Rozdział 54
“Dzień mycia”
Po otrzymaniu recepty nadszedł czas, aby Mo Xi zabrał Gu Manga z powrotem. On i Jiang Fuli wrócili ramię w ramię do sali i zobaczyli Gu Manga siedzącego ze skrzyżowanymi nogami na podłodze i rozmawiającego z Lan-er. Mówiąc ściślej, to Lan-er uczyła Gu Manga mówić.
— Ważka — szepnęła do niego, trzymając w dłoni bambusową ważkę.
Gu Mang skinął głową i powiedział:
— Ważka.
— Będzie padać, jeśli ważka leci nisko.
Gu Mang ponownie skinął głową, jego niebieskie oczy wpatrywały się w bambusową ważkę bez mrugnięcia.
Lan'er dostrzegła jego tęskne oczy, przechyliła głowę i zastanowiła się przez chwilę, po czym wręczyła mu bambusową ważkę.
— Gege, jeśli ci się podoba, to jest twoja
Oczy Gu Manga rozszerzyły się w oszołomieniu.
— Dla mnie?
Ta mała dziewczynka od dawna z nikim nie rozmawiała, a na jej delikatnej twarzyczce malował się łagodny i nieśmiały uśmiech, z dołeczkami na policzkach.
— Tak, tak, to dla ciebie.
Oczy Gu Manga zaświeciły się. Wziął bambusową ważkę z zaskoczeniem i radością, jakby otrzymał rzadki skarb. Trzymał go w dłoni i patrzył na niego przez chwilę, po czym podniósł go i wykonał lotny ruch przed Lan'er. Obaj się roześmiali.
Byli tak pochłonięci zabawą, że nie zauważyli, że Jiang Fuli i Mo Xi wrócili. Gu Mang uśmiechnął się i włożył bambusową ważkę we włosy Lan'er, mówiąc.
— Wygląda bardzo dobrze.
— Dobrze wygląda też na głowie starszego brata.
Gu Mang naprawdę położył to na jej głowie i oboje śmiali się przez chwilę. Gu Mang pomyślał przez chwilę i nadal włożył bambusową ważkę z powrotem do ręki Lan-er,
— Skończyłem się nią bawić, więc oddaję.
Lan'er była oszołomiona.
— Dlaczego?
— Nie mogę zabierać rzeczy innym ludziom. W mojej rodzinie jest bardzo zaciekła… bardzo, bardzo zaciekła osoba. — Gu Mang kilka razy gestykulował rękami, jakby chciał wykorzystać swój wyjątkowo ubogi język i ruchy ciała, by udowodnić, jak zawzięty był ten człowiek. — Bardzo zawzięty. Jestem na jego terytorium, więc muszę go słuchać. Kiedy go nie słuchałem, nakarmił mnie bardzo ostrym lekarstwem.
— … — Mo Xi słuchał w milczeniu.
Mała Lan-er nie mogła powstrzymać żałosnego wyrazu twarzy. Wyciągnęła swoją małą rączkę i poklepała głowę Gu Manga.
— Gege jest taki biedny — przerwała na chwilę, po czym kontynuowała: — Ale ta ważka jest mała i niedroga, więc nie będzie cię winił. Dam ci ją.
— Lubię się z tobą bawić. Jednak nie mogę zaakceptować ważki — powiedział Gu Mang szczerze.
Kiedy mała dziewczynka usłyszała pierwszą połowę zdania, była bardzo szczęśliwa. Kiedy jednak usłyszała drugą połowę, na jej twarzy pojawiło się rozczarowanie.
— To naprawdę nie jest drogie… — wyszeptała.
— Musisz coś zrobić, aby coś otrzymać. Taka jest zasada rezydencji Xihe — powiedział Gu Mang. — Albo musisz się oddać, tylko wtedy możesz…
Zanim zdążył dokończyć, został zatrzymany przez Mo Xi. Mo Xi spojrzał na niego gniewnie i powiedział:
— Chcesz, żeby siedmioletnia dziewczynka się prostytuowała? Czy masz jakiś wstyd? Chodź, wracamy.
Za nimi Jiang Fuli podwinął rękawy.
— Xihe-Jun, nie zapomnij, co ci powiedziałem.
Ceremonia zakończenia roku w Chonghua polegała na oddaniu hołdu męczennikom minionych dynastii.
Na południowo-wschodniej granicy Chonghua znajdowała się głęboka przepaść. Na dnie otchłani płynęła głęboka i cicha rzeka, która płynęła aż do Białego Miasta Xishu. Ludzie mówili, że ta rzeka będzie nadal płynąć naprzód, przez kontynent Jiuzhou, aż do głębin Rzeki Duszy w podziemiach.
To było jedyne połączenie między światem umarłych a światem żywych.
Chonghua był krajem, który przywiązywał wielką wagę do żałoby i honoru, a jego zasady były surowe. Co roku przed sylwestrem cesarz prowadził urzędników nad rzekę, aby oddać hołd, i ten rok nie był wyjątkiem.
W noc przed wyjazdem Li Wei wyjął ceremonialne szaty Mo Xi zgodnie z zasadami i zapukał do drzwi jego gabinetu.
— Wejść.
Li Wei wszedł do pokoju. Przy fioletowym bambusowym oknie w pełni księżyca Mo Xi czytał książkę — bez względu na to, ile razy Li Wei to widział, wzdychał ze wzruszenia, że jego mistrz jest tak wyjątkowo piękny.
Nie było wątpliwości, że Mo Mie był bardzo wysoki i bohaterski. Ostrość bijąca z jego sylwetki była niezwykle agresywna. Ale odkładając to wszystko na bok, opierając się tylko na jego rysach twarzy, wygląd Mo Xi był w rzeczywistości bardzo delikatny i piękny. Choć miał już trzydzieści lat, wyglądał bardzo elegancko i młodo, gdy zdjął szaty armii cesarskiej i założył zwykłe ubranie do czytania.
Nie było to jednak zaskakujące. Był cesarskim bogiem wojny i zawsze zachowywał spokój. Był surowy wobec siebie, a pokusa pijackiego odrętwienia nigdy nie pojawiła się w jego oczach. Dlatego zawsze był pełen energii, trzeźwy, wysoki i wyprostowany niczym sosna.
Ten człowiek dawał ludziom poczucie, że jest u szczytu swojej kondycji i że pozostanie w tym stanie na zawsze.
Li Wei nie podziwiał mężczyzn, ale kiedy na niego patrzył, często był oszołomiony jego pięknem.
Mo Xi przewrócił stronę i przejrzał dwie linijki. Zanim Li Wei zdążył coś powiedzieć, odwrócił się i zapytał ze zmarszczonym czołem:
— Co się stało?
— Och, och, och, och! — Li Wei pośpiesznie potrząsnął głową i wrócił do zmysłów. — Mój panie, robi się późno. Musisz wstać jutro o trzeciej nad ranem. Powinieneś wziąć wczesną kąpiel.
Mo Xi zerknął na klepsydrę. Rzeczywiście robiło się późno.
— Dobrze. — Po chwili nagle coś przyszło mu do głowy. — Gdzie poszedł Gu Mang?
— Mój panie, czy nie chciałeś go zabrać na ceremonię? Dlatego ten podwładny wysłał go, żeby się trochę ogarnął.
Mo Xi skinął głową. Li Wei zawsze był skrupulatny, więc nie musiał się zbytnio martwić.
Na najgłębszym dziedzińcu rezydencji Xihe znajdowało się gorące źródło, w którym Mo Xi zwykle się kąpał. Chonghua miało wiele gorących źródeł. Prawie każda rezydencja szlachcica miała takie gorące źródło. Mówiono, że gorące źródło w rezydencji Wangshu było najbardziej ekstrawaganckie. Miało kanapę do spania, odskocznię, stół do aromaterapii i tak dalej. W zboczu gorącego źródła wyrzeźbiono nawet totem nietoperza. Było stopione złotem i olśniewające.
Mo Xi nie miał głowy do zabawy. Jego gorące źródła były najbardziej naturalne w całym Chonghua. Składały się ze skał, źródeł, kwiatów i drzew. Było tak jak wtedy, gdy go wykopano. Nie zawracał sobie głowy przebudową.
Co więcej, gorące źródła w rezydencji Xihe znacznie różniły się od innych źródeł w domach szlachciców — nie było tam służby.
Inni mistrzowie kąpali się, a służący rozbierali ich, myli, ubierali, a nawet grali na pipie. Wszystko było dostępne. Jednak Mo Xi nigdy nie pozwolił nikomu wejść z nim, aby mu służyć.
Lata wojny sprawiły, że instynktownie obawiał się ludzi. Dopóki ktoś był przy nim, nie mógł się całkowicie zrelaksować, nawet jeśli był to wierny sługa, który służył mu przez wiele lat.
Ogród z gorącymi źródłami był zamglony. Spadające kwiaty unosiły się na ścieżce z niebieskiego kamienia. Mo Xi poszedł do fioletowego bambusowego pawilonu, gdzie przebrał się. Wyposażenie pawilonu było niezwykle proste. Był tylko stół, kamienna ława, bambusowy wieszak na ubrania i duże lustro z brązu wykonane przez rezydencję Yue.
Mo Xi podniósł ręce i zdjął ubranie. Złożył je starannie na stole, po czym zdjął atramentową wstążkę i związał włosy w wysoki kucyk. Poszedł w stronę gorącego źródła.
Woda była czysta, a noc spokojna. Księżyc był biały, a kwiaty pachnące. Zanurkował w gorącym źródle, powodując fale i rozprzestrzenianie się ich we wszystkich kierunkach. Gorące źródło zostało wzbogacone duchową wodą, aby wspierać hibiskus. Niektóre kwiaty były czerwone jak zachód słońca, podczas gdy inne były białe jak jadeit. Jednak żaden z nich nie mógł się równać z czystą twarzą Lorda Xihe. Nie wspominając o tym, że para sprawiła, że jego twarz stała się jeszcze wyraźniejsza. Powoli rozluźnił mięśnie i oparł się o gorący kamień. Lekko zamknął oczy.
Okolica była bardzo cicha. Tylko szum płynącej wody, delikatny szum spadających na wodę kwiatów i…
Gul, gul, gul – Pah!
Mo Xi nagle otworzył oczy. Niespodzieanie woda ochlapała mu twarz. Nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Gu Mang przypłynął znikąd i wyłonił się z wody z pluskiem. Jego niebieskie oczy były ciemne i wilgotne jak atłasowy brokat. Na jego głowie był nawet liść lotosu.
Widząc bladą twarz Mo Xi, Gu Mang wytarł wodę z twarzy.
— Panie, ty też jesteś tutaj, żeby się wykąpać?
— Ty …! — Mo Xi poczuł ucisk w klatce piersiowej. Przez chwilę nie mógł nic powiedzieć.
Wpatrywał się w mężczyznę przed nim. W uszach mu szumiało. Był bardzo zły, ale nie wiedział, co robić.
— Dlaczego tu jesteś?! — zapytał przez zaciśnięte zęby.
— Li Wei chciał, żebym się wykąpał — powiedział Gu Mang. — Szukałem miejsca do kąpieli i znalazłem to.
— Wynoś się stąd w tej chwili!
— Ale ja jeszcze nie skończyłem się kąpać…
— Wynocha!
Gu Mang wiedział, że Mo Xi jest zły i nie chciał się z nim kłócić. Dlatego nie powiedział nic więcej. Wstał z basenu z liściem lotosu na głowie i wszedł po schodkach. W przeciwieństwie do Mo Xi, który miał zwyczaj zostawiać sobie bieliznę, kiedy moczył się w gorącym źródle, Gu Mang zdjął całe swoje ubranie. Mo Xi zobaczył go wychodzącego z wody i dostrzegł jego długie i mocne nogi w ciepłej mgle… jakby się czymś oparzył, odwrócił twarz. Nawet czubki jego uszu zrobiły się czerwone.
— Szybko się ubieraj!
— Oh. — Gu Mang zszedł na brzeg, a jego kroki ucichły.
Być może dlatego, że nie był zdrowy psychicznie, miał słabą pamięć. Po zejściu na brzeg zapomniał, gdzie zostawił swoje ubrania. Rozejrzał się i zobaczył ceremonialne szaty Mo Xi, starannie ułożone w pawilonie.
Jego ubrania były ubraniami, a ubrania Mo Xi były również ubraniami. Nigdzie nie mógł ich znaleźć, więc równie dobrze mógł wziąć szaty Mo Xi.
Gu Mang tak pomyślał, podrapał się po głowie i odszedł.
Białe szaty powiewały, gdy zakładał je jedna po drugiej. Wewnętrzne szaty, pas biodrowy, jedwabny pas.
Kiedy założył je wszystkie, wzrok Gu Manga padł na jedwabną wstążkę. Trzymał ją w dłoni i był trochę oszołomiony. Nie wiedział, gdzie to położyć.
Jedwabna wstążka… jedwabna wstążka… jak się to nosi?
Stał przed przyćmionym brązowym lustrem i myślał. Próbował użyć jej jako paska, ale była za cienka. Próbował związać włosy, ale wydawała się zbyt gruba.
Po chwili oszołomienia, Gu Mang nagle poczuł ostry ból z boku głowy. Uniósł rękę, by podeprzeć czoło, ale przed oczami błysnęły mu rozrzucone fragmenty związane z jedwabną wstążką.
To była znajoma scena. Na pokładzie mężczyzna z niewyraźną twarzą stanął przed nim i powiedział ochryple:
— Gu Mang, zawróć.
Zawrócić…
Nie wiedział, dlaczego tak dziwna scena pojawiła się nagle w jego umyśle, ale niejasno poczuł, że ma na czole niebiesko-złotą wstążkę.
Usłyszał, jak szydzi i mówi do człowieka, który przyszedł go szukać w rozpaczy:
— To wstążka czystej krwi arystokraty. Bez względu na to, jak ciężko walczyłem w waszym kraju, bez względu na to, ile osiągnięć i sławy zbudowałem, nigdy nie będzie należeć do mnie. Ze względu na pochodzenie nigdy jej nie dostanę.
Głos mężczyzny był pełen krwi, smutku i gniewu. To było naprawdę dziwne. Osoba, która powstrzymywała tak wiele emocji i niosła w sobie tyle sprzeczności, wciąż potrafiła mówić tak spokojnie i z uporem.
— To jest wstążka, którą mogą nosić tylko synowie bohaterów. Zdejmij to.
— Doprawdy? Nosił ją młody Xiao Xiu. Mój podwładny odciął mu głowę nożem. Myślę, że ta wstążka jest piękna. Szkoda zostawiać ją na głowie zmarłej osoby, więc…
Więc co?
Scena przemknęła, a Gu Mang odzyskał zmysły. Z jednej strony był zaskoczony rozmową, która nagle pojawiła się w jego umyśle, az drugiej strony zaskoczyła go znajomość tego jedwabnego paska.
Przez chwilę patrzył w lustro z brązu, wahając się. Wreszcie, stojąc przed nim, założył wstążkę na czoło. Tak, to była ta pozycja. Wydawało się, że w jego sercu drzemie pragnienie, nieopisana gorycz i nagląca potrzeba.
Wyglądało na to, że nie mógł się doczekać noszenia tej wstążki przez bardzo, bardzo długi czas.
Podczas tego procesu Mo Xi nie oglądał się za siebie. Kiedy Gu Mang skończył się ubierać, wrócił do źródła.
— Skończyłem. Czy mam na ciebie zaczekać?
Mo Xi zacisnął usta i odwrócił twarz z ponurym wyrazem twarzy.
Tym jednym spojrzeniem nagle oszalał. Zaraz potem przypływ gniewu i nienawiści zmieszany z nieopisanym, płonącym prądem uderzył prosto w jego głowę jak wiatr i deszcz!
— Gu Mang...
W świetle księżyca Gu Mang miał na sobie długą szatę, która przebijała śnieg, ze złotymi rękawami. W talii zawiązano trzy warstwy pasów, a szata ciągnęła się po ziemi. Ale to było nic. Tym, co sprawiło, że oczy Mo Xi zrobiły się czerwone, była niebiesko-złota wstążka na czole Gu Manga. To była formalna ozdoba syna bohatera z Chonghua…
Dochowa Wstęga!
A rodzina Mo od pokoleń dokonywała chwalebnych czynów. Oczywiście była to ważna część oficjalnego stroju. To, co założył Gu Mang, było reliktem pozostawionym przez jego ojca.
Serce Mo Xi czuło się, jakby zostało dźgnięte ostrym nożem.
Mo Xi był wściekły.
— Ty… jak śmiesz!
Gu Mang był przez chwilę oszołomiony.
— Co?
— Kto pozwolił ci dotykać tych rzeczy? — powiedział surowo. — Zdejmij to z głowy!
Gu Mang nie wiedział dlaczego, ale po raz pierwszy poczuł tak silny opór. Nagle cofnął się o krok i jedno słowo do mężczyzny w gorącym źródle:
— NIE!
To słowo było jak kropla wody we wrzącym oleju, eksplodująca z hukiem.
Gu Mang wyraźnie zauważył, że oczy Mo Xi w jednej chwili stały się przekrwione. Gniew w jego oczach palił niebo i pochłaniał słońce. To sprawiało, że przystojna twarz tego mężczyzny była niezwykle przerażająca. Gu Mang niemal widział, jak mur rozsądku zamienia się w ruinę. Płonące iskry wydobywały się z ciemnych oczu.
Mo Xi wyszedł z wody z pluskiem. Jego śnieżnobiała bielizna była mokro, a kropelki wody parowały na jego silnej klatce piersiowej. Jego oczy płonęły dziko, a całe jego ciało spowijał nieopisany zły duch.
Ciemne chmury napierały na miasto.
Gu Mang odwrócił się z zamiarem ucieczki. Mo Xi nie zszedł jeszcze na brzeg. Połowa jego ciała stała w gorącym źródle. Podniósł rękę i chwycił nadgarstek Gu Manga. Nagle woda rozbryzgła się na wszystkie strony.
Gu Mang został przez niego wciągnięty do gorącego źródła.
_________________________
Autorka ma coś do powiedzenia:
Karta postaci ~
Imię i Nazwisko: Jiang Fuli
Wzrost: 179 cm
Tożsamość: Uciążliwy medyk
Język: niezwykle arogancki medyczny żargon
Tytuł: Wielki król demonów, który dostaje to, czego chce
Po ludzku: “Gniew” Chonghua
Hobby: Pieniądze
Ulubiony kolor: Zielony
Znienawidzony kolor: czerwony
Ulubione jedzenie: Mandarynka z orzeszkami piniowymi
Znienawidzone jedzenie: kaczka
Broń: Tajemnica. Do tej pory widziałam tylko, jak używał pieniędzy, by bić ludzi.
Komentarze
Prześlij komentarz