stole, więc chciał go zadowolić.
Ale Mo Xi też nie wyglądał na zadowolonego.
— Czy ktoś ci kiedyś mówił, co to znaczy uklęknąć? — Mo Xi nagle zmrużył oczy i zapytał chłodno.
Gu Mang potrząsnął głową.
— Klękając okazujesz uległość, pokorę i szacunek. — Mo Xi wpatrywał się w jego twarz. — Ale u ciebie nie widać żadnej z tych rzeczy. Ugiąłeś tylko kolana, ale plecy masz proste.
Gu Mang nic nie powiedział, jakby nie wiedział, co powiedzieć. Po prostu nadal klęczał, mrugając ze zmieszania i bezradności.
Był w tym tak szczery, że prawie niegrzeczny.
Tak, to był powód, dla którego rozgniewał wszystkich, którzy chcieli, aby ukląkł. Bo chociaż klęczał, na jego twarzy nie było zażenowania. W ciągu ostatnich dwóch lat tak wielu ludzi chciało zobaczyć go w opłakanym stanie, zobaczyć, jak żyje życiem gorszym od śmierci. Ale nikt nie był w stanie tego zrobić.
Gu Mang był jak czysta kartka papieru, spokojnie przyjmując wszystkie przekleństwa i obelgi. Jego ignorancja stała się jego największą tarczą.
Mo Xi nagle się wściekł. Chwycił policzki Gu Manga i pochylił się, by spojrzeć mu w oczy. Jego agresywność była jak miecz wyjęty z pochwy, który przeszył ciało Gu Manga.
— Gu Mang, naprawdę myślisz, że nie mogę ci nic zrobić?
Gu Mang wpatrywał się w niego przez chwilę, zanim odpowiedział:
— Piłeś?
…
Mo Xi był oszołomiony. Potem, jakby o czymś pomyślał, gwałtownie puścił Gu Manga, jakby się oparzył.
Jego siła była tak wielka, że porcelanowe policzki Gu Manga były napiętnowane dwoma jaskrawymi czerwonymi śladami jego dłoni.
Mo Xi odwrócił twarz.
— Co to ma wspólnego z tobą? — zapytał ponuro.
Gu Mang dotknął swoich policzków.
— W Pawilonie Luo Mei było wielu ludzi, którzy pili. Dużo pili, a potem bardzo źle się czuli.
— To się nazywa być pijanym – powiedział chłodno Mo Xi.
— Więc jesteś pijany?
Mo Xi spiorunował go wzrokiem.
— Czy nadal mógłbym z tobą normalnie rozmawiać, gdybym był pijany?
— A więc byłeś kiedyś pijany?
— Ja…
Na zewnątrz padał śnieg i wył północny wiatr.
Przez chwilę Xihe-Jun zaniemówił i słychać było tylko trzask palącego się węgla drzewnego.
Nigdy nie byłem pijany.
Tylko raz trochę za dużo wypiłem. Tylko ten jeden raz, kiedy mnie zobaczyłeś i zrobiłeś z tego awanturę.
Od tego czasu byłeś dla mnie surowy i nigdy nie pozwalałeś mi sobie pofolgować.
Jak mogłeś zapomnieć? Jak mogłeś zapomnieć?
Jak śmiesz zapomnieć!!!
Te słowa kotłowały się na dnie jego serca. Para uniosła się, ale kiedy je wypowiedział, zamieniły się w bezlitosne zdania:
— Moje sprawy to nie twój interes.
Gu Mang nic nie powiedział.
Dwie osoby w pokoju patrzyły na siebie w milczeniu. Mo Xi wciąż wpatrywał się w Gu Manga, jakby mógł spojrzeć prosto jego serce.
Wtedy Mo Xi pomyślał, że byłoby wspaniale, gdyby mógł naprawdę zajrzeć prosto w serce Gu Manga. Byłoby wspaniale, gdyby mógł naprawdę rozerwać go na strzępy, przebić się przez niego i zobaczyć sekrety w jego kościach, przepływ jego krwi i brudną duszę.
Dopóki mógł wyraźnie widzieć, jak brudny był klęczący przed nim mężczyzna, nie wahałby się przed odejściem.
Gu Mang poruszył gołymi palcami u nóg i nagle zapytał:
— Chcesz, żebym ci towarzyszył, tylko po to, żeby patrzeć na siebie?
Mo Xi spojrzał na niego.
— Chciałbyś.
— Więc co chcesz, żebym zrobił?
Więc Mo Xi zaczął myśleć poważnie, złośliwie i celowo przestając wpatrywać się w Gu Manga.
“Dziś wieczorem będziesz mi towarzyszyć” — to zdanie było oczywiście trochę intymne i nie brzmiało zbyt poważnie.
Ale dwie osoby w pokoju nie myślały o tym w ten sposób.
Mo Xi naprawdę nie chciał, aby Gu Mang zasnął, ponieważ sam nie mógł spać. Gu Mang z kolei chciał zachować swoją pracę.
— Co powiesz na to, ty poczytaj, a ja pójdę spać. — Mo Xi przez chwilę patrzył przed półkę z książkami i rzucił mu tom „Historia Niebiańskiego Ucisku w Fuzhou”.
— Nie mogę czytać…
— Czy Li Wei nie uczył cię czytać przez miesiąc? — Mo Xi machnął z irytacją ręką i położył się na łóżku. — Możesz przeczytać słowa, które znasz.
— Oh. — Gu Mang wziął książkę i zaczął głośno czytać tytuł: — „Niebiański wycisk”.
Mo Xi prawie rzucił mu w twarz poduszką.
Po wysłuchiwaniu recytacji Gu Manga przez całą noc, doszedł do wniosku, że ten nie zrozumiał ani jednego słowa z „Zapisu Niebiańskiego Ucisku w Fuzhou”, którego Gu Mang uczył się na pamięć odkąd skończył pięć lat. Gu Mang przeczytał ją tak, jakby była to książka, o której nigdy wcześniej nie słyszał. Tak więc w drugiej połowie nocy Mo Xi, który wciąż nie mógł spać, wstał z dwoma cieniami pod oczami. Przez długi czas wpatrywał się w Gu Manga z morderczym wyrazem twarzy i nagle wyciągnął rękę, by go pociągnąć.
— Dokąd idziemy?
— Badanie.
Gu Mang klęczał przez długi czas. Kiedy nagle został podniesiony, jego nogi były zdrętwiałe i nie mógł się ruszyć. Zatoczył się dwa kroki i upadł na ziemię.
Kiedy upadał, instynktownie chciał się czegoś złapać. W panice najbliższą mu osobą był Mo Xi. Więc objął jego talię.
Chociaż był środek zimy, węgiel drzewny w sypialni dobrze się palił. Mo Xi był także mężczyzną o silnym i zdrowym ciele, więc nosił bardzo cienkie ubrania. Uścisk Gu Manga był doskonale wyczuwalny przez warstwę ubrań. Mięśnie brzucha Mo Xi poruszały się w górę iw dół, gdy oddychał. Jego zwykle schludna szata również została przez niego przekrzywiona, odsłaniając lekko jego proporcjonalną klatkę piersiową.
Mo Xi odwrócił się i spojrzał na niego z ponurą miną.
W rzeczywistości, gdyby to była jakakolwiek kobieta, a nawet niektórzy mężczyźni, będąc na miejscu Gu Manga, byliby oszołomieni przytłaczającą aurą i sylwetką Xihe-Juna.
Ale dawne uczucia, jakie żywił Gu Mang odeszły, pozostawiając jedynie zwierzęcy instynkt, więc nie czuł, że ciało mężczyzny przed nim jest czymś godnym uwagi. Gdyby miał opisać, co czuł, prawdopodobnie powiedziałby, że było to twarde i gorące, i niejasno dawało mu poczucie zagrożenia.
Mo Xi wycisnął z ust dwa słowa:
— Puść.
Gu Mang objął go mocniej i spojrzał na niego swoimi niebieskimi oczami.
— Nie mogę wstać. — Wskazał na swoją nogę. — Jest złamana.
Wyraz twarzy Mo Xi stawał się coraz bardziej ponury:
— Jest zdrętwiała, nie złamana. Mówiłem ci, żebyś mnie puścił!
Gu Mang zobaczył jego nieprzyjazną minę i pomyślał, że ta osoba naprawdę łatwo się denerwuje. W ogóle nie wiedział, jak zaopiekować się swoimi towarzyszami. Nie był tak dobry jak jego Łapacz Ryżu. Myśląc o tym, w milczeniu puścił mężczyznę i z trudem wstał z ziemi. Mo Xi pchnął drzwi niemal natychmiast po tym, jak Gu Mang go puścił i nie oglądając się, poszedł w kierunku gabinetu.
Gabinet był cichy i odosobniony, z kilkoma dekoracjami.
Mo Xi posiadał duchowy rdzeń żywiołu ognia, a dzięki swojej gorącej krwi i wigorowi w ogóle nie przejmował się zimnem. Miał na sobie tylko jedną warstwę ubrań i podszedł do biurka.
Zerknął na Gu Manga, który chodził tam i z powrotem przy drzwiach.
— Zamierzasz się tu dzisiaj wtoczyć?
Gu Mang wahał się przez chwilę, po czym położył się na ziemi.
…
— Co robisz?
Gu Mang zaczął toczyć się wokół progu, jedna runda, dwie rundy…
Przystojna twarz Mo Xi wykrzywiła się w gniewie.
— Powiedziałem ci, żebyś się wtoczył, a ty naprawdę to zrobiłeś?
Gu Mang podniósł się z ziemi i westchnął.
— Więc powiedz mi, czego chcesz?
Gdyby nie spokojny wyraz jego twarzy, Mo Xi prawie pomyślałby, że to jego stary towarzysz z armii, który się z niego nabija.
— Chodź tutaj — powiedział Mo Xi, tłumiąc irytację.
Gu Mang wstał z ziemi i podszedł do Mo Xi. Patrzył na niego w milczeniu, czekając, aż będzie kontynuował.
Mo Xi przejrzał regał, ale nie znalazł odpowiednich książek do nauki czytania i pisania. Zmarszczył brwi i po prostu wyjął pędzel, atrament, papier i kałamarz, po czym rozłożył je na stole z palisandru.
— Ilu słów nauczył cię Li Wei?
Gu Mang policzył palcami. Po użyciu wszystkich dziesięciu palców jego bose stopy zadrżały. Liczył nawet na palcach u nóg. Po wykonaniu tej czynności odkrył, że w rzeczywistości zna więcej słów niż wszystkie palce u rąk i stóp razem wzięte. Nie mógł powstrzymać się od powiedzenia z pewną dumą:
— Dużo.
Mo Xi odsunął krzesło i powiedział.
— Usiądź.
Gu Mang usiadł i spojrzał na niego zmieszany.
Mo Xi skrzyżował ramiona i oparł się o krawędź palisandrowego stołu. Spojrzał na niego, po czym machnął ręką. Płomień w jego dłoni zapalił wszystkie światła w gabinecie:
— Zaraz sprawdzę.
— Sprawdzisz?
— To znaczy, że ja będę mówić, a ty będziesz pisać.
Gu Mang niezgrabnie podniósł pędzel, zanurzył go w dużej ilości atramentu, a następnie zapytał:
— Jeśli skończę, czy zostanę nagrodzony?
— Jeśli nie będziesz dobrze pisać, zostaniesz ukarany.
Wyczekujące oczy Gu Manga nagle stały się bardzo nerwowe.
— Bez jedzenia? — zapytał niespokojnie.
…
Mo Xi spojrzał na niego. W ciepłym żółtym świetle chuda twarz Gu Manga była tak blisko niego. Patrzyła na niego para niebieskich oczu, które zdawały się być jak bezdenne morze. Po tych dniach dogadywania się trudno było dostrzec to wyobcowanie w ich oczach, kiedy spotkali się po raz pierwszy w Pawilonie Luo Mei.
Ale bez względu na to, ile razy Mo Xi próbował, nie udało mu się uchwycić najmniejszego śladu pozostałej pamięci Gu Manga.
— Porozmawiamy o tym później — powiedział.
— Musi być jedzenie — nalegał Gu Mang. — W przeciwnym razie będę głodny.
Mo Xi wpatrywał się w niego.
— Jakie masz prawo targować się ze mną? Pisz.
Niezdarne pismo pokryło papier. Kiedy Mo Xi powiedział słowo, Gu Mang napisał słowo. Kiedy napisał to dobrze, Mo Xi nic nie powiedział. Kiedy napisał to źle, skarcił go za głupotę.
Najpierw kazał Gu Mangowi napisać “jeden”, “dwa”, “trzy”, “cztery”, “pięć”. Później swoje imię i nazwisko.
A później poprosił Gu Manga, aby napisał: „W życiu powinniśmy do siebie wrócić, po śmierci powinniśmy za sobą tęsknić”.
Gu Mang napisał: „W życiu powinniśmy smucić, po śmierci tętnić”.
W końcu znalazł słowa, których Gu Mang zdecydowanie nie znał. Ale nie pozwolił mu odejść. Nalegał, aby przybić go do krzesła i nie pozwolić mu odejść.
Gu Mang prawie poczuł się skrzywdzony.
— Nie umiem…
Światła były przyćmione.. Mo Xi spojrzał na przekrzywione słowa na papierze. Zamknął oczy i wziął pióro do ręki.
— Nauczę cię.
Gu Mang usiadł na krześle. Wysoka postać Mo Xi pochyliła się. Każde pociągnięcie było piękne i długie. Kiedy skończył, Gu Mang poszedł w jego ślady. W połowie nagle nie mógł się powstrzymać od cichego kichnięcia.
Mo Xi przestał pisać i spojrzał na niego z góry.
— Zimno?
Gu Mang nie chciał sprawiać kłopotów innym. Poza tym on też był mężczyzną. Miał instynkt rywalizacji. Potrząsnął więc głową i znowu kichnął.
— Wracaj i przynieś jakieś ubrania — powiedział Mo Xi. — Jeśli zamarzniesz na śmierć, nadal będę musiał się tobą opiekować.
Gu Mang potarł nos.
— Trochę zimno. Nie jest źle.
Ponieważ Gu Mang tak powiedział, Mo Xi nie nalegał. Gdyby nalegał, wyglądałoby to tak, jakby mu na nim zależało. Kontynuował więc nauczanie Gu Manga.
Ale chociaż Gu Mang tak powiedział, zimno było dla niego nie do zniesienia. Nie zastanawiał się nad tym zbyt wiele i odruchowo pochylił się w stronę jedynego wokół siebie źródła ciepła — Mo Xi. Potem pochylił się trochę bliżej.
Mo Xi był pogrążony w pisaniu i początkowo nie zauważył drobnej akcji Gu Manga. Kiedy zdał sobie z tego sprawę, Gu Mang już niemal opierał się o niego. Dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów. Gdyby Gu Mang się trochę poruszył, mógłby schować się w jego ramionach.
…
Oczy Mo Xi pociemniały. Odłożył pióro i nagle złapał jego podbródek, zmuszając go, by na niego spojrzał. Zmrużył ponuro oczy.
— Powiedziałem ci, żebyś wrócił i przebrał się. Nie przebrałeś się. Czego teraz chcesz?
Komentarze
Prześlij komentarz