Rozdział 76
“Ciemny płomień”
Cesarz siedział w sali tronowej z podniesioną głową i bawił się sznurem jadeitowych koralików, słuchając łzawych skarg Yue Juntiana.
– Wasza Wysokość, Wasza Wysokość! Ten stary urzędnik ma tylko jednego syna, a połowa jego krwi pochodzi z rodziny królewskiej. Wasza Wysokość, nie możesz tego tak po prostu zignorować! Jeśli mój syn się nie odnajdzie, ten stary urzędnik… ten stary urzędnik… – Kiedy mówił o swoim smutku, walił pięściami w podłogę i gorzko płakał, a jego smarki kapały na złote kafelki.
Cesarz był tym raczej zniesmaczony. Zmarszczył nos i zmrużył oczy, mówiąc:
– W porządku, w porządku, co ci da ten płacz? Nie powiedziałem, że mnie to nie obchodzi.
Yue Juntian uderzył głową o ziemię.
– Dziękuję, Wasza Wysokość, bardzo dziękuję! Wasza Wysokość, proszę, pozwól Armii Pogranicza Północnego zrównać z ziemią Wyspę Motyli tak szybko, jak to możliwe i uratować mojego syna!
– Słucham? Czy myślisz, że Armię Pogranicza Północnego można wysłać tylko dlatego, że ty tak mówisz? – Cesarzowi zabrakło słów. – Nie wyślę stutysięcznej armii tylko dla jednego człowieka.
Kiedy Yue Juntian to usłyszał, uderzył się w pierś.
— Wasza Wysokość! - zawył. – Ten stary urzędnik przez całe życie był sam. Moja żona zmarła wcześnie, a syn…
– Przestań wyć! Odkąd wszedłeś do tej sali, słyszałem to już sto osiemdziesiąt razy! – Cesarz złapał się za czoło i powiedział: – Słuchaj, na pewno uratuję twojego syna. Ale nawet nie myśl o Armii Pogranicza Północnego To po prostu największy żart na świecie…
Widząc, że Yue Juntian znów zamierza dać koncert, a gile już prawie kapią mu z nosa, Cesarz po prostu szalał z obrzydzenia. Pospiesznie usiadł prosto i wyciągnął rękę. – W porządku, w porządku! Boję się ciebie. Wyślę Xihe-Juna. Powinno być w porządku, prawda?
Yue Juntian zamarł na chwilę, a jego smarki ciekły powoli. Mocno pociągnął nosem i mruknął: „
– Ale Xihe-Jun to tylko jedna osoba. To zbyt mało…
Cesarz był przez niego nękany od dłuższego czasu i jego cierpliwość osiągnęła już swój limit. Widząc, że mężczyzna nadal jest wybredny, nie mógł powstrzymać irytacji.
– Zbyt mało? To dlaczego sam nie pójdziesz?
Chociaż Yue Juntian był także wielkim kultywatorem, wiele lat temu nabawił się dziwnej choroby. Choć udało mu się przeżyć, jego umysł i ciało nie były już tak sprawne, jak wcześniej. Teraz, gdy był już stary, musiał odpocząć pół dnia po przejściu kilku kilometrów. Wysłanie go na Wyspę Motyli było absurdem – bardziej prawdopodobne było, że umrze, niż że dotrze na miejsce.
Co więcej, był egoistą. Kiedy Jiang Yexue zagroził jego interesom, wyrzucił syna z domu i utrudnił mu życie. Chociaż Yue Chenqing był znacznie bardziej faworyzowany niż Jiang Yexue, jak jego życie mogłoby być ważniejsze niż jego własne?
Natychmiast potrząsnął głową.
– To nie tak, że nie chcę. Gdybym nadal był taki sam jak wcześniej, osobiście uratowałbym mojego syna z wyspy demonów! Ale, ale…
– Ale co? Jeśli nadal będziesz się kłócić, kto wie, czy twój syn będzie jeszcze żył!
– Dobrze, dobrze! W takim razie niech będzie Xihe-Jun! – Yue Juntian mógł tylko się zgodzić.
Zatem cesarz wezwał Mo Xi do pałacu. Mo Xi słyszał już wcześniej o zaginięciu od Li Wei, więc niepotrzebne było długie wyjaśnienie.
Chociaż Mo Xi nie miał dobrego wrażenia na temat starego pryka Yue Juntiana, Jiang Yexue był jego pierwszym towarzyszem broni i łączyła ich głęboka więź. Co więcej, Yue Chenqing był jego zastępcą przez dwa lata, więc oczywiście nie odmówił.
– Wyspa Motyli to archipelag. Czy znasz konkretne miejsce pobytu Yue Chenqinga?
– Tak – cesarz westchnął. – Na szczęście tak. W przeciwnym razie sprawa stałaby się jeszcze bardziej kłopotliwa – mówiąc, przywołał ostatniego ptaka, którego przysłał Yue Chenqing.
Ten ptak został stworzony przez energię duchową. Aby móc odczytać wiadomość Chenqinga więcej niż raz, władca użył własnego zaklęcia do podtrzymania duchowego zwierzęcia.
Gdy zaintonował zaklęcie, dziób ptaka otwierał się i zamykał, wydając niezwykle słaby głos Yue Chenqinga:
“Czwarty wujku… Ojcze…”
Kiedy Yue Juntian usłyszał głos swojego syna, nie mógł powstrzymać się od bicia się od zawodzenia.
„Jestem…uwięziony na Wyspie Motyli! Jest…wszystko jest… ciemne… wszędzie jest ciemno… Ja, ja śnię… „– głos Yue Chenqinga był przepełniony strachem – ” nie wiem jagk długo mogę nie spać… Nie wiem, co chcą ze mną zrobić… Pospieszcie się i uratuciej mnie… Czwarty wujku…ojcze…ratujcie mnie…Moja krew…chcą…”
Ale Mo Xi nie usłyszał, czego chcieli. Kiedy Yue Chenqing miał dokończyć, nie mógł już nagrywać swojego głosu, ponieważ wyczerpała się jego energia duchowa.
Cesarz owinął nadgarstek bransoletką z agatów i turkusów i zapytał:
– Xihe-Jun, czy coś słyszałeś o Wyspie Motyli?
Mo Xi mamrotał do siebie przez chwilę.
– Wyspa Motyli to wyspa demonów, na którą udaje się niewielu ludzi – powiedział w końcu. – Ponieważ demony są silne, a ich moc jest nieprzewidywalna, kultywujący zazwyczaj nie udają się tam, chyba że nie mają innego wyboru. Jednakże – kontynuował – według folkloru Wyspa Motyli to tak naprawdę archipelag składający się z ponad dwudziestu wysp. Każda wyspa jest zamieszkana przez różnego rodzaju demony, a ich temperamenty i zwyczaje są tak różne. Yue Chenqing przekazał trzy informacje. Po pierwsze, wszędzie jest ciemno. Po drugie, Yue Chenqing większość czasu jest uśpiony. Po trzecie, wydaje się, że te demony są zainteresowane jego krwią.
Słysząc to, cesarz uznał, że jest to dość interesujące, więc uśmiechnął się lekko.
– Więc jeśli Xihe-Jun miałby zgadywać, jaki rodzaj demonów przetrzymuje naszego Yue Chenqing w niewoli?
– Nietoperze – powiedział Mo Xi.
Yue Juntian wydał z siebie głośne „ach!”, a usta zadrżały.
– Nietoperze… Nietoperze… Tak… Tak… Na Wyspie Motyli rzeczywiście jest kilka demonicznych nietoperzy. Jest wyspa krwiopijnych nietoperzy…– Znowu zaczął płakać. – O mój boże! Synu, mój drogi synu!
– Jednakże to tylko przypuszczenie. Najważniejszą rzeczą jest teraz jak najszybsze wyruszenie w podróż i udanie się na Wyspę Motyli, aby to zbadać.
Kiedy Yue Juntian usłyszał, że Mo Xi ma zamiar wyruszyć, pospiesznie otarł łzy rękawem, krztusząc się płaczem.
– Dziękuję Xihe-Jun, bardzo dziękuję!
– Nie robię tego dla ciebie, ale dla twojego syna – powiedział chłodno Mo Xi. – Nie musisz mi dziękować.
– … – Wargi Yue Juntiana drżały. Bardzo dobrze wiedział o przyjaźni pomiędzy Mo Xi i Jiang Yexue, a także rozumiał znaczenie jego słów.
Mo Xi przypominał mu, że Yue Chenqing nie był jedynym jego synem. Miał też Jiang Yexue, którego porzucił jak zużyty but.
Widząc niezręczną atmosferę między nimi, cesarz odkaszlnął lekko.
– Nie ma czasu do stracenia. Xihe-Jun, wracaj do swojej rezydencji i przygotuj się. Wyrusz jak najszybciej.
– Tak jest – powiedział Mo Xi.
– Dodatkowo zabierz ze sobą ten Kryształ Życia – Cesarz machnął ręką i obok Mo Xi pojawił się białoniebieski duchowy kamień.
Tak zwany Kryształ Życia był kamieniem, którego niektórzy szlachcice Chonghua używali po urodzeniu, aby skroplić kroplę krwi z pępowiny. Kamień ten emitował wyjątkowe światło w dzień i w nocy, aż do śmierci właściciela. W starych wiadomościach o Chonghua było takie powiedzenie, że może on przynieść szczęście noworodkom, dlatego wielu szlachciców posiadało taki kamień.
– Ten kamień należy do Yue Chenqinga. Nadal świeci, więc nie ma powodu martwić się o jego życie – powiedział cesarz. – Trzymaj go przy sobie. Chociaż nie wskaże wam drogi, przynajmniej będziecie przez cały czas znać sytuację w Yue Chenqinga.
Mo Xi lekko zmarszczył brwi.
– “Wam”?
– Och – mruknął cesarz. – Dwie inne osoby już przyszły prosić mnie o pomoc. Jedna to Murong Chuyi, a druga Jiang Yexue”.
Oczy Mo Xi nagle się rozszerzyły.
– Oni też jadą?
Widząc wyraz twarzy Mo Xi, cesarz powiedział:
– Nie musisz się martwić o starszego Qingxu. Chociaż ma niesprawne nogi, nadal jest mistrzem rzemiosła. Jego drewniany wózek inwalidzki jest elastyczny i ma wiele mechanizmów, więc na pewno nie będzie dla ciebie ciężarem.
– …Nie o to mi chodziło. Po prostu na tę wyprawę, poza Gu Mangiem, którego muszę obserwować, nie mam zamiaru zabierać nikogo więcej. W końcu demony są ekscentryczne i nieprzewidywalne, a wiele z nich nie lubi wchodzić w interakcje z ludźmi. Im więcej ludzi przyprowadzimy, tym bardziej większa szansa, że będą wrogo nastawione.
– To jeszcze tylko dwie osoby – powiedział władca – a mówisz tak, jakbym wysyłał tysiące koni i tysiące żołnierzy. Jeśli mówię, że masz ich zabrać, to masz ich zabrać. Im więcej ludzi, tym będzie łatwiej.
Mo Xi nie mógł przekonać cesarza do zmiany decyzji, więc wrócił do swojej rezydencji, aby się przygotować.
Nie miał ze sobą wielu rzeczy. Oprócz kilku podstawowych talizmanów i kamieni duchowych, musiał jedynie zabrać ze sobą Gu Manga. Nie mógł zostawić go tutaj. Teraz, gdy wspomnienia Gu Manga były w rozsypce, gdyby przypomniał sobie coś, czego nie powinien, a Mo Xi nie byłoby u jego boku, konsekwencje byłyby trudne do przewidzenia.
Poza tym musiał przyznać się do jeszcze jednej rzeczy…
Niezależnie od tego, czy była to deprawacja Gu Manga, czy zdrada Gu Manga, wszystkie wydarzyły się pod jego nieobecność. Po przejściu przez tak wiele rzeczy Mo Xi wiedział, że w głębi serca naprawdę bał się rozłąki z Gu Mangiem na długi czas.
– Gdzie idziemy – zapytał Gu Mang, kiedy pakował swoją torbę qiankun.
– Uratować kogoś – powiedział Mo Xi.
– Małego Białego Ptaszka??
– Tak.
– Tylko my dwaj?
Mo Xi przerwał pakowanie i odwrócił się, aby spojrzeć na Gu Manga.
– Nie. Murong Chuyi i Jiang Yexue też jadą. – Mo Xi wiedział, że Gu Mang nie lubił kontaktów z nieznajomymi, słyszał też zmartwiony ton Gu Manga, więc zapytał: – Boisz się ich?
– Jeśli to tylko ta dwójka… – Gu Mang pomyślał przez chwilę – wtedy wszystko jest w porządku.
Kiedy Mo Xi i Gu Mang dotarli do pawilonu za miastem, odkryli, że Jiang Yexue i Murong Chuyi już tam czekali. To była bardzo dziwna sytuacja – Jiang Yexue i Murong Chuyi byli wrogami, którzy nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego, zwłaszcza Murong Chuyi. Nie chciał nawet patrzeć na Jiang Yexue, ale teraz mieli ten sam cel, którym było ratowanie członka rodziny wraz z Xihe-Junem.
Jeden z nich siedział w pawilonie, drugi zaś stał pod gruszą na zewnątrz pawilonu. Rozmawiali z dystansem między sobą.
Mo Xi stał zbyt daleko by mógł usłyszeć, o czym rozmawiają, ale wrogość między nimi można było wyczuć z odległości dziesięciu mil – zwłaszcza ze strony Murong Chuyi. Miał na sobie białą szatę ze srebrnym haftem. Stał z rękami założonymi za plecami, a jego jedwabna wstążka powiewała na wietrze. Jego przystojną i elegancką twarz zdawała się pokrywać warstwa przeszywającego kości szronu.
Kiedy Mo Xi i Gu Mang podeszli do nich, natychmiast przestali rozmawiać.
– Starszy Qing Xu, panie Murong.
Gu Mang skopiował Mo Xi i przywitał się z nimi:
– Starszy Qingxu, panie Murong.
Nie widzieli się kilka dni, ale Jiang Yexue sporo schudł, a jego oczy były podkrążone. Było oczywiste, że po zaginięciu Yue Chenqinga nie mógł dobrze jeść ani spać.
– Xihe-Jun – powiedział. Następnie skinął głową Gu Mangowi w ramach powitania.
Jeśli chodzi o Muronga Chuyi, to on nigdy nie kierował się zdrowym rozsądkiem. Kiedy był w złym humorze, całkowicie ignorował ludzi.
Atmosfera pomiędzy całą czwórką była dziwna, więc poszli dalej.
Wyspa Motyli nie była zbyt daleko od królestwa Chonghua. Mając dwóch rzemieślników, naturalnie nie musieli lecieć na mieczach. Jiang Yexue wyjął mały orzech włoski ze swojej torby qiankun. Po rzuceniu zaklęcia stał się latającą łodzią, która mogła unosić się w chmurach i przemierzać tysiące mil dziennie.
Jiang Yexue zaprosił Mo Xi i Gu Manga na łódź, po czym odwrócił się, aby spojrzeć na Murong Chuyi, który był stał kwitnącym drzewem.
– Chuyi, w przeszłości nauczyłeś mnie, jak budować tę łódź. Później wprowadziłem pewne poprawki do projektu. Teraz może pomieścić ponad sto osób. Powinieneś także wejść i popatrzeć.
– Nie zrobię ani kroku na twoją łódź – powiedział chłodno. – Siostrzeńcze, nie musisz się tym martwić.
Gu Mang opierał się o burtę łodzi i oglądał przedstawienie. Kiedy usłyszał te słowa, z perspektywy czasu zrozumiał.
Następnie odwrócił się i wskazał na Jiang Yexue, a następnie na Murong Chuyi.
– To jego wujek?
Odwrócił się i spojrzał na Mo Xi.
– No dobrze, teraz sobie przypominam. Obu ich rzeczywiście łączy taki rodzaj relacji. Ale zupełnie tego nie widzę. Ten wujek wydaje się być mniej więcej w tym samym wieku co jego siostrzeniec
– Nie mów za dużo - pouczył go Mo Xi – Idź do kabiny.
Ale Murong Chuyi wyraźnie usłyszał słowa Gu Manga. Z jakiegoś powodu jego twarz stała się zimniejsza niż zwykle.
– Chuyi… – powiedział Jiang Yexue.
– Do kogo mówisz? – przerwał mu Murong Chuyi. Uniósł swoje smukłe brwi i powiedział chłodno: – Jiang Yexue, jesteś synem konkubiny Yue Juntiana. Jeśli chodzi o staż pracy, powinieneś nazywać mnie swoim wujkiem. Nie sądzisz, że jesteś niegrzeczny, nazywając mnie po imieniu?
– …Tak, wujku, masz rację.
Murong Chuyi parsknął chłodno. Podniósł rękę i uszczypnął kwiat gruszy, który opadł na jego ramię. Kwiat gruszy zamienił się w łódź. Podobnie jak łódź Jiang Yexue, była to również łódź duchowa, która potrafiła latać.
Wszedł do niej, a jego wysoka i prosta postać ukryła się za jasną lnianą zasłoną i zniknęła bez śladu.
Jiang Yexue milczał przez chwilę. Odwrócił się i powiedział do Mo Xi:
– Przykro mi, Xihe-Jun. Zrobiłem z siebie głupca.
Mo Xi potrząsnął głową i pocieszył go.
Kiedy jednak obie łodzie przepłynęły przez rozległe niebo i morze chmur, on siedział w kabinie i słuchał szumu wiatru za oknem. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że coś jest nie tak.
Uważał, że sposób, w jaki rozmawiali Jiang Yexue i Murong Chuyi, był zbyt dziwny. To było tak, jakby skrywali tajemnicę, o której nikt inny nie wiedział. I wydawało się, że ten sekret sprawił, że Murong Chuyi poczuł się bardzo nieswojo. Sprawiło to nawet, że osoba taka jak Murong Chuyi, która nie przejmowała się sprawami doczesnymi, celowo podnosiła kwestię hierarchii.
Murong Chuyi nie tylko odmówił skorzystania z łodzi Jiang Yexue, ale jego oczy feniksa błysnęły czymś w rodzaju czujności. W milczeniu zastraszał drugą stronę – ja jestem lepszy, ty jesteś gorszy. Ja jestem starszy, ty jesteś młodszy. Jak mogę pozwolić ci przekroczyć granicę?
Mo Xi zmarszczył brwi. Zastanawiał się, dlaczego Murong Chuyi tak nalegał na podkreślenie tej granicy….
—-----------------
UWAGA! Spoilery z ErHa!
Autorka ma coś do powiedzenia:
Vegetablebun: Każdy męski bóg nauki i inżynierii ma jednego lub dwóch wiernych fanów.
Xue Mengmeng: Na przykład?
Vegetablebun: Chenqing, przyszedł twój Czwarty wujek!
Yue Chenqing: Ja, ja, ja!!! Mogę to zrobić!!! Czwarty wujku, spójrz na mnie, spójrz na mnie!!!
Xue Mengmeng: Ha, bezużyteczny.
Vegetablebun: Mengmeng, twój mistrz tu jest!
Xue Mengmeng: Ja, ja, ja!!! Mogę to zrobić!!! Mistrzu, spójrz na mnie, spójrz na mnie!!!!
Yue Chenqing: …
Vegetablebun: Każdy męski bóg nauki i inżynierii ma jednego lub dwóch wiernych fanów.
Mo Ran: Na przykład?
Vegetablebun: Jiang Yexue, przyszedł twój Czwarty wujek.
Jiang Yexue *mina dżentelmena*: Czy mój Czwarty wujek chce wsiąść na moją łódź?
Czwarty wujek: Spadaj.
Mo Ran: Hahahaha, to takie żenujące!
Vegetablebun: Mo Ran, twój mistrz jest tutaj.
Mo Ran *rozanielony*: Czy mistrz chce wejść na moje łóżko?
Chu Wanning: Spadaj.
Jiang Yexue: *uśmiech* Ty też jesteś żenujący.
Vegetablebun: Każdy męski bóg nauki i inżynierii ma jednego lub dwóch wiernych fanów.
Shi Mei: Na przykład?
Vegetablebun: Shi Mei, twój mistrz jest tutaj.
Shi Mei *łagodnie*: Czy mistrz chce podziwiać kwiaty? Mam dla mistrza inny rodzaj kwiatu do podziwiania. [Boże uchowaj! - przyp. tłum.]
Mo Ran *kopie nogą*: Zatkaj się swoim jadeitowym naszyjnikiem!!!
Murong Chuyi: Nie sądzę, abym miał jakiś wiernych fanów.
Chu Wanning: Jesteś szczęściarzem.
Meatbun: To dlatego, że nie masz trzeciego siostrzeńca. Idź i podziękuj Yue Juntianowi, że nie zrobił więcej dzieci!!!
Omg nowy rozdział🩷 dziękuję bardzo
OdpowiedzUsuń<3 Dziękuję za komentarz i zapraszam w tym tygodniu na kolejny! ^^
Usuń